Śnieżna majówka

Katarzyna Styl życia Leave a Comment

Hovden 1

Idealna pogoda na majówkę? Bezchmurne niebo. Słońce. Delikatny wietrzyk – może być? Razem ze znajomymi zamierzaliśmy spędzić parę relaksujących dni w górach. W drodze do Hovden wszystko zdawało się układać zgodnie z planem. Aż dojechaliśmy na miejsce. Dojścia do przytulnej chatki strzegła 1,5-metrowa warstwa śniegu (to zaledwie 200 km od miejsca, gdzie mieszkamy i w którym śnieg bardzo krótko gościł ostatniej zimy). Wiedzieliśmy, że może być go „trochę”.  Sama łudziłam się, że zanim znajdziemy się u celu, cały śnieg jednak stopnieje. Ale stało się inaczej.

A przecież chcieliśmy połazić po okolicznych górkach – okazało się, że żaden szlak nie jest jeszcze dostępny. W takim razie – lodowisko! Niestety, lód już się stopił. To może basen? Jest w trakcie remontu.

Oczywiście, możemy buntować się przeciwko światu. Jednak dużo lepiej (a czasem dużo trudniej) jest go zaakceptować.

Tym razem nie mieliśmy z tym żadnych problemów. Zima w środku maja to dość egzotyczne zjawisko, prawie jak grudniowy wyjazd w tropiki. Bo jak tu się buntować, gdy dzieci z wielką radochą zjeżdżają z górki na jabłuszkach; gdy słońce błyszczy na niebie, odbijając od śniegu promienie i wpadając w źrenicę z taką mocą, że trudno się nie uśmiechnąć; gdy biegówki stoją pod ścianą i zapraszają (również debiutantów – uciecha tym większa).

Hovden 2

I co z tego, że okoliczne szlaki są niedostępne? Mount Everestu i tak byśmy nie zdobyli w tych okolicach. Z tą ekipą.

I tak na nudę nie było czasu, bo czekała szufla do odśnieżania – w roli sanek, chodnik prowadzący pod wyciąg – w roli wycieczkowej trasy i wyciąg krzesełkowy, w roli wyciągu krzesełkowego, którym wjechaliśmy na ośnieżony szczyt.

– Co wam się dzisiaj najbardziej podobało? – spytałam dzieci pod koniec dnia.

–  Jedzenie lodów – pociechy odparły bez cienia wahania.

Hovden 3

Po raz kolejny zastanowiłam się, czy naprawdę warto jechać gdzieś dalej? Teraz lody, a gdy byliśmy w Kuala Lumpur, najbardziej spodobał im się plac zabaw. To może lepiej pójść po lody do sklepu koło domu? Albo na plac zabaw nieopodal?

Hola, ale przecież na wycieczce są nie tylko dzieci! Bo jeśli ktoś by mnie zapytał:

– Kasiu, co dziś najbardziej ci się podobało?

To odpowiedziałabym bez zastanowienia:

– Chwila, kiedy udając jazdę na biegówkach znalazłam się sama naprzeciw słońca. Nade mną niebo bez jednej rysy. Pode mną skrzący śnieg, dokoła kilka drzew, skąd dobiegały ptasie trele. W mojej głowie w miejsce zamieszania pojawił się pokój. Głęboki wdech, mrużę oczy i dusza zaczyna mi się śmiać. Znów odnajduję wolność. To przeciwwaga dla trudnych chwil. Czuję w sercu obietnicę. Ten stan jest jak zachęta. Do czego? Do życia. Dobrego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *