Wracamy do korzeni, czyli wyjazd!

Katarzyna Armenia, Gruzja, Podróże z dziećmi 12 Comments

Początkiem tego bloga ponad rok temu była nasza rodzinna podróż do Tajlandii i Malezji. Blog zaczął się od podróży, bo to jedna z rzeczy, które bardzo lubimy. Ponieważ Kaja ruszyła do szkoły, nasze „wolne” mocno musiało się podporządkować jej niewoli. Uczniowskiej niewoli. Ale teraz wakacje tuż tuż. Udało nam się urwać 3 dni z roku szkolnego i właśnie wyruszamy. Jesteśmy spakowani i podtrzymujemy naszą tradycję jednego plecaka.

 

5 podróżnych i 5 tobołków (system woreczkowy®)

5-cioro podróżnych i 5 tobołków (system woreczkowy®)

Kiedy dzieciaki zaczną nosić za siebie, będą mogły pakować zbytki. Na razie wciąż ograniczamy się do minimum. Pomaga nam to w przemieszczaniu się, w rozwijaniu kreatywności i w  poczuciu, że „mniej znaczy lepiej”. Na szczęście nie jestem typem, który bez pełnego makijażu czuje dyskomfort (jest odwrotnie), Kuba nie widzi nic zdrożnego w używaniu dwóch koszulek na przemian,

2

Na 3 tygodnie wystarczy

dzieci, cóż, wciąż mają pewne przywileje, ze względu na to, że są dziećmi (a zatem ubrania na ich małe ciała ważą mniej). Cieszę się na przygodę, ale nie ukrywam, że mam ciutkę tremy. Ostatnio, gdy jeździliśmy intensywniej, nasz Samuel był mały i noszony. Teraz ma już dwa lata i jest członkiem ekipy, który ma własne plany. Jakie? Tego właśnie jeszcze nie rozgryźliśmy.

Samuel przed pierwszą wyprawą

Samuel przed pierwszą wyprawą

i przed kolejną

I dopiero teraz dociera do mnie pewien znamienny fakt. Ruszamy z dworca kolejowego, który znajduje się 2 minuty od naszego domu. A przecież wiele lat mojego krakowskiego życia spędziłam właśnie przy Dworcu Głównym. Tam mieszkałam i przez otwarte okna wlatywały do pokoju głosy pań, które opanowały do perfekcji wypowiadanie zdań bez zmieniania tonacji. Taka dworcowa mantraDeklamowały odjazdy pociągów jak mantrę.

Teraz kolejny odjazd przed nami. Pociągiem z Kristiansand na lotnisko w Oslo Gardermoen. Stamtąd lot do Moskwy. No i nasz pierwszy nocleg: na lotnisku Szeremietiewo. Stąd dodatkowa „siatka z bazaru” (co prawda nie w pasy i bez zamka, ale idea podobna) w której są koce, a z którymi rozstaniemy się bez żalu, jeśli będą nam zawadzać. Bierzemy też nasz ulubiony koc piknikowy. Z nim rozstawać się nie chcemy, bo Ormianie, tak jak my, uwielbiają pikniki, a my zamierzamy się podporządkować miejscowej tradycji. Po nocy na lotnisku, fru do Erywania (jeszcze do niedawna Erewania; ale niedawno oficjalnie przywrócono zapis, jaki obowiązywał w Polsce do lat 30-tych XX wieku). W każdym razie to stolica Armenii, niewielkiego kraju, o wielkiej historii. Bądźcie z nami. Jeśli będzie internet, będziemy pisać na bieżąco.

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

Dobrego dnia!

***

Comments 12

    1. Post
      Author
    1. Post
      Author
    1. Post
      Author
    1. Post
      Author
  1. Matko swieta, to zaskoczlas mnie tym kierunkiem. Ale pewnie bedzie ciekawie i wyjatkowo . Pilnujcie dzieci !! Odzywajcie sie czasami , no i jakby co nie bojcie sie prosic o pomoc. Trzymamy kciuki za szczesliwy powrot z podrozy . Do zobaczenia i powodzenia !!! Usciski sto dwadziescia dwa. Ania

    1. Post
      Author

      Tak, będziemy dzieci bardzo pilnować. Zwłaszcza najmłodszego indywidualistę. I moze podpiszemy ich nr telefonu, tak, żeby dmuchać na zimne. Dzięki. Ściskamy 🙂

  2. Jak przyjemnie się czyta…Czuję dreszczyk emocji razem z Wami Kasiu.Jedna być może przydatna informacja na Polskę w Armenii mówią „Lehastan” , a na samą Armenię „Hajastan”. Choć pewnie już wiecie Życzymy Wam maksymalnie udanego urlopu.

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *