Strzał w kolano?

admin Malezja, Podróże z dziećmi, Tajlandia 0 Comments

Za tydzień ruszamy  w pierwszą dalszą podróż w poszerzonym składzie. Nasza trójka dzieci (w wieku 5, 3 i prawie rok) czasem przyprawia nas o zawrót głowy w domu. Czy to strzał w kolano wyruszać z nimi w podróż po Tajlandii i Malezji? Niebawem się przekonamy.

Dotychczasowe wyjazdy z dziećmi wspominamy z przyjemnością. Najpierw z Kają, gdy była naszym jedynym dzieckiem. Nie zauważaliśmy szczególnych różnic. Trochę bardziej dbaliśmy o komfort noclegów i nieco więcej planowaliśmy. No i nie balowaliśmy całą noc. Ale reszta odbywała się właściwie bez większych zmian.

Dopiero gdy pojawił się Mateusz, odczuliśmy znaczną różnicę. Podróże zaczęły wymagać lepszej logistyki. Przemieszczanie też stało się większym wyzwaniem. Poczuliśmy, co znaczy „podróżować z dzieckiem“. To już nie tylko rezygnacja z nocnych imprez. Każdy z nas musiał bez przerwy opiekować się którymś z maluchów. Mało czasu na wytchnienie, zwłaszcza w dużych miastach. O ile w domu z dwójką dzieci stosunkowo łatwo sobie poradzić, o tyle w drodze poprzeczka podniosła się nieproporcjonalnie wysoko.  Jednym z największych wyzwań okazały się posiłki. Chaos wkradał się znienacka, czasem zamieniając stół w miejsce pobojowiska. Tu się rozlewa, tam spada.  Rodzice wiedzą o co chodzi 😉

A teraz? Będzie się działo, to pewne. Po raz pierwszy jedziemy  z dziećmi poza Europę. Moja lista obaw (których nie posiadałam, gdy podróżowałam bez dzieci) zawiera trzy punkty. Ale o tym  w następnych wpisach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *