Powtórka z rozrywki, czyli Preikestolen z dzieckiem

admin Norwegia, Podróże z dziećmi 0 Comments

Super było wybrać się po raz kolejny na Preikestolen. Ostatnim razem byłem tam 6 lat temu z 7-miesięczną córeczką. Teraz Kaja ma prawie 7 lat i już nie musiała być w nosidle u mamy. Po pierwsze dlatego, że nie mieliśmy nosidła, po drugie dlatego, że nie było  mamy. I mimo, że narzekała trochę przy schodzeniu, super było zobaczyć ją, jak wspinała się po skałkach i jak świetnie sobie dawała radę. Z pewnością to zasługa również tego, że w przedszkolu była w grupie zewnętrznej* i stała się naprawdę niezłym piechurem. Młodszy Mateusz też dawał radę, choć wyzwanie dla niego nieco łatwiejsze, ale o tym poniżej.

U nas akurat byli znajomi, którym chcieliśmy pokazać coś „typowo norweskiego”. Była z nami też mama Danusia (czyli Latająca Babcia), która kilka lat temu widziała Kjerag. Tym razem stwierdziła, że widoki trochę ją zawiodły, nie rekompensując wysiłku związanego nie tyle z wejściem, co z zejściem.

7

Udało nam się trafić na dobrą pogodę (od kilku dni śledziliśmy zmiany na bieżąco), bo w deszcz tego typu wycieczki są bezsensu. W tym roku po raz pierwszy zamknięto szlak na Preikestolen, właśnie z powodu złych warunków klimatycznych. Jak się okazuje nie jest łatwo  zatrzymać napalonych turystów. Sporo z nich uważa, że skoro mają zaplanowane wejście na Preikestolen, to ani deszcz, ani ludzie ich nie powstrzymają. Nie rozumiem, bo łażenie w deszczu po górach nie jest ani przyjemne, ani bezpieczne. W tym roku przeprowadzono kilka akcji ściągania z tego szlaku przemarzniętych turystów.
Przebywanie obok półki Preikestolen z dziećmi wywołało we mnie trochę stresu, wyobraźnia podpowiadała mi, do czego mogłaby doprowadzić chwila nieuwagi. Ale ani Kaja ani Mateusz nie przejawiali chęci do zaglądania w dół przepaści.

zdjęcie

Mnie bardzo podoba się Preikestolen, przede wszystkim ze względu na widoki. Ale jest jedna drażniąca i niestety nie do uniknięcia rzecz na trasie, czyli przytłaczająca ilość turystów. Japończycy pstrykający zdjęcia co trzy kroki, gadatliwi Hiszpanie i Włosi, Polacy, Niemcy i Norwedzy i z pewnością jeszcze wiele więcej narodowości. Ludzie w przeróżnym wieku, zaczynając od maluchów w nosidłach i chustach, poprzez 4 i 5 -latki dziarsko pokonujące trasę na własnych nogach, oraz takie, które płaczem bronią się przed dalszą drogą. Było też kilka osób z wyglądu nawet 80-letnich.

Największą trudnością trasy są wysokie schody z kamieni, trzeba wysoko podnosić nogi, co nie jest zbyt łatwe, zwłaszcza dla dzieci i osób starszych. Niektórym więcej trudności może sprawiać zejście, niż wejście. Przeciętny czas na pokonanie trasy to 3 do 4 godzin.

2

Mi zależało na tym, by zrobić sobie dobry trening. Po nacieszeniu się widokami ruszyliśmy z powrotem. Mateusz pokonał trasę głównie na moich rękach. Zejście zajęło nam godzinę. Było fajnie.

5

Ale opinie są różne. Znajomy już postanowił, że przy następnej wizycie w Norwegii ograniczy się do łowienia ryb ;).

Na trasie, oprócz wody, na pewno nie zaszkodzi mieć ze sobą kanapki i trochę czekolady. Po wycieczce z pewnością każdemu dobrze by zrobił masaż stóp.

Preikestolen (znajduje się niedaleko Stavanger) jest co raz modniejszym miejscem wycieczek w Norwegii i  podobnie jak zdecydowana większość atrakcji naturalnych „ambona”, czyli wysunięta półka skalna zwisająca nad fiordem, nie ma żadnego zabezpieczenia.
To interesujące miejsce na wypad, gdy pogoda dopisuje, zwłaszcza dla tych, którzy lubią ruch. Dla osób spędzających czas głównie na kanapie może okazać się wyzwaniem, okupionym bólem mięśni,  ale do pokonania. Jednak trzeba działać z głową, liczyć się ze swoimi możliwościami oraz umieć zrezygnować z planów, gdy aura nie sprzyja.

Parking pod Preikestolen kosztuje 160 kr. Prom ze Stavanger do Tau to koszt 79 kr za samochód, 30 kr za osobę dorosłą i 15 kr za dziecko od 4 roku życiu. Odpływa co ok. pół godziny i jest skorelowany z autobusem, który przewozi turystów na parking pod Preikestolen.

A tu wycieczka na Preikestolen z niemowlakiem i kompletem pięknych zdjęć.

*Utegruppe w norweskim przedszkolu, czyli „grupa zewnętrzna”  zwykle przeznaczona jest dla 4- i 5-latków. Dzieci co najmniej trzy razy w tygodniu chodzą do swojej chatki w lesie, wędrują po okolicy, nabierając przy tym pewności siebie.

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

Dobrego dnia!download movie Madraza

***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *