Rasizm w Norwegii

Katarzyna Emigracja, Norwegia 6 Comments

Mieszkamy w Skandynawii ósmy rok. Początkowo sporo informacji  o Norwegii czerpałam z internetu i forów dotyczących tego kraju. Bardzo się dziwiłam czytając opinie Polaków mówiące o tym, że Norwegowie są rasistami. To chyba pomyłka, myślałam, jak mogą być rasistami ci, którzy z otwartymi ramionami przyjmują wielu uchodźców, gwarantując im przy tym niezły socjal oraz możliwość nauki? Sama, choć przyjechałam tu na zupełnie innych warunkach, nie odczuwałam uprzedzeń w związku z moim pochodzeniem, tak naprawdę otaczały mnie głównie uśmiechy, choć z czasem  zmieniłam ich postrzeganie, zaczęłam dostrzegać, że nie zawsze wyrażają serdeczność, a bywają raczej miną obowiązkową w relacjach społecznych.

Zaczęłam też odczuwać, że było – nie było obcokrajowcy bywają traktowani gorzej. Z drugiej strony rozumiem to, chyba naturalne jest przedkładanie swoich nad obcymi? Dotyczy to m.in. poszukiwania pracy, obcobrzmiące nazwisko nie jest wcale atutem. Pewna dyskryminacja może dotyczyć zarobków. Podam przykład, który, przyznaje, trochę mnie zbulwersował. W pewnej firmie zatrudniono młodą dziewczynę. Urodzona w Norwegii, jednak rysy i nazwisko zdradza azjatyckie pochodzenie. Po norwesku mówi doskonale, w tym języku się wychowała. Dostaje stawkę 120 kr na godzinę. Za kilka miesięcy ściąga do pracy koleżankę z klasy. Typowa blondwłosa Norweżka, o typowym norweskim nazwisku. Na starcie dostaje pięć koron więcej na godzinę od koleżanki, a przecież swoimi umiejętnościami w niczym nie przewyższa tamtej dziewczyny.

I to właśnie da się dostrzec w Norwegii. Nikt nie mówi wprost „won” (zgoda, oprócz Breivika), ale nie jest tak, że rasizm tu nie występuje. Choć trzeba przyznać, że systemowo robi się co można, by niwelować takie zachowania. W szkołach dąży się do tego, by wszyscy byli zapraszani na urodziny, by wszyscy bawili się razem. Ale, jak mówią Norwedzy, like barna leker best ( tłum. podobne dzieci bawią się najlepiej, czyli po prostu swój ciągnie do swego) i chyba nie należy do rzadkości, że dzieci polskich imigrantów za przyjaciół mają również, jeśli nie przede wszystkim, obcokrajowców. Doceniam wysiłek zmierzający do włączania każdego do grupy. Choć nie jestem przekonana, że jest to takie efektywne. Raczej kończy się na poziomie szkoły, bo wśród Norwegów, których poznałam zaraz po przyjeździe, tak naprawdę znalazła się tylko jedna Norweżka, która była chętna do nawiązania ze mną bliższych kontaktów. Zresztą dobra i jedna, nie wiem, na ilu otwartych ludzi obcokrajowiec mógłby liczyć w Polsce.

Norwegowie pytani o to, czy w Norwegii jest rasizm mówią, że raczej nie, że oczywiście zdarzają się pojedyncze przypadki, ale generalnie nie jesteśmy rasistami. Spytałam też o to kilku obcokrajowców mieszkających w Norwegii. Ich opinie są odmienne. Mówią o zawoalowanym rodzaju rasizmu. W tutejszej kulturze nie ma przyzwolenia na wyrażanie pewnych emocji, czy odczuć wprost. Miejscowi uśmiechają się do przyjezdnych, ale czasem w spojrzeniu jest zupełnie inny przekaz. Od uchodźców z Afganistanu usłyszałam, że da się to odczuć w szczególności na południu Norwegii, m.in. w Kristiansand. Inny znajomy, który jako obcokrajowiec wychowywał się w Polsce stwierdził, że Polacy przynajmniej mówią wprost, co myślą, a Norwegowie odgrywają rolę otwartych i tolerancyjnych, co wcale im nie przeszkadza wyrażać w działaniu prawdziwych przekonań. Naprawdę do rzadkości należy Norweg, który śmiałby wyrazić się negatywnie o polityce dotyczącej uchodźców, a  trudno uwierzyć w taką jednomyślność. Raz jeden spotkałam starszego Norwega, który bez ogródek wyznał, co myśli. I może wiedząc, skąd pochodzę, wychwalał z kolei polskich imigrantów, za pracę i obowiązkowość. Choć zważywszy na jego szczerość w innych kwestiach śmiem sądzić, że nie były to puste słowa. Z resztą spotykam podobne opinie dość często.

Także sytuacja Polaków jest inna, niż uchodźców. Jesteśmy w Norwegii największą grupą imigrantów i daliśmy się poznać jako dobrzy pracownicy, w tym właśnie dostrzegają naszą wartość, choć czasem również zagrożenie. Spotykam się tu raczej z przejawami sympatii, ale wiem, że doświadczenia naszych rodaków są różne. Czy zatem Norwegia jest wolna od rasizmu? Nie i chyba nie ma takiego miejsca na ziemi.

Nie czuję się tu intruzem. I choć nie czuję się również jak między swoimi, jedno mogę powiedzieć Norwegom: dziękuję za to, że mogę tu spokojnie żyć.

***

Lubisz czytać nasze teksty? Daj nam znać:

  • podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu
  • udostępnij wpis znajomym
  • a przede wszystkim polub nasz fanpage tutaj

Pozdrawienia

Trzy i my

***

Comments 6

  1. Norwegowie w bezpośrednich kontaktach międzyludzkich są mili i uprzejmi, bo mają wyprane mózgi poprawnością polityczną, „…bo systemowo robi się co można, by niwelować takie zachowania.” Ze szczero-dobrymi intencjami ich zachowania mają niewiele wspólnego.
    W PL jak ktoś cię lubi/nie lubi , to napewno da ci o tym znać, werbalnie bądź nie. Na dłuższą metę takie podejście jest dużo zdrowsze, psychicznie. Bo ileż można odgrywać rolę przyjaznego, jak w jakimś teatrzyku w imię spokojnych relacji międzyludzkich.

    1. Post
      Author

      Częściowo tak, chociaż znam wielu naprawdę dobrych Norwegów, którzy nie tylko uśmiechają się, ale są życzliwi i pomocni. I od kilku lat, odkąd tu mieszkam, nie zmieniają się, możemy na nich liczyć.

    1. Post
      Author
    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *