Uważaj na wypowiadane życzenia, czasem się spełniają. Rzecz o wypadkach w pracy

Katarzyna Emigracja, Norwegia Leave a Comment

Poranek spędziłam na wizycie lekarskiej. Gdy wracaliśmy z mężem samochodem, humory mieliśmy nienajlepsze. Pewnie dlatego widmo pracy od południa do wieczora ciążyło  bardziej niż zwykle. Wiecie jak to jest, kiedy za skarby świata nie chce się wam wychodzić do pracy (o, szczęśliwcy, którzy tego uczucia nie znają!). Jadąc wzdłuż rzeki w kierunku naszej mieścinki czułam, jak pracowy ciężar wskakuje mi na barki i przygniata butami z betonu.

– Tak bardzo nieeee chceeeeee iść do pracy – odzywam się do Kuby, który ściskając kierownicę odpływa gdzieś w chmury myśli.

Spogląda na mnie ze zrozumieniem i podwozi pod same drzwi, obiecując że przywiezie dobre śniadanie. To dodało mi odrobinę wigoru. Ale i tak entuzjazmu do pracy brak. Wciąż jeszcze na ramieniu siedzi pracowy ciężar w tych swoich betonowych butkach.

Na miejscu jest m.in. szefowa. Wulkan energii. Chodzi, przesuwa, czyści. Ja stoję po dugiej stronie lady. Pierwsza czynność, za którą się łapię to oskrobanie grilla. Tymczasem energetyczna szefowa czyści szybę oddzielającą pieczone kiełbaski od klientów.

– I jak udał się wyjazd? – zagaduje mnie.

Podnoszę głowę, by spojrzeć na moją rozmówczynię, mówiąc, że całkiem fajnie. I w tym momencie pada strzał…

Butelka z salmiakiem (chlorek amonu) wycelowana prosto w moje prawe oko. Strumień żrącego płynu ląduje bezbłędnie na źrenicy.

– Aaa – rzucam to, co akurat trzymam w ręce na oślep (bo nic nie widzę; odruchowo zamknęłam również drugie oko). Podbiegam do zlewu i zaczynam płukać oko. Już na ratunek nadbiega szefowa, z buteleczką przygotowaną na takie właśnie okazje. Jej zawartość ląduje głównie na mojej bluzce. Szefowa, lubiąca szybkie i efektywne działanie, idzie po szklankę, z której wylewa wodę prosto w moje oko (woda znów ląduje głównie na ubraniu). Widok szklanki przybliżającej się do mojej twarzy przypomina mi ujęcie z kreskówki. Już sama nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać. Cała sytuacja wydaje mi się dość absurdalna.

Po wylaniu na mnie kilku szklanek wody jedziemy razem do przychodni. Dociera do mnie, że tak jak chciałam – dziś nie pracuję! Nie tak to sobie wyobrażałam, ale wróżki słuchają czasem naszych życzeń, a niewypowiedziane jest przez nie niesłyszane. Dlatego najlepiej precyzować swoje życzenia, żeby czasem nie wyszło na opak.

Mi na szczęście nic się nie stało. Dzięki temu, że do przychodni pojechałam z przełożoną i zdarzenie było zgłoszone jako „wypadek w pracy” w ciągu dwóch godzin dostałam wizytę u okulisty. Z okiem jest wszystko dobrze. Natomiast, to co znam ze słyszenia, potwierdziło się w praktyce: szanujący się właściciele firm zdają sobie sprawę z ogromnej odpowiedzialności za pracowników i dbają o to, żeby po nieszczęśliwym zdarzeniu zrobić wszystko, co możliwe, by zadbać o nadszarpnięte zdrowie podwładnego. Myślę, że to całkiem dobry system.

A na koniec jeszcze taka pointa – kto zawinił? Domyślacie się? Oczywiście, że pracownicy! Bo robią zbyt silny roztwór salmiaka z wodą;)  także od dziś musimy pilnować, by proporcje nie były większe niż 9:1 (stosunek wody do salmiaka) – wtedy środek nie jest niebezpieczny w kontakcie z okiem. Każdy pracownik otrzymał taką informację SMS-em. A co z celowaniem w oczy współpracowników? To wciąż jest dopuszczalne i nie stanowi zagrożenia, heheh.

p.s. Wiem, że moja szefowa czuła się podwójnie odpowiedzialna- jako przełożona i jako sprawczyni zamieszania. Nie mam jej niczego za złe, wydaje mi się, że zrobiła co mogła, by było dobrze.

p.s’. obrazek pochodzi ze strony www.jops.pl

Kilka praktycznych informacji:

W przypadku, gdy pracownik doznaje obrażeń ciała w czasie pracy w Norwegii, może mieć prawo do odszkodowania. Nie ma znaczenia rodzaj umowy, na podstawie której jest się zatrudnionym (stała, tymczasowa, umowa zlecenie, itp.). Natomiast by zdarzenie zostało uznane za wypadek w pracy, musi wydarzyć się w czasie i miejscu pracy oraz w trakcie jej wykonywania. A także nie być z winy pracownika. Jednak najczęściej to pracodawca ponosi odpowiedzialność, poprzez zaniedbania w przestrzeganiu zasad bezpieczeństwa pracy, brak przeszkolenia personelu, właściwych narzędzi, odzieży ochronnej, itp.

Gdy zostałeś poszkodowany w wypadku w czasie pracy zgłoś się jak najszybciej na pogotowie, należy też regularnie/zgodnie z zaleceniami chodzić do lekarza. Historia choroby i dokumentacja lekarska jest podstawowym dowodem na to, że problemy zdrowotne są skutkiem wypadku.

W żadnym razie nie daj się skłonić do podpisania fałszywej wersji wydarzeń, ani do przyjęcia jakiejś sumy bezpośrednio od pracodawcy. Próby załatwienia sprawy polubownie mogą świadczyć o tym, że pracodawca dobrze zdaje sobie sprawę, że jest odpowiedzialny za wypadek. Najlepiej skontaktować się w takiej sytuacji z norweskim adwokatem. Taka pomoc należy się bezpłatnie.

Pracodawca ma obowiązek ubezpieczyć każdego z pracowników. Odszkodowanie wypłacane jest przez ubezpieczyciela. Standardowe ubezpieczenie nie obejmuje zdarzeń mających miejsce w drodze z/do pracy.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *