Audio source missing

Serce biało-czerwone

admin Emigracja 6 Comments

Mam biało-czerwone serce, które śpiewa

Bo odkrywam, że być Polakiem to pozytywna sprawa. Nie wstydzę się historii, wypinam pierś do przodu. Choć trudne kwestie były i są nadal trudne, to siła naszego narodu napawa mnie dumą. Jestem dumna, że jestem Polką, że byli przede mną ludzie odważni i szlachetni (tak wiem, nie tylko tacy, ale tacy również) i tacy nadal żyją.

Mam biało-czerwone serce, które płacze

Bo żyję na obczyźnie. Nie dlatego, że zostałam wygnana. Nie dlatego, że musiałam uciekać. Tylko – prawdzie patrząc w oczy – dla szeroko pojętego spokoju. Dla nienerwowej atmosfery, dla wewnętrznego poczucia, że koniec nie ucieknie końcowi. Pewnie, że to nie jest pasmo udręk. Życie, nawet na obczyźnie, potrafi być piękne. Niektórzy mogą powiedzieć, że zwłaszcza tam. Ja tak nie powiem, bo tak nie czuję. Dystans sprawia, że Polska w moich oczach pięknieje.

Mam biało-czerwone serce, które tęskni

Gdy słucham piosenek ze znaczeniem, gdy czytam historię ze zrozumieniem. Gdy myślę o naszych dzieciach rosnących tak daleko od kraju. Bo nie chcę, by inny pokochały bardziej, nie chciałabym, by język inny niż ojczysty był na pierwszym planie. Dorastać poza Polską to trochę żyć bez Polski, z dala od domu, smutnych twarzy na poczcie, od urzędowych kolejek i zatłoczonych tramwajów. Z dala od babć i dziadków, z dala od Wawelu. Z dala od miejsca na ziemi, które nadało mojemu sercu ten kolor.

Tak bierze mnie co jakiś czas, chciałabym wracać, a jednocześnie mocno się obawiam. Niektórzy znajomi słysząc o powrocie stukają się w czoło – po co ? do czego? Ale wiecie jak to jest, Litwo, ojczyzno moja… co tu dużo pisać, odległość sprawia, że wszelkie rzeczy drażniące z bliska, z daleka stają się niezauważalne. Najbardziej jednak boję się, że moje marzenia szybko obrócą się w popiół, energia i radość zostaną zduszone ponurą rzeczywistością, a pomysły zderzą się ze ścianą.

Nie wiem nawet jak to wyrazić – chciałabym zrobić coś dla Polski. Chciałabym uczciwie pracować dla mojego kraju, dla rodziny, dla siebie. I godnie żyć. Chciałabym budować, siać, pracować, rosnąć.  Bzdurnie to brzmi? Być może. No właśnie, bo gdy wrócę może się okazać, że w obliczu trudów codzienności te idee zostaną w ciemnym kącie, a ja bez mrugnięcia okiem przyjmę pracę dla zachodniego koncernu – bo lepsza taka, niż żadna. Może się okazać, że chcąc lepiej dla dzieci, by mogły wychowywać się w ojczyźnie, pozbawimy ich obecności rodziców na wiele godzin każdego tygodnia (dużo więcej niż obecnie) – i zamiast patriotycznego wychowania będą odbierać głównie programy telewizyjne. Może jednak okazać się, że będzie inaczej. Chciałabym się przekonać, że tak types of agile project management. Czy jestem tylko niepoprawną optymistką?

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

***

Comments 6

  1. Cześć, ze smutkiem przyznaję, że ten tekst jest niemalże identyczny z moją narracją wybrzmiewającą mi w głowie od kilku miesięcy. Z mężem i dzieckiem zdecydowaliśmy się wyjechać. On jest już tam, my jeszcze tu, ale to się zmieni w przeciągu tygodni. Mimo, że stąpam jeszcze po tej naszej ziemi, już za nią tęsknię. A jednocześnie, sposobu znaleźć nie mogę, aby tu było dobrze. Wystarczająco dobrze. Pozdrawiam ciepło (niedługo już z Larsnes).

    1. Post
      Author

      Pocieszeniem jest to, że latać można dość często do Polski, nie jest daleko. Trzymam kciuki, żebyś się szybko zaaklimatyzowała i by spodobało Wam się życie w Skandynawii. Pozdrawiam serdecznie

  2. Powód powrotu do Polski może też być zupełnie racjonalny. To jest po prostu lepszy kraj do wychowywania dzieci. Mniejszy nacisk na konformizm (i zupełny brak nacisku instytucjonalnego w tym zakresie), brak janteloven, więcej ciekawych imprez edukacyjnych (może to jest też kwestia skali kraju), mimo wszystko znacznie mniej zatomizowane społeczeństwo, więcej naturalnych emocji między ludźmi. Oczywiście jest też w Polsce sporo wyzwań jak znalezienie pracy z normalnymi zarobkami i pozostawiającej czas na rodzinę. Jednak jeśli aspiruje się dla swoich dzieci do czegoś trochę więcej niż społecznej przeciętności, to w Norwegii nie ma czego szukać, bo to nie jest kraj w którym indywidualizm jest w jakimkolwiek stopniu tolerowany (nie mówiąc doceniany). Do indywidualizmu w Norwegii mają prawo wyłącznie „mniejszości” – i wcale nie chodzi o mniejszości narodowe.

    1. Post
      Author

      Brzmi całkiem sensownie. Choć w Polsce wychowanie dzieci i szkoła nastręczają innego rodzaju problemy, to jednak są one innego kalibru. Właśnie tylko, ta praca, która pozostawiałaby też czas dla dzieci. Pracuję nad tematem. Pozdrawiam

  3. Naprawdę ciężko jest podjąć decyzje …. Ja wraz z dzieckiem jestem kilka miesięcy dopiero w Norwegii , mąż jest ponad rok i tak zastanawiamy się ciągle czy postanowiliśmy dobrze , teraz przychodzi czas aby zdecydować się na przedszkole dla małego ( martwe się ta decyzja, mały ma dopiero 15 miesięcy). Ciężko jest odłożyć z jednej pensji gdy ja nie pracuję… Dlatego zdecydowalismy się na przedszkole dla małego , cały czas są obawy , ze może wrócić do Pl . Cały czas nam się zmienia zdanie , ale jak narazić to nie wyobrażam sobie aby moje dziecko poszło tu do szkoły , boje się ze zapomni języka, wszystkiego tego czego może się nauczyć w PL , całej tej naszej polskości 🙁 nie wiem może się myle, może właśnie nie bez przyczyny przyjechaliśmy tutaj , może tu nam będzie lelepiej?Jak narazie to ciężkie były nasze początki ( jeszcze się stabilizuje wszystko) wiec może zmienię zdanie jak pójdę w końcu do pracy i poznam ludzi ? Bo bycie 24/24 w domu i jeszcze gdy się nie ma znajomych i nikogo nie zna czasem dobija..

    1. Post
      Author

      Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Pewnie będąc w Polsce nie odczuwalibyście spokoju i może żałowalibyście, że nie podjęliście tego ryzyka, że nie wyjechaliście w nieznane. Dziecko macie małe, więc dobrze jest postanowić, że zdecydujecie się zanim rozpocznie szkołę. O język się nie martw, bo o polski dbacie Wy i jeśli będziecie się starać, to będzie mówić dobrze po polsku. Przedszkole dla malucha to stres dla mamy. Dwójka starszych dzieci poszła do przedszkola wcześnie, bardzo dobrze to przyjęły i ogólnie były zadowolone, choć nie wątpię, że dla takiego maluszka najlepiej być w domu, z bliską, kochającą osobą.Z najmłodszym tak postąpiliśmy właśnie i z pewnością na tym skorzystał. Pozdrawiam i życzę mniej rozterek i dużo spokoju 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *