Znów się zaczęło

Katarzyna Norwegia, Wychowanie 12 Comments

Znów się zaczęło. Norweskie dzieci widuję już w krótkim rękawku. Ja chodzę ciągle w kurtce puchowej. Mi nie jest gorąco. Im nie jest zimno. Jak to możliwe?

Rozumiem, że mieszkający w Tajlandii człowiek ubrany jest w cienki podkoszulek, a w tej samej chwili Rosjanin w Moskwie ma na sobie kożuch.

Ale żeby tak w tym samym momencie na jednej ulicy? Żebym chociaż pochodziła z innej  strefy klimatycznej. A tak nie jest. Klimat południowej Norwegii jest dość zbliżony do polskiego. Nie jestem z innej strefy klimatycznej. Ale z innej strefy mentalnej.

Mój wewnętrzny wychowawca podpowiada mi, że na letnie stroje przyjdzie czas latem. Tymczasem Norwegowie uważają najwyraźniej, że czas na letnie stroje jest zawsze wtedy, gdy świeci słońce. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale wielu dzieci oraz niektórych dorosłych. Nawet zimą, gdy trochę słońce przygrzeje widuję dorosłych facetów w szortach. A gdy tak jak dziś słońce świeci na błękitnym niebie (jest połowa marca  i jeszcze sporo śniegu dokoła) wiele dzieciaków paraduje ubrana, jakby lato było w pełni.

Po części dotyczy to również mojej córki. Wraca ze szkoły, kurtka przewieszona przez plecak, bluza nie wiadomo gdzie, na dłoniach rękawiczki bez palców – nie wiem, czy w dłonie było jej zimno, czy po prostu fajnie wyglądają do krótkiego rękawka? Przypuszczam, że gdybym mieszkała od zawsze w Polsce, skarciłabym ją, że tak nie można, że przecież będzie chora, że to niemądre.

Tymczasem wbrew mojemu wewnętrznemu wychowawcy, naginam się do tutejszych trendów pogodowych. Nie robię draki. Nawet potrafię się uśmiechnąć na widok, od którego dostaję gęsiej skórki.

Byłoby inaczej, gdybym nie zdążyła się przekonać, że nic jej nie będzie. Żadnego kataru, kaszlu czy choroby. Sama czasem walczę ze sobą, bo mój „zdrowy rozsądek” syczy Każ jej się ubrać. A może to jednak mój rozsądek jest czymś zarażony, bo im dłużej obserwuję efekty takiego postępowania, tym więcej ufam miejscowemu podejściu, które pomaga w budowaniu odporności.

Zdjęcie powyżej wygląda dość tendencyjnie. Faktycznie tego dnia świeciło słońce, ale przed wejściem do domu jest go na tyle mało, że leży pełno śniegu. A że Kaja sama wraca z autobusu po szkole, to zobaczyłam ją w tych właśnie okolicznościach. I może dobrze, bo gdybym tak ją zobaczyła na przystanku, jestem niemal pewna, że dałabym pierwszeństwo głosowi zdrowego rozsądku. I by było Ubierz się natychmiast lub Czyś ty  zwariowała. Powoli, ale chyba staje się ciut podobna do mam, których zachowanie tak mnie bulwersowało tuż po przyjeździe do Norwegii.

Być może dla niektórych wygląda to na przegięcie. Ale uwierzcie mi, te dzieci od tego nie chorują. Poza tym to miejscowy sposób na wydłużenie lata.

O klątwie czapeczki i skandynawskich metodach hartowania dzieci przeczytasz tu: Polskie chuchanie kontra norweska kałuża

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać. Twoja opinia jest dla mnie cenna.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

Dobrego dnia!

***

 

Comments 12

  1. Też nie mogę wyjść z podziwu nad tym fenomenem. Pracowałam w szkole w Norwegii i w lutym, w czasie przerwy dzieci zjeżdżały z górki na sankach w krótkich rękawkach a ja marzłam w kurtce i rękawiczkach. I te maluchy (8-10 lat) krzyczały wesoło, że nie, nie jest im zimno! Fascynujące 🙂

    1. Post
      Author

      Jestem zmarzluchem i jak to widzę, to jeszcze mi zimniej, ale już uznaję, że nie każdy musi odczuwać temperaturę jak ja. Choć czasem przychodzi mi to z trudem;)

  2. Jak byłam dzieckiem, też tak chciałam chodzić, ale mi nie pozwalali. Wszystko jest dobrze, dopóki się idzie, jak stajesz, to marzniesz. Na rower krótkie spodnie do 8 st. nadają się, bo łydki pracują i wytwarzają ciepło. Tylko zawsze człowiek ma w tyle głowy babcino-mamine: „Zwariowałaś? Jak ty wyglądasz? Co ludzie powiedzą? Widziałaś kogoś tak ubranego?”
    Mój rekord to chodzenie w sandałach jesienią do dnia, w którym spadł śnieg, gdy byłam w szkole i musiałam wrócić po kilkucentymetrowym puchu w tychże. Resztę zimy przechodziłam w adidasach 🙂 Wspominam jako mega utrapienie chodzenie w zimowych butach po szkole (bo u nas nie było szafek i kapci 🙁 ).
    Więc powiem tak: zazdroszczę Twojej córce!

    1. Post
      Author

      He he, z tymi sandałami to fajna historia. A ja słyszałam o ludziach, którzy nie szczególnie odczuwają zimno (czy może wcale go nie odczuwają?). Zakładają cienkie kurtki zimą ze względu na innych, bo nie chcą, żeby się na nich gapili.

  3. Mnie też fenomen zadziwia i robi mi się zimno od samego patrzenia na Norwegów w krótkich spodenkach w marcu, brrrr! Z krótkim rękawkiem zdecydowanie czekam na bardziej sprzyjające warunki 🙂

    1. Post
      Author
  4. To jest fascynujące. Mam nadzieje, ze tez bede miala na tyle odwagi zeby nie gonić syna z kurtka i … ze mi nikt za to opieki spolecznej nie wezwie 😉

    1. Post
      Author

      W Polsce to trochę wychodzenie przed szereg. W Norwegii widzę dwie skrajności: właśnie dzieciaki porozbierane w marcu, a latem małe dzieci w wózkach przykryte puchowymi kołderkami. Pozdrawiam 🙂

  5. Polskie mamy przegrzewają swoje dzieci. Nie trzeba robić jak w norwegii, ale puchowa kurtka w środku maja przy 20 stopniach to naprawdę przesada (widziałam nieraz takie akcje). Krótki rękaw przy 10 stopniach to i dla mnie za mało. 🙂 Pomału młodej zdejmuję czapkę, lata w kapturze co najwyżej (jak jest słońce) i w polarze, cienką czapkę ma do jazdy rowerem. W tym roku tak ubrana ganiała już kilka razy. U nas problemem jest bardziej wiatr niż temperatura, łatwo się zgrzać i potem przewiać i przeziębić. Dlatego tak często chorują cieplej ubrane dzieci, a te pozornie zmarznięte – nie. No i kwestia zahartowania, jeśli dziecię od niemowlaka było lekko ubierane, to jest bardziej odporne na zimno. Przy mojej córce to ja jestem zmarzlakiem. 🙂

    1. Post
      Author
    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *