Tuk-tukiem przez Bangkok

admin Podróże z dziećmi, Tajlandia 2 Comments

Bangkok – pierwszy punkt na naszej mapie podróży. Gdy wyszliśmy z lotniska i uderzyła w nas fala gorąca, pomyślałam że to nie najlepsze miejsce dla dzieci. Ale  gdy po chwili znaleźliśmy się w klimatyzowanym pokoju hotelowym, a Kaja ciągnęła nas – No chodźmy już na spacer (właściwie to: chodźmy już na pole) – wrócił do mnie spokój. Podróżowanie z dziećmi pchnęło nas do tego, żeby dorzucić parę złotych za nieco lepszy standard,  Gdy byliśmy bez nich w Wietnamie na pierwszą noc wybraliśmy nocleg za 7 dolarów. W pokoju, a właściwie ciemnej norze, nie było okna. Za to w cenę wliczone było towarzystwo wielkich karaluchów. Tutaj ich nie uświadczysz (chyba), klimatyzator hula na całego i pościel bieli się na wygodnych łóżkach.

Już pierwszego dnia pobytu znaleźliśmy nasze ulubione zajęcie w Bangkoku – jazda tuk-tukiem. To połączenie rikszy z motorem. Jazda tuk-tukiem, czyli sama radość dla Mateusza – miłośnika motoryzacji i pozostałej czwórki. Pojazd nie rozwija zawrotnych prędkości, dlatego spokojnie można podglądać życie miasta, a przejeżdżka z rozwianym włosem w upalnym mieście przynosi przyjemne orzeźwienie.

Tuk-Tukiem przez Bangkok

 

 

Łatwo natrafić na ostrzeżenia, by unikać kierowców tuk-tuków oferujących zakupy w zaprzyjaźnionych sklepach, bo to naciągacze. Oferują śmiesznie niskie ceny za kurs, ale zamiast prosto do celu wiozą do sklepu z podróbkami. Nas też zaczepił taki kierowca, więc nie omieszkaliśmy skorzystać z okazji. Dogadaliśmy się, żeby zabrał nas do jednego ze sklepów.

– Ale nie zamierzamy nic tam kupować – uprzedziliśmy go.

– Doesn’t matter – zmrużył oczy i odsłonił ciemne zęby.

I tak za 2 złote rozbijaliśmy się po Bangkoku, ku wielkiej uciesze dzieciaków. Kierowca zawiózł nas w kilka miejsc i wszyscy byli zadowoleni.

 

P1100170   P1100175P1100173P1100179

Comments 2

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *