TO może uczynić cię szczęśliwym

Katarzyna Styl życia Leave a Comment

Na co czekasz? Co ma się wydarzyć, żebyś mógł powiedzieć „udało się”! Czy chodzi o rozwój Twojej kariery, firmy, czy może o pierwszy krok twojego dziecka? A może czekasz na rozwód? Na ślub, albo na awans? Kiedy TO się wydarzy? Powiem szczerze – myślę, że nigdy! Bo TO jest kameleonem, zmienia zabarwienie, żeby nie dać się złapać. Osiągnięcie upragnionego celu nie wystarcza, pojawia się nowy. Nie da się „osiągnąć” szczęścia. Szczęśliwym można po prostu być.

Spełnienie wymyka się z rąk wszystkim niecierpliwcom. Kiedy? KieDY? KIEDY?! Na świętej Gdygdy – czyli nigdy – tak mawiała moja nawiedzona nauczycielka matematyki. I właśnie stan błogości, na który tak liczę, znajduje się u tej Gdygdy. A to straszna zołza.

Dlatego, im bardziej pod górę, tym łatwiej mi zrozumieć, że nie muszę walczyć, miotać się, buntować. Czasem droga do szczęścia prowadzi przez zgodę na to, że czegoś brak. A czasem przez zgodę na to co jest, niechciane. I to wcale nie znaczy, że nie warto walczyć o marzenia. Jak najbardziej, to wręcz wskazane. Wojownicy – marzyciele to zwykle najbardziej inspirujące osoby. Jednak jeśli cel, mimo usilnych prób, oddala się, zamiast przybliżać, to może warto przestać cisnąć. Może warto odpuścić?  A czasem, zupełnie niespodziewanie, spełnienie zjawia się samo. Tak było ze mną, gdy marzyłam o wyjeździe na misję do Ameryki Południowej. Robiłam wiele w tym kierunku, ale nie wyszło. Zrezygnowana myślałam, że nie było mi to dane, bo to nie „moja droga” (choć w głębi duszy wiedziałam, że to prawdziwe pragnienie). I gdy już całkiem porzuciłam starania, nagle otwarły się przede mną drzwi. Poznany „przypadkiem” (nie wierzę w przypadki) misjonarz skontaktował mnie bezpośrednio z zakonnicą – dyrektorką domu dziecka w Boliwii i ani się obejrzałam, a już siedziałam w samolocie do wymarzonego celu.

 

Są też takie sytuacje, w których niewiele możemy zrobić. Rzeczy dzieją się poza nami. Nikt nie pyta nas o zgodę, czy chcemy paść ofiarą pirata drogowego, czy chcemy choroby naszego dziecka, czy chcemy, by ktoś bliski zdradził nas i opuścił. Ale TO się zdarza.  I czy wtedy jest już koniec? Czy nie ma już szans na spełnienie? Może kiedyś tak myślałam. Chyba najmocniejszym momentem, który zmienił mój pogląd w tej sprawie było zetknięcie się z postacią Nicka Vujicica, który urodził się bez rąk i bez nóg (zespół tetra-amelia). A mimo to jest spełnionym, szczęśliwym człowiekiem, jednym z najsłynniejszych mówców motywacyjnych na świecie. Czytałam jego książkę: „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń” i polecam ją każdemu, kto czasem bywa niezadowolony z tego kim jest, jaki jest i jak wygląda jego życie. Nick udowadnia, że w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji, można odnaleźć światło i nadzieję.

Słowa idealnie pasujące do postaci Nicka, pasują też do sytuacji wielu ludzi, bo wielu czeka na większy, lub mniejszy cud: „Jeśli nie otrzymujesz cudu… stań się nim”.

TO jest możliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *