Współczesne tacierzyństwo – popularne w Norwegii

admin Norwegia 3 Comments

Według badań przeprowadzonych wśród Polaków mieszkających w Norwegii, aż 85% spośród nich podoba się fakt, że ojcowie tutaj są bardzo zaangażowani  w opiekę i wychowanie dzieci. Jak się okazuje taką postawę przyjmuje wielu polskich tatów wychowujących dzieci w Skandynawii. Nie chcę przez to powiedzieć, że w Polsce ojcowie są bierni, czy nie zajmują się potomstwem (sama znam co najmniej dwóch  mega zaangażowanych tatów). Jednak wciąż żywy jest w Polsce model „ojca z gazetą”, który po pracy odpoczywa, a wychowanie pozostawia żonie. – Jest zmęczony.  Niech odpocznie – takie „litościwe” podejście mają czasem same partnerki.

Tymczasem w Norwegii pielęgniarki, które zajmują się niemowlakami przez pierwsze lata życia, przekonują świeżo upieczone matki do zupełnie innej postawy. Jeśli partner wraca z pracy do domu, a ty cały dzień zajmowałaś się dzieckiem, też należy ci się chwila odpoczynku. Przekazując tacie dziecko nie tylko masz czas „dla siebie” (piszę w cudzysłowie, ponieważ pewnie wykorzystasz go, żeby wstawić pranie), ale umożliwiasz tworzenie się więzi między nimi. Oczywiście, są tatowie, którzy sami z siebie tak postępują. Jednak jest również spora grupa tych, którzy potrzebują „podpowiedzi”. I nie mam na myśli pierwszego miesiąca po porodzie, kiedy entuzjazm i radość z zostania rodzicem skłania do aktywnego uczestnictwa w sprawach dziecka. Mam na myśli całe życie.

W Norwegii podział obowiązków jest dość zrównoważony. Gdy odprowadzam dzieci do przedszkola widzę, że co najmniej połowa maluchów odprowadzana jest przez ojców. Uwielbiam widok facetów, którzy zajmują się swoimi dzieciakami.  Wydaje mi się, że nie tylko ja. Kuba opowiadał mi, jak w Polsce przykuwał uwagę żeńskiej części ulicy, gdy kroczył z naszą gromadką po mieście (no pewnie, że jest przystojny, ale chodziło właśnie o obecność dzieci). W Norwegii na nikim nie robi wrażenia.

Oczywiście, faceci zajmują się dziećmi  trochę inaczej, niż kobiety. Ojciec nie ma zastąpić matki (jeśli oczywiście nie musi). Pierwiastek męski w wychowaniu jest jednakowo istotny. Wielu dorosłych już ludzi cierpi z powodu ran, ponieważ ich ojciec, choć był obok, był Wielkim Nieobecnym. Tak naprawdę nie zajmował się swoimi dziećmi. Jego bierność nie pozostaje bez echa, to piętno na całe życie.

Współczesny model ojcostwa bardzo ewoluował. Ojciec to osoba emocjonalnie i fizycznie zaangażowana w opiekę i wychowanie. Tak naprawdę chodzi o budowanie relacji, która tworzy się przecież również podczas prozaicznych czynności.

Podoba mi się aktywne tacierzyństwo, które jak mi się wydaje jest dość powszechne wśród Norwegów. Państwo lansujące równouprawnienie wręcz popycha do tego – obecnie część okresu opiekuńczego nad niemowlakiem przysługuje wyłącznie ojcom – jeśli z niego nie skorzystają, przepada. Czasem zastanawiam się, czy nie prowadzi to do zniewieścienia – facet grzejący zupki i zajmujący się maluchem przez większą część doby. Ale nie, prawdziwemu mężczyźnie to nie grozi.

Choć kobiety bardziej intuicyjnie zajmują się maleńkimi dziećmi, to jednak też wchodząc w rolę mamy muszą się uczyć. Ja przy pierwszym dziecku nie zawsze wiedziałam, dlaczego córeczka płacze, nie byłam przekonana, czy odpowiednio do pogody ją ubrałam, itp. Gdy pojawiło się na świecie nasze trzecie dziecko, czułam się w roli mamy bardzo pewnie.

I dokładnie tak samo jest z tatą. Kuba przy maleńkiej Kai wpadał czasem w panikę, gdy wychodziłam na chwilę z domu. Zdarzało się, że  nie potrafił jej uspokoić. Myślę, że córka wyczuwała jego niepokój. Bo przecież ojciec, podobnie jak matka musi nauczyć się być ze swoim dzieckiem, nauczyć się je rozumieć i nabrać pewności w nowej roli. Więc z biegiem czasu i z każdym kolejnym dzieckiem Jakub nabierał wprawy i pewności siebie, podobnie jak ja.

Świadomy  ojciec wie, jak wielką rolę ma do odegrania w życiu swoich dzieci. Jak wiele zależy od niego.

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

***

Comments 3

  1. Do naszego przedszkola bardzo dużo „tatów” odprowadza maluchy. Może nie połowa, ale tak z 1/4? Może nawet więcej. U nas to spadło dla mnie, bo uważaj, tata jest zbyt emocjonalnie związany z młodą i nie był w stanie się przemóc (na początku płakała trochę). Nigdy nie panikował, gdy był sam z młodą, może dlatego, że miał fajnego tatę i powtarza odruchowo dobre wzorce.

    1. Post
      Author

      Tak, myślę, że wzorce to podstawa. Wiele osób z „naszego” pokolenia miało jednak tatę – „żywiciela”, niezbyt zaangażowanego w życie swoich dzieci. Teraz jednak coraz więcej ludzi się budzi i widzi, że tata to niezmiernie ważna misja. Fajnie, że są świadomi tego faceci, bo właśnie takich tatów dzieci potrzebują. Pozdrawiam 🙂

      1. Ja w ogóle nie miałam taty, więc sobie obiecałam, że mój partner musi mieć cechy dobrego ojca. To znaczy musi umieć gotować, umieć obsługiwać pralkę i nie mieć oporów przed przytulaniem. Może to dziwne kryteria (większość kobiet patrzy na zarobki i samochód, z tego co patrzę), ale w tym wypadku to był strzał w dziesiątkę. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *