Skandynawskie Prawo Jante, czyli NIE WYCHYLAJ SIĘ!

Katarzyna Emigracja 4 Comments

odmieniec

Skandynawskie prawo Jante (Janteloven w Norwegii i Danii, w Szwecji Jantelagen) to coś jak ostrzeżenie w pociągu – NIE WYCHYLAĆ SIĘ. Dotyczy wszystkich, na każdym stanowisku i w każdym wieku. Skandynawowie kulturowo dążą do równości. W cenie jest skromność, a nawet przeciętność; wybitne jednostki nie są mile widziane, a wywyższanie się jest stanowczo potępiane.

Zjawisko Janteloven to w zasadzie zaprzeczenie polskiego „co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie“. Tu nie ma wojewodów. Przekłada się to na relacje społeczne, również te w miejscu pracy – totalnie odmienne od polskich.

Scena, jaką zapamiętałam z jednej budowy, jakieś 8 lat temu w Krakowie:

Podjeżdża biały mercedes. Wysiada z niego byznesmen, zaciąga kur.ą w każdym zdaniu i tak się wydziera na pracowników, jakby głosem chciał ich wbić w zaschnięty beton. To właściciel firmy (skrajny przypadek).

A teraz obrazek norweski: właściciel firmy przychodzi na budowę. Widzi, że pracownikom praca pali się w rękach. Bez gadania zabiera się za wyrzucanie śmieci, sprzątanie, cokolwiek, czym może pomóc. Podobnie jak Polak jest właścicielem firmy, jednak pracowników nie traktuje jak swoją własność. Oprócz tego, że jest szefem, jest też partnerem i kolegą. Tu nikt nikomu nie kłania się w pas. Znika dystans między poszczególnymi szczeblami.

Prawo Jante ma swoje pozytywne i negatywne aspekty. Ten skandynawski sposób myślenia przyjął nazwę dzięki noweli norweskiego pisarza duńskiego pochodzenia Aksela Sandemose, który w książce Uciekinier w labiryncie (En flyktning krysser sitt spor, 1933) opisał wymyślone przez siebie, duńskie miasteczko Jante. Jego mieszkańców obowiązuje zasada: „Nikt nie jest kimś specjalnym. Nie próbuj wyróżniać się ani udawać, że jesteś pod jakimkolwiek względem lepszy od innych”. Aksel Sandemose pogardzał tym typowo skandynawskim sposobem myślenia. Nie akceptował jednakowości, braku ambicji, tłumionej zawiści i niechęci do szerszego spojrzenia.

Prawo Jante opisane w noweli składa się z 11 punktów:

1. Nie sądź, że jesteś kimś wyjątkowym.
2. Nie sądź, że nam dorównujesz.
3. Nie sądź, że jesteś mądrzejszy od nas.
4. Nie sądź, że jesteś lepszy od nas.
5. Nie sądź, że wiesz więcej, niż my.
6. Nie sądź, że jesteś czymś więcej, niż my.
7. Nie sądź, że jesteś w czymś dobry.
8. Nie masz prawa śmiać się z nas.
9. Nie sądź, że komukolwiek będzie na tobie zależało.
10. Nie sądź, że możesz nas czegoś nauczyć.

W dalszej części książki:

11. Nie sądź, że jest coś czego o tobie nie wiemy.

To oczywiście literackie ujęcie, które jednak było mocno osadzona w realiach widzianych oczami pisarza.

Współcześnie szereg zmian, spowodowanych m.in. wzbogaceniem całego społeczeństwa, osłabiło Prawo Jante w Norwegii. Jednak poznanie go pozwala lepiej zrozumieć jej mieszkańców.

Mówi się, że jego negatywnych skutków nie odczuje osoba niegrzesząca inteligencją. Słyszałam opinie dotyczące szkół, że dziecko nie powinno okazywać, że wie więcej od pozostałych, bo to może być odebrane jako „wywyższanie“. Należy raczej zmierzać do średniej, niż próbować sięgać wyżej. Choć zetknęłam się również z pochwałami norweskich szkół za indywidualne podejście, zarówno do dzieci zdolniejszych, jak i mniej uzdolnionych.

Może również z powodu tego prawa większość norweskich domów umeblowanych jest w podobnym stylu, a wielu Norwegów za cel wakacyjnych wyjazdów wybiera często jednakowe miejsca (odkąd tu jestem prym wiedzie Hiszpania, Turcja i Tajlandia).

Pozostałością po Prawie Jante jest też „przezroczystość“ obywateli. W Norwegii zarobki są jawne, nie tylko firm, ale także osób fizycznych. Trudno zataić informacje o sobie – w internecie w gulesider (odpiowiednik żółtych stron) wystarczy wpisać numer telefonu, by dowiedzieć się, do kogo należy, gdzie ten ktoś mieszka i jakie jeszcze ma numery.

Każdy kij ma dwa końce. Tak jak prawo Jante.

 

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

 

Comments 4

  1. Niestety jak znasz 7 języków, karate, masz 3 kat. Prawa jazdy i mieszkasz 9 lat w norwegii. NIE MASZ ZADNYCH SZANS NA ZNALEZIENIE STALEJ PRACY. Fakt jest taki ze stala prace maja osoby ktore znaja dwa slowa po angielsku i nic nie umia zrobic… Bo czemu ty rozmawiasz ze mna po norwesku jak ty norweg nie jestes… Itp. Itd.

    1. Post
      Author

      Pewnie zależy wiele na jakie stanowisko. Z tą reakcją na rozmowy po norwesku nigdy się nie spotkałam – wręcz odwrotnie raczej wszyscy entuzjastycznie podchodzili do moich prób porozumiewania się po norwesku w czasach, gdy sprawiało mi to duży problem. Co do stałych kontraktów, nie zaobserwowałam takiej reguły 😉 Pozdrawiam

  2. Polskie domy tez umeblowane w tym samym stylu. To samo w Hiszpanii czy we Włoszech.. Każdy kraj, powiedzmy, ma swoje preferencje. To samo dotyczy wakacji. Wiec nie myślę ze to ma jakiś związek z tym prawem..

    A co do szkoły. Wydaje mi się to bardziej rodzicy mają problem z ambicjami, a nie dzieci.. Ile razy widziałam rodziców, szczególnie mamy, które chcą żeby ich dziecko było najlepsze, najlepszym adwokatem, lekarzem czy jeszcze kimś nie pytając opinii czego dziecko chce.. A jeszcze różne sekcje, na które dziecko musi chodzić, bo tak chce rodzic. Przecież moje dziecko musi być najlepsze…..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *