Przykra lekcja norweskiego

Katarzyna Norwegia, Styl życia 15 Comments

Zaraz po przyjeździe wkurzałam się na Norwegów: jak mogą dostarczać do domów takie małe worki na śmieci? Nie wiedziałam, że to na odpady biologiczne i próbowałam zakładać je do zwykłego kosza. Z powodu mojej niewiedzy. Życie na emigracji to życie w nowej rzeczywistości i kulturze. Z innym kodem, z innymi reakcjami na podobne sytuacje. By poczuć się bezpiecznie w obcym kraju, koniecznie trzeba ten kod rozgryźć i przetrawić.

Ja właśnie jestem w trakcie. I odbija mi się czkawką.

Zdzierając pierwszą warstwę „norweskiej mentalności” (piszę w cudzysłowie, bo to oczywiście uogólnienie) pojawiają się kolejne. Często odmienne od tej zewnętrznej, wydawałoby się życzliwej i uczciwej.

Im bliżej poznaję tutejsze prawidła, tym wyraźniej widzę, że Norwedzy nauczeni są żyć „poprawnie”. Poprawność ta dotyczy wielu aspektów życia, ale teraz chodzi mi przede wszystkim o ich „poprawność polityczną”. To  w zasadzie jest już jej wyższe stadium, hiperpoprawność. Mam wrażenie, że wszyscy tu na nią chorują.

Jestem za tym, by każdemu okazywać szacunek. By każdego traktować jednakowo. Właśnie, jednakowo. Tymczasem w imię tej hiperpoprawności politycznej, osoby nazwijmy to, z „grupy ryzyka” traktowane są lepiej od pozostałych. Poprawność ta dotyczy zresztą nie tylko ludzi, ale także przekonań. W związku z tym pełniej z praw człowieka korzysta morderca, niż rodzic, który swojemu dziecku dał klapsa.

Nie chcę, by wszyscy wierzyli w to samo. By moje przekonania, były Twoimi. I Twoje moimi. Każdy ma prawo do własnego zdania. Każdy? No właśnie, chyba już nie.

Rozmawiałam niedawno ze starszym Norwegiem.

– Czujesz się wolny w wyrażaniu własnego zdania? – spytałam.

– Tak, pewnie.

– Czyli  zazwyczaj mówisz to, co myślisz?

– No wiesz, czasem rozważam, czy warto powiedzieć, co myślę.

I nie chodziło mu chyba o kolor sukienki teściowej, bo ta pewnie już nie żyje.

Hmm. Zatem wolność? Czy raczej autocenzura, ta najgroźniejsza i najbardziej skuteczna ze wszystkich?

Nawet na naszym pracowniczym zebraniu hiperpoprawość od ścian odbija  się echem. Tego się nie mówi, bo zakrawa o „mobbing”, tamtego też nie, bo to już prawie „rasizm”. Pewnie jeszcze jakieś inne „izmy” blokują przepływ informacji. Wszystko jest „cacy”, wszyscy świetni (rotacja pracowników ogromna). To nic, że obroty spadają, że jedni zasuwają, bo inni nie mają ochoty nic robić. Uśmiechamy się. Trochę się wyłamałam, bo słuchać tych pierdół nie mogłam. A przede wszystkim dlatego, że wolę prawdę od fałszu.

Ale hola. Wykroczyłam poza ramy. Fe, fe.

Lekcja obcej mi obyczajowości brzmi: „Nie mów, co tak naprawdę myślisz. Po prostu się uśmiechaj”.  Czyli jeśli na talerzu ląduje kupa, najlepiej, bym razem z innymi zachwyciła się, jak ładnie podana. W każdym razie uśmiech ma nie zniknąć z mojej twarzy.

O dziwo, jeśli ktoś miał do mnie pretensję, to była to „góra”. Natomiast od osoby najbardziej zainteresowanej usłyszałam dziś ku mojemu zaskoczeniu „przepraszam”. Co więcej, odbyliśmy przyjazną rozmowę. I przekonałam się po raz kolejny, że norweskie bycie flink (czyli to, że każdy jest świetny), choć czasem może podbudować, tak naprawdę często jest przeszkodą w rozwoju. Znając własne błędy człowiek ma szansę na zmianę, pracę nad słabszymi obszarami. Żyjąc w poczuciu „świetności” nie ma sensu się wysilać.

Dobra, w Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, zwłaszcza w pracy, do nieeleganckiego siekania prosto w twarz. To deprymuje, to jest okropne. Choć może standardem stają się kierownicy, którzy zamiast łajać potrafią mądrze motywować. Poprzez pochwały, ale pewnie również konstruktywną krytykę.

Norwedzy przesadzili w drugą stronę. Wszyscy są flink, wszystko jest helt top. Czyli po prostu świetnie. Nawet jak jest do dupy. A może ja po prostu trafiam na takich ludzi?

Choć może to już ten Nowy wspaniały świat. Na razie jeszcze w poczuciu „wolności”.

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać. Twoja opinia jest dla mnie cenna.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

Dobrego dnia!

***

Comments 15

  1. Widac nie jestem sam z takimi przekonaniami. W pelnin podzielam odczucia, poniekad frustracje bycia super flink wszystkich we wszystkim. Irytujacy jest brak szczerosci i usmiech”nr5″ na kazda okazje

    1. Post
      Author

      A może przydałby nam się miesięczny pobyt w jakieś starej dobrej polskiej firmie? Może byśmy zatęsknili?

  2. Bałem się już, że to ze mną jest coś nie tak, albo że to może tu gdzie pracuję, mają takie standardy.

    Tymczasem jednak nie…

    Nic mnie tu bardziej nie irytuje jak słyszę to, że jestem flink. Normalnie aż się gotuję. Nie ważne czy zrobisz coś dobrze czy źle. Ba kryzys olejowy ma się coraz lepiej, ale jakoś po pracownikach nie widać, że coś się dzieje. Więcej informacji podają w gazecie, niż dowiem się na zebraniu. Ale ikke noe stress, snart helg 😀

    1. Post
      Author
  3. calkowicie sie z Toba zgadzam, mieszkam du prawie 4 lata i chodze do norweskiej szkoly sredniej. W Polsce narzekaja ze wyscig szczurow a tu przeciwnie. Mianowicie z prawie dorosych 20 latkow robia narzedzia przytakujacego systemu. Slowa kluczowe NULL STRESS MOBBING i RESPEKT.
    Rzygam juz tym, zadnych wyzwan i konkurencji dlatego Norwegia rozwija sie wolniej niz inne kraje mimo zasobow i to sporych. A to przytakiwanie bierze sie stad ze opinia publiczna podlega norma politykow i innych autorytetow bo jest im tu w sumie dobrze, bardzo ciesza sie ze swoich praw. I jesli rzad mowi ze homoseksualisci to norma i brac mozna slub z przedstawicielem tej samej plci to nie wolno mowic inaczej. Kiedys wyrazilam w klasie swoja opinie na ten temat ze respektuje jako tako i nie mam zamiatu szykanowac ale nie akceptuje bo kieruja mna inne poglady. Natomiast zostalam obrzucona wyzwiskami i nikt nie chcial potem ze mna gadac mimo ze spokojnie i deliaktnie wyrazilam swoja opinie. Padly tez slowa mobbing, jednakze ja uwazam ze to ja zostalam w jakis sposob zdyskryminowana no bo przeciez jest cos takiego jak wolnosc slowa. Wiec dlaczego mam byc szykanowana skoro w teorii mam prawo do wlasnej opinii.. no wlasnie w teorii

    1. Post
      Author

      Dziękuję Ci za ten komentarz. Właśnie, często słyszę opinię, że norweska szkoła uczy samodzielnego myślenia. A mi się wydaje, że uczy jedynie ideowej „prawomyślności”. I to jest przerażające, że np. pedagodzy przedszkolni łykają jak świeże bułeczki wszelkie nowinki na szkoleniach, nie poddając ich własnej refleksji (może nie wszyscy, ale z takimi się zetknęłam).

  4. Nazywajmy rzeczy po imieniu skrzywienie moralne oraz patologia systemu ktory w dobie kryzysu (prawdziwego nie tych bzdetow o ktorych mówią) ten system runie.
    Mozna by to porównać do przekupywania ludzi
    Będziesz tanczyl do naszej muzyki będziemy klaskać jesli nie pogrozimy palcem

    1. Post
      Author

      Też mi się wydaje, że póki jest ropa, wszyscy są flink, ale jak się skończy bogactwo, to przyjdzie stanąć twarzą w twarz z trudną prawdą.

  5. Wymaga się tylko od madrzejrzych, a głupich poklepuje po plecach i z poblazaniem nie wymaga sie nic. W zasadzie ..Norwegowie sami dają sie wykorzystywać nie oczekując od imigrantów , ktorzy tak na prawdę maja w tylku prace i integrację! Chca tylko miec pieniadze i spokój.Nie moge zrozumiec tego, ze szanuje się nierobów i dzieciorobow , a nie dobrych pracowników. Przykre..

    1. Post
      Author

      Tak, też mam czasem wrażenie, że nie stawia się tu wymagań.Co do imigrantów (ale oczywiście tylko pewnego rodzaju) działa ta poprawność polityczna, przez co stają się grupą uprzywilejowaną.

  6. Czytam te komentarze i widzę tu całe pole typowej polskiej cebuli. Po pierwsze i absolutnie najważniejsze: nie pasuje ci? To wracaj do swojego kraju albo nie narzekaj i docen to ze inne państwo daje ci tak wiele. Ich kultura ich sprawa a wasze oburzanie się tym jest tak słabe i małe, że naprawdę przykro się to czyta. Prawda jest taka, że my jako Polacy przywykliśmy do pewnych standardów takich jak właśnie stres w pracy czy w szkole albo właśnie to chamstwo które można na siebie nawzajem wylewać (tutaj nazwaliscie to „wolnością slowa”)- i uważacie że to jest w porządku. Do dziewczyny która mówiła o akceptacji homoseksualistów – well, prawda jest taka ze jedyna osoba która zachowała się nie na miejscu byłaś ty. Jak możesz coś takiego mówić i myśleć? Jak możesz tak blacho stwierdzić że ty tego nie akceptujesz. Ludzkiej miłości? Ludzkich praw? Co jest z tobą nie nie tak? Jesteś hetero – fajnie, ale to ci nie daje prawa do odmawiania innym bycia sobą i życia takimi samymi standardami jak ty (małżeństwo, dzieci). Mówicie o braku stresu i ze to cos złego, ale wlansie dlatego Norwegia jest w czołówce krajów w których żyją najszczesliwsi ludzie na świecie. Ale Polacy zawsze mają z tym problem, mam wrażenie ze tylko bycie zestresowanym i zapracowanym jest w porządku. Ech. Życzę wam powrotu do swojego wspaniałego kraju zamiast rozsiewać frustrację i żale tam.

    1. W pracy jest spokojnie i to jest ok. Ale nie potrafię zrozumieć,dlaczego pisze się jakieś uwagi „do góry” zamiast zwrócić się bezpośrednio do danej osoby. Gdyby Norwegia była na prawdę takim najszczęśliwszym krajem na Ziemi,to nie byłoby tu tylu alkoholików! Ludzie szczęśliwi nie topią radości w alkoholu ale smutki !!!

      1. Post
        Author

        Elin, nie było żadnych pism „do góry”, o ile odnosisz się do tekstu. Rozmawiałam z kolegą, który nie przyjmował do wiadomości moich uwag, więc odważyłam się poruszyć ogólnie kwestie w czasie wspólnego spotkania.

    2. Post
      Author

      Well,jak ta dziewczyna może tak myśleć? To czysta myślozbrodnia. Pewnie niebawem zostanie powołane nawet Ministerstwo Miłości. Bo przecież każdy powinien sobie wbić do głowy, że tylko jeden światopogląd jest dopuszczalny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *