Polskie chuchanie kontra norweska kałuża

Katarzyna Emigracja, Norwegia, Styl życia, Wychowanie 54 Comments

GDZIE CZAPECZKA?

– Gdzie czapeczka? – to pytanie, na które w Polsce narazi się każda mama z niemowlakiem bez nakrycia głowy. W Norwegii takiego pytania nie usłyszysz. Sama uważam się za dość wyluzowaną mamę, ale zdarza mi się przeżyć szok, gdy na przykład koleżanka zimą po basenie zabiera roczne dziecko bez suszenia głowy i bez czapki (a jednak mnie boli) na zewnątrz. Co prawda tylko do samochodu, stojącego 300 metrów dalej. Ja tak się nie odważę i nikogo do tego nie zachęcam.

Mam trójkę dzieci, wszystkie urodzone w Norwegii i przyznam, że przyzwyczajanie do tutejszych standardów trwa latami.
Początkowo za każdym razem, gdy odbierałam moją córeczkę z przedszkola, ostentacyjnie wycierałam zaschnięty katar spod nosa i okolic. W duchu klęłam na personel, który nie dbał o moje dziecko i dopuścił, żeby wyglądało jak dziecko wojny. Moje i pozostałe 50 znajdujących się w tym samym miejscu. Bo wszystkie norweskie przedszkolaki mają katar (z krótkimi przerwami) i nikomu nie przyszłoby do głowy uznać go za powód do obowiązkowej kuracji domowej. Podobnie kaszel nie jest przesłanką do tego, by dziecko zatrzymać w domu. Dopiero gorączka lub niedyspozycje żołądkowe powodują, że maluch musi trzymać się z dala od przedszkola.

NA ZDROWIE

Dziś, po kilku latach od przedszkolnego debiutu, widząc moje umorusane dziecko nie dostaję palpitacji serca. Gorzej ze znajomymi z Polski.

 

po przedszkolu

– Wiesz, co widziałem pod przedszkolem? – oczy kolegi zrobiły się okrągłe jak pięć złotych.
Nie wiedziałam, bo mnie tam nie było.
– Półtoraroczny dzieciak siedział z łopatką w ręku i zajadał piasek!
– Aha – odparłam bez większego zainteresowania.
By jego opowieść zrobiła na kimś wrażenie, musiał zadzwonić do bliskich w Polsce.

Norwegowie w większości nie przejmują się „niehigienicznymi” zachowaniami dzieci. Wyobraźcie sobie, co usłyszałam od pielęgniarki, gdy zmartwiona mówiłam, że córka wkłada do ust wszystko, co znajdzie na podłodze.
– Masz kota w domu?
Pokręciłam przecząco głową.
– To bądź spokojna. Byłoby niedobrze, gdyby Kaja zjadła zawartość kuwety. A tak musisz tylko uważać, by nie brała szczotki do czyszczenia ubikacji do buzi. Reszta bakterii to sprzymierzeńcy.

ZŁA POGODA NIE ISTNIEJE

Polskich znajomych dziwi, że na terenie przedszkolnego podwórka są skały, na które wspinają się dzieci. A w Norwegii to zupełnie normalne, bo już trzylatki chodzą na długie, terenowe wycieczki, a jako pięciolatki są już wytrawnymi piechurami. Przedszkolaki spędzają też mnóstwo czasu na zewnątrz. Nie wiem, jaka musiałaby być pogoda, żeby nie wyszły (chyba burza z piorunami). Norwegowie mówią, że nie ma złej pogody, można mieć co najwyżej nieodpowiednie ubranie. Friluftsliv, czyli aktywność na świeżym powietrzu jest znakiem rozpoznawczym Norwegii. Termin wymyślił Henryk Ibsen, a styl życia propagowany jest przez wielu Norwegów, z norweskim królem na czele.

Nie miałam doświadczeń z Polski, dlatego bezkrytycznie słuchałam rad pielęgniarki, kiedy urodziła się moja córeczka.
– Kiedy mogę wyjść z małą na dwór? – spytałam przy pierwszej kontroli, kiedy Kaja miała 5 dni. Na zewnątrz trzaskał mróz -14 stC.
–  Choćby i dziś – odpowiedziała kobieta, która od przeszło 20 lat zajmuje się dziećmi.
I posłuchałam. Żadnej choroby gardła (przed czym ostrzegali mnie bliscy z Polscy) ani innych problemów zdrowotnych nie było. Od tamtej pory w kwestii hartowania dzieci polegam na norweskim modelu. W ciągu dnia, przez cały rok, maluch śpi w wózku na dworze. Starsze, jeśli nadarza się okazja, bawią się w kałużach i brudzą jak górnicy. Dzięki temu, oprócz odporności, mają okazję do świetnej zabawy.

Moda skandynawska króluje we wnętrzach. Dziś zachęcam Was, by zapanowała również na zewnątrz.

 

może cię też zainteresować: http://trzyimy.pl/za-co-lubimy-norwegie/

httpv://trzyimy.pl/wp-content/uploads/2015/03/dobra-zabawa.mov

 

Jeśli to, co napisałam wydaje Ci się interesujące, daj mi o tym znać.  Możesz to zrobić

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

Dobrego dnia!

Comments 54

  1. Jestem „za” i szczerze mówiąc to co zaskoczyło mnie w Polsce to termin ….werandowanie…o którym nie miałam wcześniej pojęcia mieszkając w Norwegii:)))

    1. Post
      Author

      Norwedzy chyba nie dorabiają filozofii. Proste wnętrza, zamiast tysiąca kolorów, i prosto na spacer, zamiast ubierać dziecko w kombinezon i nie zabierać na dwór

    2. Też mam troje dzieci, z noworodkiem przy -14 st. Nie wychodzę. Moje dzieci nie jadly piasku i nie chodziły z glutami pod nosem. Po basenie susze im głowy i zakładam czapki jak jest chłodno. A jak trzaska mróz siedzę z nimi w domu. I wyobraźcie sobie ze sa zdrowe a antybiotyk jadly 5 lat temu na szkarlatyne . Polecam zdrowy rozsądek a nie słuchanie głupot bo Norwegia jest krajem czystym i ekologicznym tak zywieniowo jak i oddechowo, czego o Polsce powiedzieć nie mozna i jedzenie obsranego przez podworkowe psy i koty piasku może się skończyć liszajem albo swiezbem

      1. Post
        Author

        Gabi, oczywiście, że nie ma jednego sposobu na wychowywanie dzieci. Najważniejsze, że mało chorują 🙂 Też nie jestem zwolennikiem piasku w w diecie mojego dziecka. Pod moim „nadzorem” dzieci go nie zajadały. Ale przypuszczam, że w przedszkolu gdy były młodsze – tak. Nie chorowały na wymienione choroby. Co do powietrza zgadzam się w 100%. Z jedzeniem jest wg mnie źle w Norwegii, przynajmniej jeśli chodzi o warzywa i owoce – sama chemia prosto z Belgii, czy Holandii. A eko produktów stosunkowo niewiele. Tyle, że przedszkola/szkoły pilnują tego i np. w niektórych jest bardzo źle widziane dawanie dzieciom kanapek z białego chleba, czy z nutellą do śniadaniówki. A z drugiej strony robią jedzenia z proszku, więc tacy całkiem prozdrowotni nie są.
        Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. Bierzemy tylko to co nam pasuje 🙂 Fajny tekst – sama także niekiedy przesadzam z tym nadmiernym „dbaniem” jeśli chodzi o ubieranie. Choć od razu spacerowałam nie werandowałam. Jeśli chodzi o ruch i większą swobodę to popieram w 100%.

    1. Post
      Author

      Pewnie Magda 🙂 nie ma jednego uniwersalnego modelu. Niektóre dzieciaki to zmarzluchy, innym ciągle gorąco. A chyba wszystkie uwielbiają chlapać się w kałużach, więc fajnie jest, żeby miały trochę wolności. W Norwegii przedszkola wyręczają w tej kwestii rodziców, bo dzieciaki spędzają bardzo dużo czasu na zewnątrz i mają okazję się wyszaleć, w każdą pogodę 😉 Pozdrawiam serdecznie

  3. Ja mieszkam w Kanadzie i tu jest to samo. Katar pod nosem, kaszel i najlepsza zabawa w przedszkolu. -15 i sniegu po kolana a dzieciaki lepia balwana i jezdza na sankach z paniami z przedszkola. Powrot do domu i powtorka z rozrywki z kolegami i kolezankami z podworka 🙂
    A jak urodzilam corke to sie polozna zdziwila ze jade do domu autem (po 24h w szpitalu) bo przeciez jest ladna pogoda i te 2 km do domu to przeciez mozna spacerkiem przejsc. Zadnego „werendowania” (co za glupie okreslenie). Jak wystraszona polecialam do lekarza bo w kupce byl sluz to sie pediatra tylko zaoptal czy dziecko bawi sie na podlodze i lize zabawki i wszystko w kolo. Jak odpowiedzialam ze tak to zapytal czy myje podloge i zabawki kazdego dnia, troche zmieszana powiedzialam ze nie a on nato to super, znaczy ze bedzie miala pani zdrowa corke bo takie zarazki to tylko na dobre dzieku wyjda a kupa sama wroci do normy. Kupka po tygodniu byla normalna a corka nadal lizala co popadnie.
    Teraz ma 4 lata i oprocz kataru ktory powraca co jakis czas (bo obszedl juz wszystkie dzieci w grupie i zaczal nastepna kolejke) nic innego nie miala, zadnego zapalenia oskrzeli zadnych gryp. Na basen tez chodzimy i tylko raz miala suszona glowe, jak na dworze bylo -45 (nawet wtedy inne mamy patrzyly na mnie jak na kosmitke).
    Najlepsze jest to ze ludzie z polski za glowy sie lapia widzac co robimy z nasza corka, ze nie byla ubierana na cebule jak wychodzilysmy na spacer jak miala kilka dni (ktos mi kiedys powiedzial ze jak ja mam jedna warstwe ubrania to niemowle powinno miec dwie, jak ja mam 2 to niemowle 3 itd….CHORE!!!! Ja mialam bezrekawnik bo byl srodek maja i 25 stopni na dworze a moje dziecko w samym body bez skarpet i czapki, osloniete jedynie od slonca pielucha zawieszona na budzie wozka. (oczywiscie po tym jak w 2 dzien po urodzeniu poszlysmy pierwszy raz do pediatry i z gory dostalam ochrzan bo dziecko mialo spiochy z dlugim rekawem a na dworze bylo 25 stopni). No i najwazniejsze ze nawet jak juz sie pojdzie z tym nieszczesnym katarem do lekarza to ten nawet nie pomysli o antybiotykach. (jak bylysmy w polsce na wakacjach i dzieko zlapalo katar przerazona babcia zabrala dzieko do lekarza, oczywiscie jakie leczenie…..antybiotyk…..mimo ze oprocz katarku nic nie bylo, nawet temperatura byla ok.

    1. Post
      Author

      Super 🙂 Nie wiedziałam, że w Kanadzie też są tacy naturaliści:) Historie przez Ciebie opisane pewnie nie mieszczą się w granicach rozsądku niejednej mamy w Polsce (choć pewnie jest też spora grupa zwolenników), a mi się podobają. Najważniejsze są efekty – zdrowe dzieci. Z antybiotykiem miałam podobną historię. Gdy pierwsza córka miała 3 miesiące podałam jej w Polsce antybiotyk (jej pierwszy i jak na razie jedyny, teraz ma 5 lat), bo uległam presji najbliższych, nie czułam się pewna jako mama. A gdy podobna historia przydarzyła się z młodszym synkiem – przeziębienie i antybiotyk – kazałam się wszystkim palnąć w głowy, mimo nacisków rodziny nie dałam go, a po 3 dniach maluch poradził sobie z infekcją sam.

      Pozdrawiam serdecznie:)

  4. rodzina z polski to czasami nie może się nadziwić jak my możemy dziecko wyganiac na podworko w zimie bez trzech swetrów i kurtki tak grubej ze się dziecko nie może ruszac. a jak teściowa przyjechała do nas i pojechała z nami na basen to mało z auta wypadła jak zobaczyła ze córka wybiega w klapkach, bez skarpet, z mokra głową i leci do auta a na dworze tyło 5 stopni. Oczywiście tu w Kanadzie to różnie bywa. Zależy od tego czy któraś mama sprowadza sobie na pomóc babcie. Te zawsze wiedzą lepiej i biedne dzieci chowane są jak w polsce. Tak samo zresztą miałam wieczna wojnę na skypie na temat jedzenia. Jako ze karmiłam piersią przez ponad rok, według niektórych powinnam jeść tylko chude gotowane mięsko warzywa i to nie wszystkie, a rosół to najlepiej sama woda z marchewka i małym kawałkiem kurczaka żeby za dużo tłuszczu nie plywalo. Jak ludzie widzieli ze zjadam normalny tradycyjny poski objad, schabowe z kapusta albo moja ulubiona zupę grochowska to prześcigali się z radami i ostrzeżeniami ze zaszkodzi dziecku, że będą kołki i ból brzuszka. Znajoma tesciowej, lekarz dziecięcy, tak się oburza jak usłyszała co ja jem ze aż z pokoju wyszla
    a tu jeszcze w szpitalu dostałam na obiad pieczonego kurczaka z ziemniakami i zielonym groszkiem. Mój lekarz cały czas mi powtarzał ze im więcej różnorodnych potraw będę jeść tym są większe szanse ze dziecko nie będzie miało problemów z brzuszkiem jak zacznie juz jesc coś więcej niż mleko. No i mniejsze szanse ze będzie miało alergie. No i jadłam tak samo jak jadłam przed ciążą. Nie wiem czy to przez to ale mój skarb jeszcze nie wie co to znaczy ze boli brzuszek.
    zanim urodziła się moja córa myślałam żeby przywieźć która babcie bo przecież ja młoda niedoświadczona, jak ja dam rade. Na szczęście dość szybko z mężem doszliśmy do wniosku ze chcemy core wychować po swojemu i babcia przyjechała trochę pozniej, jak już mieliśmy wypracowany swój system. Oczywiście bez pouczenia się nie obyło ale w końcu babcia zrozumiała ze nie wygra.
    Pozdrawiam 😉

  5. Fajny tekst. Tez jestem za takim chowem dzieci … Niestety mieszkam w Polsce i jest tp trudne. Ja robie po swojemu a babcie i panie w przedszkolu i szkole kisza dzieciaki w budynkach. Dzieciaki sa przegrzane i non stop chore. Ja katarem tez sie nie przejmuje w przecowienstwie do babc , non stop słysze zrób cos Z tym , dlaczego nie odziesz z nia do lekarza ?
    Kto powiedzial ze sterylne chowanie dzieci sprzyja ich zdrowiu , jak maja sie uodpornic ?

    1. Post
      Author

      Sylwia wiem, że ciężko walczyć z taką presją i pełen szacunek dla tych rodzin, które jej się nie poddają, czasem nawet kosztem konfliktu ze „starszyzną”. Przyznam, że rzadko bywam w Polsce, ale zetknęłam się nie raz z naciskami – idź do lekarza (bo katar), podaj antybiotyk. Wiem, że to z troski o dzieci, ale dość wyraźnie widać, że sterylne wychowanie im szkodzi.
      Pozdrawiam 🙂

    2. A ja właśnie pracuje w przedszkolu i często muszę tłumaczyć się z tego że zabieram dzieci na dwór jak jest według niektórych zbyt zimno. Przecież temperatura +12 i umiarkowany wiatr to dla niektórych rodziców zła pogoda i każą dzieci trzymać w sali…

      1. Post
        Author

        O, fajnie że się odezwałaś, Karolina w tej sprawie, bo kilkakrotnie rozmawiając z rodzicami w Polsce słyszałam „Chcę żeby dzieciaki wychodziły w przedszkolu na dwór, ale w przedszkolu mówią mi, że -‚Rodzice sobie nie życzą’ „. Przepraszam, przyznaję że nawet przeszło mi przez głowę, że pracującym w przedszkolu się nie chce i zwalają na rodziców (bo trudno mi było w to uwierzyć, że rodzice mogą chcieć, żeby ich własne dzieci kisiły się 8 h w zamkniętym pomieszczeniu). Tutaj trochę koło sie zamyka, bo nieprzywyczajone do spacerów i nieodporne, pewnie rzeczywiście z łatwością się przeziębiają.
        Pozdrawiam 🙂

  6. Moje dzieci jak miały w przedszkolu robione zdjęcia grupowe to jako jedyne w październiku były bez czapki 🙂 Było z 18 stopni 🙂

    1. Post
      Author

      18 stopni? Uff, ale później rzeczywiście wystarczy wiaterek, nawet latem i nic dziwnego że dzieci chorują. A farmaceutyczny przemysł zbija fortuny hmm. To ja wolę dzieci bez czapki w taką pogodę 😉
      Pozdrowienia 🙂

    2. hihi, ja dostalam wczoraj liscik od nauczycielki syna (11 lat, mieszkamy w Holandii), ze pogoda jest ladna, ciepla, a dziecko przychodzi do szkoly w strasznie grubej czapce i czy jest ku temu jakis specjalny powod. No i musialam sie tlumaczyc, ze dziecko uwieeeelbia czapki i jakby mogl, to noslilby je caly rok na okraglo, ma ich spora kolekcje, robie je sama na szydelku, i pilnuje jedynie, zeby material byl odpowiedni do pogody. Aktualnie mlody ma 2 cienkie czapki z bawelny. Jak idzie do szkoly to temperatura jest w okolicy 5-8 stopni, wiec mi jego czapka nie przeszkadza, ale ma zalecenie, ze jak pozniej jest cieplo i zdejmuje kurtke, to czapke tez. O dziwo nawet jak sie dzieciaki z niego smialy, to nic sobie z tego nie robi, bo on po prostu kocha czapki i juz, nie takie z daszkiem, tylko zakrywajace uszy. Nieraz sprawdzam, czy pod czapka nie jest spocony, ale jeszcze go nie przylapalam. To samo dziecko przy 18- 20 stopniach na poczatku sezonu potrafilo jako jedyne na plazy siedziec w morzu, dopoki nie zsinial, bo przeciez wcale nie jest zimno 😀 Zazwyczaj nie choruje, antybiotyk mial 2 razy, choc sezony chorobowe miewal dosc uciazliwe, widzimy zaleznosc, ze odpornosc mu leci, jesli dziecko jest dluzszy czas przemeczone, ale odkad skonczyl 4 lata tylko jeden sezon nie udalo sie dogadac ze szkola, zeby mogl mniej czasu w niej spedzac, bo takie sa przepisy i juz, a 9-latek MUSI sobie dac rade i juz. Dopiero jak przez pol roku lapal po kolei co sie dalo, chodzil niemal na rzesach spiac po 11 godzn i nie majac czasu na zadne przyjemnosci poza nauka, okazalo sie, ze jednak mozna dziecko zwolnic z kilku godzin w tygodniu. Mialam ochote kogos rozszarpac wtedy.

      1. Post
        Author

        Interesujące to zamiłowanie do czapek 🙂 Właśnie gdzieś niedawno czytałam wypowiedź jakiejś mamy, której syn też kocha czapki. Tylko, że z pomponami 😉 Pozdrawiam :))

    1. Post
      Author
  7. W Holandii to samo. Zimno i wiatr takie że urywa głowę, a dzieci na rowerach, bez czapek i w klapkach. Spróbuj kupić dla rocznego dziecka czapkę wiosenną… Katar po brodę to normalne, a idąc do lekarza musisz umierać żeby dostać antybiotyk. Grypę i zapalenie oskrzeli leczą syropkami. Mieszkam w PL, ale często odwiedzam rodziców w Holandii i powoli zmieniam swoje podejście. W Holandii głupio na mnie patrzą gdy moje dziecko ma cienką czapeczkę późną jesienią, a w Polsce gdy tej czapki nie ma w słoneczny dzień.

    1. Post
      Author

      Dobrze, że jest okazja zobaczyć inny model, bo w Polsce przesada z tym leczeniem antybiotykami. Choć przyznam, że w Norwegii z kolei czasem trudno doprosić się o jakieś leki… każdy kij ma dwa końce, ale koniec końców, bardziej odpowiada mi norweski styl w tym względzie. Pozdrowienia 🙂

  8. Jestem za 🙂 Norweskie wychowanie jest super 🙂 Chociaż faktycznie prze babciach , dziadkach i sąsiadkach cięzno utrzymać własne zdanie i nowy sposób na wychowanie 🙂

  9. Ja też jestem „za” i staram się tak dzieci wychowywać. Ale mieszkamy przez płot z teściową i często dostaje ochrzan, ze w ogóle dzieci wychodzą w zimie na dwór. Teściowa swoim dzieciom sama lepiła bałwana, a oni w domu parzyli przez okno…bez komentarza. Dobrze, że mąż ma dokładnie takie samo zdanie na temat zimnego chowu jak ja.

    1. Post
      Author
  10. Ciekawe tylko, że te dzieci, które tak chodzą na długie, wyczynowe spacery za młodu, jako nastolatki i później są tak strasznie otyłe… czyżby ruch im jednak nie sprzyjał do utrzymania dobrej formy, kondycji fizycznej i wyglądu???

    1. Post
      Author

      Nie wiem, czy norweska młodzież jest strasznie otyła, znaczy w zasadzie nie widuję tu dużo takich nastolatków i dorosłych. Sądzę, że ruch nie wpływa negatywnie na kondycję fizyczną i wygląd, raczej jego brak. Może gorzej jest, gdy nagle tego ruchu człowiek sobie odmawia, wtedy pewnie może mieć to przykre skutki.
      Pozdrawienia 🙂

  11. znam wiele rodzin z dziecmi w klanadzie, wiekszosc jest w wieku szkolnym i przedszkolnym i tylko slyszalam o jednym przypadku zapalenia ucha. BYla to dziewczynka 6 letnia ktora przeprowadzila sie do kanadzy z polski i po 2 tygodniach chodzenia do przedszkola nabawila sie zapalenia ucha.
    Moja corka nosi czapke tylko w zimie i to przy minusowych temperaturach i nigdy nie miala zapalenia ucha. dodam ze mieszkam w czesci kanady gdzie dosc czesto wieje mocny wiatr „CHinook” i biedne dzieci musialyby chodzic 350 dni w roku w czapce jaky byly chowane tak jak w polsce.
    Jak od malego dziecko nie jest ubierane jak na syberie to im strsze tym lepiej toleruje pewne zmiany pogodowe.
    Tu czesto w zimie nawet widac dzieci niesione na rekach (bo jeszcze nie chodza albo slabo chodza) ktore maja jedynie zwykle spodnenki i skarpetki albo i bez skarpet.
    Na poczatku sama bylam przerazona takim widokiem ale po latach mieszkania tu i po urodzeniu wlasnego dziecka przekonalam sie ze dla maluch to lepiej jak czasami troche zmarznie.
    Mam swietne porownanie z siostrzencem z polski ktory od urodzenia ubierany byl warstwowo (2 swetry, rajtuzy, spodnie, zimowe gacie i czapka przez 3 sezony). Biedny dzieciak wiecej w domu siedzi na antybiotykach niz w przedszkolu bo tylko wyzdrowieje, wyjdzie z domu, wiaterek zawieje i juz wraca do luzka z goraczka. Oczywiscie w domu okna pozamykane i piec fuja na calego przez cala zime, goraco tak ze az odrzuca jak sie wchodzi do dumu…..ale przeciez male dziecko!!!
    Oczywiscie nie twierdze ze wszyscy w polsce tak „dbaja” o swoje pociechy, mowie tylko o tych ktorych znam.
    Oczywiscie sa metody wychowawcze tu w kanadzie do ktorych tez nie moge sie przekonac ale jezeli chodzi o „zimny chow” to popieram w 100%

  12. Witam, tak czytam o tym zachwycie wychowania norweskiego ze dzieci ciągle tylko na dworze, jedzą piach i chodzą zasmarkane, nie wiem czy to takie super. moja córka chodzi Do przedszkola w niemczech i jestem zadowolona też Sa Duzo na powietrzu ale nie zawsze tyle samo czasu. Nie wiem jak to w norwegi ale dzieci w niemieckim przedszkolu uczą sie liczyć poznają kolory panie czytają im różne bajki uczą sie piosenek uważam że przedszkole powinno też uczyć a nie jak w norwegi tylko zabawa na dworze, nikt o te dzieci nie dba, moja znajoma była rok w norwegi i jej 3 letni synek chodził Do przedszkola w stavanger, sam musialsobie zrobić coś Do jedzenia jak nie umial no to Pech, na dworze w ulewe ubrany tylko w bluzę i spodnie bo jego kombinezon inne dziecko ubralo, a on przemarzniety stal ryczal na drugi dzien gorączka proszę was norweskie wychowanie jestem bardzo za świeżym powietrzem i ruchem ale Co to za wychowanie nie uczą sie niczego nie znają żadnych zasad NIKt o nich sie nie troszczy Po Co je wysylac do przedszkola wypuscie dziecina ulice i niech sobie biegają cały dzien, a znajoma uciekła z norwegi w ciągu tygodnia jak zaczęli sie interesować nimi, bo maly nie umial jeść przy stole tylko ciągle uciekał od stołui stosiki sie dlaczego tyle on biega. A troche zasad i dobrego zachowania nikomu nie zaszkodzi moją 3 letnią córką wie że jak ma Katar to ma wytrzec nos albo że Po jedzeniu ma umyć ręce i buzię to nic złego, a Co Do innych tematów to w polsce jak i w niemczech lekarki nie były za antybiotykami zawsze mi mówiły organizm sam musi walczyć z infekcja żeby wytworzyć przeciwciala i wg tego zawsze postepowalam, antybiotyk brała na zapalenia ucha i oskrzeli, a werandowanie nawet tego nie znałam z dziećmi na spacer wychodziłam przy duuuzych minusach, i nigdy nie słuchałam innych znajomych czy rodziców czy chodzi o pielęgnację ubiór żywienie bo to moje dzieci i Sa najważniejsze. A czapkę też ubieram dzieciom latem bo uważam że nie jest przyjemnie jak słońce Po oczach razi, zawsze porownywalam wszystko ze sobą, czy mi jest gorąca np. Albo czy jaki syrop smakuje i moje odczucia idoswiadczenia przenosilam na dzieci.

    1. Co ty mowisz kobieto? Ze w Norwegii dzieci w przedszkolu tylko biegają na swiezym powietrzu? Miałam staz tutaj w przedszkolu i uwierz mi dzieci tu wychodza na dwor 2 razy dziennie a oprócz tego uczą sie roznych rzeczy,liczb,kolorow,dni tygodnia,miesiecy,por roku,piosenek, zachowania np.kiedy mogą przejsc przez ulice na jakim swietle itd. Ucza sie wielu rzeczy ale nie bede tu wszystkiego wymieniac bo miejsca zabraknie 🙂 Jak dziecko nie potrafilo posmarowac kanapki to mu pomagają i pokazuja jak. Dzieci raczej musza siedziec przy stole podczas posiłków, oczywiscie jak sie uprze to go nikt na sile nie trzyma. Panie w przedszkolu w zimie dbaly aby dzieci ubieraly,czapki,i rękawiczki.

      1. Post
        Author

        Szukałam tego fragmentu w moim tekście, że „dzieci w przedszkolu tylko biegają na swiezym powietrzu”, nie znalazłam. Wychodzenie dwa razy dziennie (i chyba nie na 15 min) wg mnie jest spędzaniem „mnóstwa czasu na zewnątrz” (zwłaszcza w kontekście czasu spędzanego na zewnątrz przez dzieci w polskich przedszkolach). Oczywiście, że uczą się również. Moje dzieci w domu uczą się po polsku (liczyć, kolory etc) więc cała wiedza w języku norweskim, nieodstająca od norweskich dzieci, pochodzi z przedszkola. Pozdrawiam, Kobieta 🙂

      2. Są takie przedszkola, które rzeczywiście spędzają czas na świeżym powietrzu przez wiele godzin, ale nawet w Norwegii to nie jest norma, tylko pewna nisza co odważniejszych rodziców. No i to są raczej grupy 4-5letnie, co prawda ze smoczkami, 2 panie na ok. 10 dzieci, dwa wózki dla bliźniąt, jak któreś zmęczone, to wsiada do spacerówki i odpoczywa. 🙂

        1. Post
          Author

          To utegrupper (grupy zewnętrzne), do jednej przypadkiem trafiła moja córka, stała się zuchem i świetnie łazi po skałkach 🙂 Tylko że oni trzy dni w tygodniu spędzają w chatce w lesie, do której trzeba dojść i z której trzeba wrócić… Pewnie w miastach jest inaczej

    2. szczerze mowiac wole zeby moje dziecko spedzalo wiekszosc czasu na zabawie na swierzym powietrzu niz w sali w przedszkolu uczac sie „abstrakcyjnych jak na wiek przedszkolny rzeczy jak pisanie literek czy liczb” Dla 4-5 latka taka nauka nic nie wniesie a dzieci nauczone czytania i pisania w tym wieku wcale nie sa madrzejsze niz te co sie tego nauczyly dopiero w wieku 6-7 lat. Radze poczytac troche wiecej o tym co wplywa bardziej pozytywnie na rozwoj dziecja w wieku przedszkolnym … ja wiem ze nie literki. A kolorow, ksztaltow, i nowego slownictwa dzieci latwiej sie naucza bawiac sie na podworku a i dziecko przywyknie do ruchu a nie do siedzenia przy stole………..

  13. Pingback: Z cyklu: Ciekawy artykuł | Łobuziaki

    1. Post
      Author
  14. Jesteśmy norweskimi rodzicami w Polsce i powiem Ci, że ludzie nawet nie mają odwagi komentować. Po prostu szorują szczęką po podłodze, że na dworze jest -5, a moje dziecko jedzie w foteliku rowerowym do parku nakarmić kaczki (jeździliśmy po mrozie jak miała 1,5 roku, a potem jak miała 2,5). Lekkim mrozie rzędu -1/-5 no ale i tak. Mała nawet kataru nie złapała, ona w ogóle rzepa jest. Jak chcesz zobaczyć polskie dziecko bez czapki w kwietniu to zapraszam na blog, choć biję się w piersi, czasem czapkę jej wkładam, jak temperatura spada do 5 stopni, a zanosi się na godzinę na pustym placu zabaw w piaskownicy.

    Pamiętam, jak w Bergen na wakacjach widziałam przedszkole z tych, co cały dzień na świeżym powietrzu. Jej, dlaczego nie ma takich w Polsce? Założyłabym! Tylko pewnie chętni musieliby ściągać z całej Polski, żeby się grupa 10 osób zrobiła, hi hi. Rozumiesz, silny wiatr, słońce, ja w bluzie, w Polsce dzieci przy takiej temperaturze chodzą w puchowych kombinesoznach a tu dzieci z gołymi głowami. Co gorsza dzieci hiszpańskich turystów też, wiec nie można powiedzieć, że norweskie takie zahartowane. 😉

  15. Przesadzacie i to sporo, wychowałam dzieci w świadomosci, ze bakterie od stworzenia świata towarzyszą człowiekowi, że dezynfekcja wszytskiego i wokoł, przegzewanie dzieci są nie wąłsciwe, że ruch i powietrze to zdrowie. Wychowywałam je tak kilkadziesiąt lat temu. I lekarka nie przepisywała dzieciom od razu antybiotyku. Mimo, że blog podoba mi się widze w nim całą Polska się zachwyca tym co czyni zagranica..
    Mam moze lepsze porowanie niz wy, bo z kilku krajów, czas w każdym po kilka lat. To co piszecie to są, to kwestie indywidualne
    Gdzie wyście się chowały w Polsce?!?!

  16. A ja mieszkam w Grecji i poza tym że dziecko nie powinno wychodzić z domu przez pierwsze 40 dni życia to ciągle do maja wg nich wieje i ciągle jest zła pogoda na spacer 🙂 a jak wyszło pierwsze mocne słońce pytali czemu chowam dziecko w domu. Co kraj to obyczaj 🙂 ważne by dzieci były zdrowe 🙂

    1. Post
      Author
  17. Tez bym chciala zachartowac moje dziecko jednakze odkad zaczela sie zima a mieszkam w uk jak tylko wyszlam na spacer z moim malym to zaraz byl chory….i tydzien w domu trzeba bylo siedziec. Teraz to samo tylko wyszlam z nim juz mi kaszla ze malo pluc nie wypluje. Ale on chyba ma to po nas bo sami jako dzieci baaardzoo chorowalismy i jestesmy alergikami. A tak bardzo bym chciala zeby moje dziecko nie wychorowalo sie tak jak ja kiedys….

    1. Post
      Author

      W Norwegii ułatwiają to hartowanie. Jak na początku biegłam do lekarza z kaszlem dziecka, to za każdym razem słyszałam – niech pije dużo wody, a jeśli bylaby gorączka to daj paracet i nie posylaj do przedszkola. Przestałam chodzić z kaszlem do lekarza, strata czasu. Ale w zasadzie stosuję się do tutejszych metod i to z pewnością wpłynęło na wzmocnienie odporności. Tylko rozumiem, że zmiana nawyków to duże wyzwanie, zwłaszcza gdy otoczenie jest innego zdania i samemu też nie jest się w pełni przekonanym. Życzę powodzenia i dużo zdrowia

  18. Zwykłe lenistwo. Na podwórku nie trzeba nic robić, wystarczy stać i obserwować, dziecko robi co chce. W środku trzeba dzieckiem się zająć i realizować program. Co łatwiej wyrzucić na podwórku.

  19. Za to wlasnie uwielbiam Skandynawie 🙂 moj maluch tez hartowany od urodzenia i tylko żałuję, ze mialam tyle obaw. Zupelnie niepotrzebnie

    1. Post
      Author
  20. Ja w tym roku z najmłodszym (noworodkiem jeszcze), chodziłam do przedszkola po starszaki i prowadziłam go w wózku. Jedna z mam do teraz mi wypomina, że ja taka niedobra jestem i „hartuję”. I nadziwić się kobieta nie może, że jeszcze mi dziecko się nie przeziębiło.

  21. Mam teraz 28 lat i cale moje zycie w zime chodziłem w podkoszulku i kurtce lub bluza i polar. Nawet jak jest minus 20. Ale jak bylem dzieckiem to w zime wychodzilem na sanki np. w bluzie i kurtce wiatrowej. Jak troche doroslem okolo 15 lat przy 0 stopni potrafilem spedzic cale dnie na dworzu w zestawie koszulka i polar na to i bylo mi goraco. Moja mama ubierala mnie na cebulke a ja jako dzieciak rozbieralem sie i wrzucalem ubrania do rzeki. W koncu dala sobie spokoj z ubieraniem mnie bo potrafilem po np. 3 godzinach na minus 15 przyjsc do domu w samej koszulce i to tak mokrej od potu ze praktycznie nie było różnicy jak po wyjeciu z franii. Mam siostre cztery lata mlodzsza, ona jest oczkiem w glowie mojej mamy chociaż to ja jestem pierworodny. Ona cale życie pod kloszem. Leki, cebulka itp. I co? Jakie sa efekty.? Ja nie lubialem sie kapac i unikalem wody, siostra byla myta dwa razy na dzien. Mnie nic nie jest a siostra choruje na alergie, astmę i cukrzycę. Malo tego kiedy ja spie przy otwartym oknie w zimę dla mojej siostry plus 25 to zimno. Nie byłem chory jakies nawet nie pamiętam moja siostra cały czas jest Chora. Reasumujac to jest tak jak z ziolem. Zapalisz pierwszy raz i stwierdzisz ze to nie dla ciebie. Będziesz palił dalej to sie przyzwyczaisz az w koncu będzie.. No co ty nie jarasz? Albo jak z watrobka.. Lee obrzydliwe. No takie. O wątróbka! Ku.. a z cebulka. DAWAJ MI.

  22. Drogie panie odchudzanie proponuje zaczac od motywacji, jak chcecie cos na motywacje, poszukajcie sobie w goglu; odchudzanie przed i po by sasetka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *