Ubrani w uśmiech

Katarzyna Styl życia 8 Comments

Jako nastolatka, a byłam nią, o zgrozo, w ubiegłym wieku, byłam kilka razy na „zachodzie”. W Niemczech, Francji, Holandii. I jedną z największych różnic, jakie dostrzegłam między tymi krajami a Polską był fakt, że tam na ulicach i w sklepach ludzie się do siebie (i do mnie też) uśmiechali! Tego nie widziałam na moich ulicach, w autobsie, ani w żadnym publicznym miejscu, jakie znałam. W stosunku do obcych stosowne postawy rozciągały się na skali od obojętności do wrogości.

Byłam więc zachwycona, gdy nieznajomi okazywali mi tyle sympatii. Zupełnie bez powodu.

Oczywiście wtedy wierzyłam w każdy uśmiech, każdy wydawał mi się czymś wyjątkowym i niezwykle cennym. Kolekcjonowałam je łapczywie w umyśle. A po wojażach próbowałam przeszczepić ten zwyczaj na krakowskie ulice. Uśmiechałam się do obcych ludzi i niemal zawsze reagowali 嘉盛 w ten sam sposób: patrzyli na mnie podejrzliwie, rozważając pewnie czy jestem niedorozwinięta, czy może czegoś od nich chcę. A ja nic od nich nie chciałam. No może jedynie by ten uśmiech odwzajemnili. To się nie działo prawie nigdy. Chyba, że trafiłam na turystów z zagranicy.

Teraz wiele się zmieniło. W Polsce zdarza się, że ktoś nieznajomy się uśmiechnie (zazwyczaj ekspedientka). A odkąd mieszkam w Norwegii codziennie spotykam się z uśmiechami w ilościach hurtowych. Tu nawet po stłuczce samochodowej ludzie uśmiechają się do siebie (o ile nie stracili przytomności;). W Polsce standard to pochmurna mina, a w Norwegii uniform codziennych relacji nie obejdzie się bez uśmiechu.

Mój zachwyt już dawno minął. Odkryłam, choć przyznam, że trochę mi to czasu zajęło, że nie każdy z tych uśmiechów jest szczery. Wiele z nich to przyzwyczajenie, lub maska. Albo jedno i drugie. Choć i tak wolę uśmiechniętych ludzi, a nie ponurych. Najbardziej nieszczerym uśmiechom jednak bym podziękowała, są wręcz drażniące. Za to te szczere uwielbiam. Wiecie, przyjdzie ktoś i swoim promienistym uśmiechem aż łaskocze w serce. Od razu wszystko wokół jaśnieje.

Kiedyś ciekawa byłam, jak odróżnić szczery uśmiech od fałszywego. Zapamiętałam, że sztuczny uśmiech znika z twarzy błyskawicznie, a uśmiech szczery zanika powoli. I tylko wtedy, gdy śmiejemy się szczerze, śmieją się  nie tylko usta, ale cała twarz. Więc panie, panowie (pewnie zwłaszcza panie) nie matrtwcie się „kurzymi łapkami” wokół oczu. To widzialny znak serdeczności.

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać. Twoja opinia jest dla mnie cenna.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage

Dobrego dnia!

***

Comments 8

  1. Świetny tekst! Miałam podobne odczucia gdy przeprowadziłam się do Norwegii – ale tu wszyscy uśmiechnięci, serdeczni, życzliwi, no bajka że ludzie tak w ogóle potrafią! Szybko jednak zauważyłam, że większość tych uśmiechów jest a pokaz i nie są szczere – dokładnie to co piszesz – nie widać tego uśmiechu w oczach i znika za szybko (wystarczy po chwili spojrzeć kątem oka na osobę która przed chwilą obdarzyła nas uśmiechem -wcale nie przypomina już tej serdecznej i uśmiechniętej osoby, wręcz odwrotnie, jakby musiała odreagować to że przed chwilą pozwoliła sobie na ten grymas uśmiechu …)
    Pozdrawiam!

    1. Post
      Author
  2. Podobno mamy mięśnie w okolicach oczu, których nie da się świadomie kontrolować, a poruszają się tylko przy prawdziwym uśmiechu. Dlatego przy odrobinie spostrzegawczości łatwo poznać ten szczery 🙂 ciekawie nas natura wyposażyła, w naturalny system wykrywania nieprawdy. W krainie uśmiechu to przydatne.
    A ja uśmiecham się do Ciebie szczerze, bo bardzo lubię Cię czytać! 🙂

    1. Post
      Author

      O dzięki, miło 🙂
      Powiem szczerze, choć uważam się za osobę o silnej intuicji, tego uśmiechu intuicyjnie właśnie nie umiem odczytywać. Tylko dzięki obserwacji m.in. tego o czym piszesz, ale to wyuczone. Chyba zawsze zakładałam, że jeśli ktoś się uśmiecha, to musi to być szczere. Życie zrewidowało ten naiwny pogląd. Ja też szczerze się uśmiecham i serdecznie pozdrawiam 🙂

  3. Najbardziej przeszkadza mi ich nieszczerość, przez to że polacy nie są tak ubrani w usmiech szaef nie zwalnia cię optymistycznie i raczej wiecej jego twarz pokarze na co dzień a tu poklepie Cię po plecach a za chwilę obgada:(

    1. Post
      Author

      Co kraj to obyczaj. Część z pewnością uśmiecha się nieszczerze, pozostali robią to od serca i to jest bardzo przyjemne. Nie ma idealnych ludzi, a tym bardziej narodów. Choć rzeczywiście trudno się dowiedzieć o tym, co szef myśli o podwładnym, bo zwykle wszyscy są „flink”. Pozdrawiam 🙂

  4. Chyba kazda z nas to przezyla tutaj i spotyka sie z tym ,, usmiechem ” na codzien . Ale masz racje, po latach da sie odroznic te usmiechy od siebie i zaczynaja nas irytowac . Coz, taki kraj. Aele wiesz co mysle, juz lepsze chyba te usmiechy niz nasze ponure , zawsze niezadowolone , polskie twarze . Dlaczego my – Polacy nie usmiechamy sie do siebie ??? Usciski Ania

    1. Post
      Author

      Też to wolę. My Polacy chyba tak się już nauczyliśmy, a poza tym wiele osób naprawdę utrudzonych pracą wraca do domu, za oknem widzi przygnębiające blokowiska, więc i o uśmiech trudno. Serdeczności Aniu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *