Roczniak w przedszkolu. Tak jest w Norwegii

Katarzyna Emigracja, Wychowanie 15 Comments

Mieszkając w Norwegii może się zdarzyć, że rodzic nie zastanawia się nad tym, czy 12 miesięcy to właściwy czas dla dziecka na start w przedszkolu*. Dla wielu takie rozwiązanie wydaje się oczywiste, bo jest tu właściwie normą.

Dostępność przedszkola to jeden z elementów polityki prorodzinnej w Norwegii. Założenie jest takie, że łatwiej zdecydować się na kolejne dziecko, gdy to (nieco) starsze jest już w przedszkolu. W dodatku część rodziców w Norwegii, również jeśli ma możliwość bycia dłużej z dzieckiem w domu niż przez rok (mniej więcej tyle gwarantuje okres macierzyńsko-tacierzyński), decyduje się oddać malucha do przedszkola sądząc nawet, że tam będzie mu lepiej niż w domu rodzinnym. Ci rodzice skutecznie zostali poddani miejscowym trendom dotyczącym uspołeczniania, zapominając, że na pierwszym miejscu powinny być więzi. Okres od 12-18 miesiąca życia to czas, kiedy dziecko intensywnie odczuwa lęk separacyjny. W Norwegii większość dzieci właśnie wtedy zaczyna chodzić do przedszkola. I dość zastanawiający jest fakt, że to rząd promuje posyłanie rocznych dzieci do placówek, mimo badań wskazujących, że nie jest to dla nich korzystne. Niektórzy nazywają to postępowanie „społecznym eksperymentem”.

Nie mówi się tu za wiele na temat tego, jak istotne są 3 pierwsze lata życia dziecka w jego rozwoju, przynajmniej nie w kontekście bycia blisko rodziców. Choć coraz więcej specjalistów zniechęca do przedwczesnego rozpoczęcia przedszkola, zetknęłam się nawet z tym, choć może to i przesada, że zachęcanie do koncentrowania się na potrzebach bliskości dziecka, a nie jego socjalizacji bywa nazywanepolitycznie niepoprawnym”.

I przyznam, że popłynęłam na tej norweskiej fali. Gdybym żyjąc w Polsce musiała wracać do pracy,  prawdopodobnie mogłabym skorzystać z pomocy mamy, lub innej bliskiej osoby. W każdym razie żłobek traktowałabym jako ostateczność. Tu w Norwegii ogólna tendencja przyćmiła moją intuicję.

Nasze pociechy zaczęły przedszkole jedno w wieku 20-tu miesięcy, a drugie 14-tu. Chętnie tam chodziły. Szybko zaczęły rozumieć i mówić po norwesku. Na tym właśnie mi zależało, bo sądziłam, że dla dziecka będzie mniejszym stresem zacząć przedszkole wtedy, gdy większość rówieśników posługuje się głównie językiem niewerbalnym. Bo dla dzieci imigrantów, zaczynających przedszkole w wieku trzech lat i więcej początki bywają podwójnie trudne (stres związany  z nowym miejscem + nieznajomość języka, podczas gdy w ojczystym języku już dobrze się komunikują). I choć opiekunowie byli troskliwi, a dzieci zadowolone, nie mam wątpliwości, że dla takich maluchów (mam na myśli zwłaszcza synka, który miał niewiele ponad rok) najlepszym miejscem jest dom rodzinny. Widzę to tym wyraźniej, bo mam porównanie. Nasz najmłodszy synek (ma obecnie 26 miesięcy) nie poszedł jeszcze do przedszkola. Mamy szczęście, że tym razem Babcia mogła nam pomóc i zajmuje się nim, gdy oboje pracujemy, choć mnie też udaje się spędzać z nim dużo czasu.

Rozumiem, że mama nie może zostać w domu. Rozumiem również, że może tego nie chcieć. Ale myślę, że warto poszukać alternatywnych rozwiązań, choć wiem, że żyjąc na obczyźnie jest to zazwyczaj trudniejsze. Co nie znaczy, że niemożliwe. Żałuję, że nie było to dla mnie oczywiste.

Zastanawiające, że w Norwegii przedszkole dla roczniaka nie jest traktowane jako rozwiązanie awaryjne, lecz raczej jako standard. Około 70% rocznych dzieci chodzi do przedszkola, a pośród dzieci w przedziale wiekowym od roku do 2 lat – 80%.  Choć oddanie roczniaka do żłobka/przedszkola nie jest optymalnym rozwiązaniem  dla dziecka, które w tym wieku najlepiej czuje się przy najbliższych, jest tu bardzo popularne. I nie sądzę, by chodziło o przymus ekonomiczny.

Wydaje mi się, że w Norwegii nie stawia się sprawy jasno: priorytetem roczniaka nie jest „socjalizacja” i zdobywanie przedszkolnych umiejętności. Jego priorytetem jest bliskość kochającej osoby, troskliwa opieka wypełniona miłością, której nie zapewnią mu obcy ludzie.

Choć rozumiem, że czasem nie ma innego wyjścia, mówienie, że posyłanie maleństwa do żłobka/przedszkola jest dla niego korzystne to bzdura. Fakt, czegoś tam się uczy, śpiewa piosenki i robi siku do nocnika (nie w Norwegii). Ale jeśli nie nauczyłoby się tych rzeczy w domu, to nic by się nie stało, gdyby zdobyło te umiejętności nieco później. Traci natomiast to, co najcenniejsze.

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony może należałoby się cieszyć z łatwego dostępu do opieki nad małymi dziećmi. Z drugiej pojawia się pytanie, czy to po prostu udogodnienie dla rodziców, czy może, jak twierdzą niektórzy, eksperyment społeczny na dużą skalę.

*W Norwegii nie ma żłobków, ich funkcję pełnią przedszkolne grupy dla najmłodszych (zwykle od 12 miesiąca życia, czasem wcześniej)

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać. Twoja opinia jest dla mnie bardzo cenna.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

Dobrego dnia!

***

 

Comments 15

  1. Moj syn zaczal przedszkole jak mial 9 miesiecy i uwazam ze byl to wspanialych czas jest cudowny samodzielnym 7 latkiem

  2. Ja mam straszną zagwozdkę, czy posyłać swojego malucha do żłobka, czy nie. Poszedł by w wieku 9 miesięcy. Masz gdzieś linki do tych badań na temat lęku separacyjnego?

    1. Post
      Author
  3. Bardzo madry artykul. Wystarczy pojsc do dziecieciego psychologa i opowie wszystko to, co opisalas w artykule. Swietnie, ze te tematyke poruszylas. W starym przedszkolu mojego syna opiekunki wprost mowily, ze czesc niepracujacych matek oddaje dzieci do przedszkola bo im po prostu wygodniej. Wiadomo, inna sprawa jak mama musi wrocic do pracy a o inna alternatywe ciezko…
    Kazdej rodziny sytuacja jest tez inna ale osobiscie sadze, ze miejscem tak malego dziecka jest przy mamie.

    1. Post
      Author

      Też tak myślę. I widzę to wyraźnie, gdy patrzę na naszego najmłodszego synka, który nie poszedł do przedszkola. Choć byłam (i jestem zadowolona) z opieki w przedszkolu, dociera do mnie, że to nie jest najlepsze miejsce dla najmłodszych.

  4. Przeszlam duzo leku i obaw, przedszkole to trudno czas zwlaszcza dla za malych dzieci. Nie chcialam zeby moje malych y byly traktorene jak przerob tasmowy. Przy trzecim dziecku ZnalazLam rozwiazanie- Polska niania, mloda dziewczyna ktora sama miala male dziecko. Z dobrym cieplym podejsciem do dziecka, spelniajaca moje prosby, myslaca po polsku, nie wystawianie dziecka na mroz do Spania itd. Polecam takie rozwiazanie, przynajmniej do 2 roku zycia

    1. Post
      Author
  5. Dziękuję za ten tekt 😉 wydaje mi się, ze placowki skandynawskie są jednymi z najlepiej przygotowanych na świecie. Mimo, iż w Polsce zostalam z synkiem to będąc tam gdzie Ty, pewnie bym się zastanawiala. To tez kwestia jakości. Jak wiesz, ze oddajesz dziecko w dobre rece to jestes spokojniejsza. U nas w przedszkolach tablice motywacyjne, karne krzeselka i czarne chmurki sa bieganie po sali….
    pozdrawiam serdecznie

    1. Post
      Author

      To prawda, że przedszkola stoją tu na wysokim poziomie (przynajmniej z takimi miałam do czynienia). I nie ma mowy o czarnych chmurkach, wszyscy są „flink” 😉

  6. Moja nigdy nie miała żadnych lęków separacyjnych i chętnie bym ją oddała do żłobka na parę godzin dziennie, gdy miała rok, ale wtedy nie bardzo były w mojej okolicy. Były dopiero dla dwulatków. A gdy młoda osiągnęła dwa lata, to już żłobka nie potrzebowaliśmy z racji wymyślenia planu dnia i rezygnacji z kilku drzemek. Hasło socjalizacja to chyba kwestia tego, że kiedyś dzieci miały kontakt z innymi dziećmi, a dziś mamy pokolenie jedynaków siedzące w domu z mamami. Stąd silne lęki, stąd problemy z nawiązywaniem relacji z rówieśnikami. Rodziny wielodzietne są tu na plusie, bo dziecko socjalizuje się w domu i inne dzieci nie są mu potrzebne. Ale jedynak potrzebuje kontaktu z innymi dziećmi. Nie osiem godzin, chociaż trochę, ale jednak.

    1. Post
      Author

      W Norwegii są otwarte przedszkola, do których można przyjść z dzieckiem na kilka godzin, żeby się pobawiło z innymi. Ale to rozwiązanie dla niepracujących rodziców oczywiście. W sprawie socjalizacji widać wyraźnie różnicę między Polską a Norwegią. Tu nie chodzi o to, co może dotyczyć polskich dzieci. U mojej corki w klasie jest 27 dzieciaków. Wiem o jednej jedynaczce. A tak, to jest troje dzieci z trójką rodzeństwa, kilkanaście z dwójką rodzeństwa, i pozostali, z jednym bratem lub siostrą. Nasz najmłodszy jest już „zsocjalizowany”, mimo że nie poszedł jeszcze do przedszkola. Starszy brat go szkoli;) Pozdrawiam

  7. Moja pierwsza miała rok i złe znosila przedszkole. Płakała rano chyba z pół roku, nie dojadala i nie była dopilnowana. Zasmarkana od ucha do ucha. Druga miała 1,5 i nie bylo z nią żadnego problemu. Żadnego. Jak odprowadzalysmy starsza to nie chciala wychodzic z przedszkola. Teraz wbiega sama do bhg i macha przez okienko. Najedzona wyspana i zadowolona. Spiewa bawi sie i gada . Ale przepisałam ja do innej grupy. Myślę że dużo zależy od personelu, podejscia rodzicow i przygotowania dziecka do bhg. No i 1.5 roczne dziecko radzi sobie lepiej niz roczniak potwierdzam☺ogólnie system norweski mi sie podoba. Mowienie do dziecka pytabie o zdanie wybor. I ten spokoj ktorego niektorym polskim rodzicom brakuje. Zawsze jednak miałam niedosyt ze w norweskim bhg mało się robi z dziećmi kulturalnie i językowo. Malo piosenek wierszyków itd. Znajome dzieci w polsce umialy duzo duzo wiecej niz moja. Tu tylko las piasek i kałuże. Zmieniłam zdanie po odwiedzinach w polskim przedszkolu. Owszem malują czytają śpiewają ale dużo innych rzeczy mi się nie podobalo. Za duzo. Atmosfera system i to proszę pani. wiekszosc czesc dnia spedzali na jedzeniu. Jeszcze jedna lyzeczke… a on zjadl a ty nie… i wogole. Od tej pory docenilam bardziej norweska swobodę ruch na świeżym powietrzu i wyjścia do lasu. A piosenki śpiewamy wieczorem. Najważniejsze to znalesc swój własny sposób na wychowanie. Ten system nie jest taki zły. W polsce rodzic podchodzi z gory do dziecka. Mama nie pozwolila i koniec… byles niegezeczny nie dostaniesz… Tutaj dziecko jest rownoprawnym rozmowca. Zrobimy to czy to? Rano biore dwie bluzeczki welniane i pytam ta czy ta. Mloda wybiera miedzy jedna a druga i jest zadowolona. A tak naprawde to ja wybieram. Chce zeby miala ull na kolorze mi nie zalezy.da sie pogodzic jedno i drugie. System wychowania norweski da sie oswoic, i przy tym dbać o polski język i kulturę. Pozdrawiam ☺

    1. Post
      Author

      Mądrze piszesz. Ten „wybór” np. z ubraniem z powodzeniem stosowała moja mama, nie wiem czy to typowo norweskie podejście, czy raczej metoda mądrego rodzica po prostu. Podobne zastrzeżenia mam do norweskiego przedszkola (wierszyki itp), ale bardzo doceniam tą bliskość natury i przebywanie na świeżym powietrzu. Norweskie przedszkola są dużo bardziej „przyjazne dzieciom”, to pewne. Z pewnością wiele można skorzystać, obserwując tutejsze metody, ale też dbać o to, co sami uważamy za istotne. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  8. Witam serdecznie! Od jakiego wiek przyjmuja do zlobka /przedszkola? I kiedy się sklada podania ogolnie chcialabym wiedziec jak to wyglada

    1. Post
      Author

      Do przedszkola (bo żłobków tu nie ma) przyjmują od roku, ale są i takie, w których od 8 miesięcy. Podanie należy złożyć do marca, ale jeśli zrobi się to w dowolnym innym momencie i będzie się miało szczęście, to można dostać miejsce. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *