Zapomniana zabawa

Katarzyna Styl życia Leave a Comment

Kilka listewek, arkusz bibuły, gwoździe i młotek. Dawniej jeśli chciałeś bawić się latawcem, to musiałeś go sobie zrobić. No i robiło się, u mnie z pomocą taty, lub brata, nie pamiętam. Pamiętam za to, że bibuła była pomarańczowa. Puszczało się je w niebo i świetnie latały. Najgorsze, co mogło się zdarzyć (i zwykle na tym kończyła się zabawa) to kontakt latawca z pobliskim drzewem. Zahaczony między gałęziami odnosił śmiertelne rany.

Teraz nawet nie wiem, gdzie kupić gładką bibułę (pewnie na allegro?), więc złożoną dawno temu dzieciom obietnicę spełniłam sięgając po sklepowe gotowce.

22 23

 

Trochę wyszłam z wprawy (na pewno, bo lata świetlne minęły od ostatniego puszczania latawca), lub może model „zrób to sam“ był o niebo lepszy od kupowanego. Tamte, o ile pamiętam, lepiej latały i rzadziej spadały (ale jak już huknęły o ziemię, to mogły się połamać). Ten kupny spadał już wiele razy, ale że jest współcześnie plastikowy, to ocalał.

Ale sposób puszczania latawca to sprawa drugorzędna. Zabawa i tak jest przednia.

Razem z dziećmi biegaliśmy po polanie tam i z powrotem, ogon latawca powiewał na błękicie, co w blasku słońca wyglądało bajecznie.

24

Nie wiem, ile kilometrów przebiegliśmy w związku ze słabą techniką i niezbyt silnym wiatrem. Ale i w tym znajdowaliśmy frajdę. Z łatwością odnalazłam w sobie dziecko, które miało wielką ochotę na zabawę. Latawiec ma moc przenoszenia w jakieś podniebne rewiry, na co dzień zamknięte dla śmiertelników. Zapomniałam, że razem z nim szybuje się wysoko, a z tej perspektywy żadne ziemskie zmartwienia nie mają znaczenia. Dzieci z łatwością dały się wciągnąć w tę grę, z większą lub mniejszą cierpliwością podejmując kolejne próby i czerpiąc wiele radości z tej starej, chyba trochę już zapomnianej, rozrywki.

Ale latawce początkowo nie służyły do zabawy. Pierwszy powstał prawdopodobnie ok. 500 roku p.n.e. w Chinach. Do ich budowy wykorzystywano listewki bambusowe oraz papier ryżowy i miały postać strasznych smoków. W tamtych czasach służyły do celów wojennych. Malowano je na jaskrawe kolory i puszczano w stronę nieprzyjaciela, co wywoływało przerażenie w szeregach wroga. Do Europy trafiły ok.XIII – XIV wieku, a w Polsce znane były prawdopodobnie od czasu najazdu Tatarów. W Tajlandii puszczanie latawców było rozrywką panującego rodu i było tak czasochłonne, że ponoć władca nie miał kiedy zająć się sprawami państwowymi. Dlatego w XIV wieku wydano edykt zakazujący puszczania latawców w okolicach pałacu królewskiego. Współcześnie zakaz puszczania latawców istnieje w Pakistanie, podobny zakaz obowiązywał przez jakiś czas w Afganistanie. Głównym powodem zakazu funkcjonowania sklepów sprzedających latawce w Afganistanie był fakt, że Koran nie wspomina o ich puszczaniu*.

25

Zabawa z latawcem pisana kolorowymi wstążkami po niebie jest jak  baśń o radosnym dzieciństwie, nawet wówczas, gdyby wcale nie było aż tak szczęśliwe. Tam w górze znikają małe i duże troski. Niesamowicie unieść się z latawcami w górę, przynajmniej mentalnie. Ta zabawa porywa.

*Jeśli ktoś nie czytał „Chłopca z latawcem” Hosseiniego, a czytać lubi, to polecam, bo to interesująca, choć smutna historia. A jeśli ktoś ma dziecko i jeszcze nie puszczał z nim latawca, choć zdrowie na to pozwala, to szybko może nadrobić zaległości. Warto!

 

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

Dobrego dnia!

***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *