Polaków życie w Norwegii; nasze największe bolączki

admin Emigracja, Norwegia 10 Comments

Polaków w Norwegii jest już co najmniej 100 000 i jesteśmy największą grupą imigrantów w tym kraju. Dlatego nie dziwi mnie fakt, że przeprowadzono 3-letni program badawczy TRANSFAM w ramach polsko-norweskiej współpracy badawczej*. Jak zatem wygląda życie Polaków w Norwegii?

Okazuje się, że mężczyźni emigrujący z rodzinami do Norwegii częściej pomagają w obowiązkach domowych. Częściej też zajmują się dziećmi. Można nawet usłyszeć opinie, że dopiero po przyjeździe do Norwegii widzą, ile wcześniej tracili z ojcostwa (wcześniej, czyli kiedy mieszkali jeszcze w Polsce). Zresztą co tu się dziwić. Norwegia to kraj o mocnych dążeniach równania statusu płci. Sama, podobnie jak chyba wszystkie moje koleżanki, które zostały mamami w Norwegii, byłam zachęcana przez pielęgniarkę opiekującą się moim dzieckiem w przychodni, by nie zważać na to, że mąż z pracy przychodzi zmęczony: „Ty też jesteś zmęczona, a mąż przecież musi znaleźć czas na to, by być ze swoim dzieckiem. Dlatego jak tylko przychodzi do domu, daj mu dziecko na ręce, a sama trochę odpocznij”.

Również trochę inaczej niż w ojczyźnie Polacy spędzają czas wolny. Udziela nam się zamiłowanie do aktywności na świeżym powietrzu. Choć mimo wszystko polskie dzieci nie uczestniczą w aktywnościach sportowych tak często jak norwescy rówieśnicy, bo Polacy raczej nie pchają się (i swoich dzieci) tam, gdzie nie ma szans na zwycięstwo. Branie udziału w zawodach dla samego uczestnictwa nie jest w Polsce popularną rozrywką. A w Norwegii owszem.

Polacy którzy przyjechali tu  w latach ’80-tych, witani byli przez w Norwegów z otwartymi ramionami. Miejscowi chcieli im pomóc, w ten sposób nawiązały się więzi. Dobrze się zintegrowali, stając się częścią norweskiego społeczeństwa. Ale nie myślcie, że wszystko jest takie cacy, wspaniałe.

W przypadku nowej fali imigrantów z Polski kwestia integracji nie jest taka oczywista. Przyjeżdżamy do Norwegii i osiadamy tu, kupując domy, posyłając dzieci do szkoły, jednak nasze zakorzenienie w Polsce jest bardzo silne. Często jeździmy do kraju, chętnie spędzamy tam wakacje. Można powiedzieć, że spora część spośród nas wiedzie w Norwegii polskie życie: oglądamy polską telewizję, czytamy polskie serwisy internetowe, kupujemy w polskich sklepach i mamy w przeważającej części znajomych Polaków. Żyjemy więc swoim polskim życiem w Norwegii. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, jest też grupa dobrze zintegrowana z Norwegami, żyjąca bardziej „tu” niż „tam”. Naukowcy wskazują na duże zróżnicowanie kulturowe wśród przybywających do Norwegii Polaków.

Z kolei polskie dzieci w norweskich szkołach w zasadzie nie są postrzegane jako imigranci. Jednak mimo zewnętrznych podobieństw, występują wyraźne kulturowe różnice mocno odczuwane przez polskich rodziców, właśnie w odniesieniu do szkolnictwa. Wielu z nich obawia się, że pod wpływem norweskiego systemu edukacji ich dzieci staną się idiotami. Polscy rodzice nie rozumieją norweskiego systemu edukacji. Uważają, że dzieci w szkole niewiele się uczą. Przyzwyczajeni są do modelu polskiego, w którym dużą wagę przykłada się do zdobywania wiedzy i słuchania nauczyciela, który cieszy się też większym szacunkiem. Norweski model w większym stopniu koncentruje się na zdobywaniu umiejętności społecznych, a rolą nauczyciela jest tę naukę ułatwiać.

Wielu polskich rodziców obawia się też norweskiego modelu wychowania , sądząc się że pod jego wpływem dzieci staną się niesforne. Nie rozumieją dlaczego w Norwegii w tak dużym stopniu dorośli liczą się ze zdaniem dzieci.

Także wielu okazuje nieufność w stosunku do państwa, a może także społeczeństwa norweskiego. W czasie badania rodzice odmówili możliwości kontaktu badaczy z dziećmi.

No i rzecz ostatnia, ale z pewnością nie najmniej ważna: polscy rodzice często nie wiedzą co w Norwegii jest dozwolone, a co nie. Wokół Barnevernet narosło wiele mitów.

Według niektórych znawców tematu odpowiedzią na trudności Polaków w Norwegii mogą okazać się bezpłatne kursy językowe. To dzięki nim nastąpić może lepsza integracja z norweskim społeczeństwem, a także zrozumienie tutejszej kultury i relacji społecznych.

*Badania w ramach projektu TRANSFAM przeprowadził Agderforskning we współpracy z instytutem badawczym z Oslo NOVA, Instytutem Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego i Centrum Stosunków Międzynarodowych.

p.s. 20 kwietnia w Kristiansand, w Kafeterii w Kunnskapsparken, Gimlemoen 19 o godz. 14.00 odbędzie się seminarium podsumowujące trwające 3 lata badania dotyczące polskich rodzin mieszkających w Norwegii you could check here. Wszyscy Polacy są mile widziani. Interesujące kwestie postaram się zrelacjonować na blogu.

źródło: http://forskning.no/

http://nauka.newsweek.pl/

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać. Twoja opinia jest dla mnie cenna.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

Dobrego dnia!

***

Comments 10

  1. Nauka jezyka nic nie pomoze jesli chodzi o barnevernet. Taki komentarz jak tu swiadczy o naiwnosci autora zauroczonego zludzeniami

    1. Post
      Author

      Może i to przejaw naiwności. Jednak myślę, że znając język łatwiej nam wejść w relacje z nauczycielami w przedszkolu/szkole, dać się poznać od ludzkiej strony. Brak poprawnej komunikacji sprawia, że ludzie patrzą na siebie nieufnie. A nie znając go trudno zrozumieć, czego tak naprawdę oczekuje się od rodziców w kwestii wychowania w Norwegii, zobaczyć różnice międzykulturowe. Choć rzeczywiście i Norwedzy, których trudno podejrzewać o nieznajomość języka, miewają do czynienia z Barnevernet. Jednak zwykle w określonych sytuacjach.

    1. Post
      Author

      W Norwegii zabroniona jest m.in. przemoc w stosunku do dzieci (nie można dawać klapsów, szarpać itp.) ,a np. „imieniny u cioci” gdzie wszyscy drinkują i są przy tym dzieci to poważne wykroczenie. Barnevernet nie jest nieomylny, w moim otoczeniu jest rodzina, która została niesłusznie posądzona i ta sprawa zakończyła się dobrze. Myślę, że zdrowo funkcjonująca rodzina przestrzegająca miejscowego prawa nie powinna się obawiać.

  2. A Norwedzy przy dzieciach mogą drinkowac tzw imieniny cioci, i nikt im nic nie robi. Tylko nam patrzą na ręce. A jak dziwcko pozartuje ze mieszka na budowie bo w okół jego domu tawiaja budowy nowych domow to już kontrola. A gdzie ta darmowa szkola jezykowa???? Chyba w tych latach 80tych , bo na pewno nie teraz.

    1. Post
      Author

      Darmowe kursy zdarzają się,np. tu gdzie mieszkam (okolice Kristiansand) jest taki darmowy kurs raz w tygodniu. Ale to inicjatywy oddolne, nie tak, jak w przypadku osób ze statusem uchodźców, które mają zagwarantowaną naukę języka.

    2. W niektórych gminach jest nauka języka za darmo. Ale nie np w Oslo.
      Faktem teżjest że języka można nauczyć się bez kursów. Nidługo norwegowie (tzw. Norki od Noreg) zaczna zabrania ubiera choinki w BŻ. Odbija im już kompletnie. Chcą zlikwidować pieniadz gotówkowy, zakazać aut na paliwa kopalne I myślą że ratują świat przed zmianami klimatycznymi. zapomnieli tylko ż eto nie CO2 zabija ale liczba ludności Świata. Robią szum klimatyczny bo widzą w tym kasę. Im więcej ludzi / bednych krajów, tym szybciej ich wykupią serwując tzw Fundusze Norweskie jak w Polsce….zalegalizowana korupcja. To fajny kraj do życia ale pełen idiotów z wysokim mniemaniem.

  3. Mieszkam tu już 12 lat. Norwegowie to przeważnie ludzie zimni, aczkolwiek mili w pierwszym kontakcie. Nie ma reguły. Państwo norweskie cechuje tzw. syndrome wyższości. Nie przypadkowo A.Hitler podjął pewne decyzje. Technicznie ludzie słabi, uczeni są w szkole pewności siebie która przejawia się poczuciem wyższej wartości nad innymi narodami. Nie prawdą jest że Polacy nie posyłają dzieci na zajęcia sportowe bo Polacy nie mają szans. Totalna bzdura, osobiście znam polskie dzieci przodujące przed norweskimi. I nie muszą przy tym inchalować się jakby miały astmę…. Integracja – owszem to potrafią szczególnie kobiety, głównie wychodząc za 20 lat starszego norwega. reszcie juz trudniej. mamy inna mentalność, ale nie znaczy że gorszą. Norwegia to państwo policyjne I barnevernet jest ponad prawem. Język norweski trzeba umieć to fakt niezaprzeczalny. Polacy pracują w bankach, policji, urzędach miejskich, itd. Piją, owszem, tak samo jak norwegowie a ci ostatnie częściej nie mają umiaru. Polacy to chamy na polskich drogach, norwegowie sa godni naśladowania w kulturze jazdy autem. Hipokryzja norwegów nie zna granic. napadli Libię bombardując kraj aby wyćwiczyć swoich pilotów. To mordercy którzy wlecą swoimi samolotami tam gdzie poczują pieniądz. Mieszkać tu? jaknajbardziej, trzeba być tylko świadomym rzeczywistości otaczającej I być z mądrą kobietą. I nie wstydzić sie wieszać polskiej flagi w święta narodowe Polski, to samo czyniąnorwegowie na obczyźnie. Pozdrawiam.

    1. Post
      Author

      Gdy czytałam komentarz i zdanie, że kobiety potrafią się najlepiej integrować przytaknęłam w środku , myśląc o moich polskich znajomych tutaj, wśród których to właśnie kobiety mają więcej norweskich znajomych, ale jak się okazuje nie to miałeś na myśli. Pewność siebie mają rzeczywiście wdrukowaną, niezależnie od pozycji/zawodu i ta cecha wydaje mi się bardzo przydatna, a mam wrażenie że z kolei my, Polacy, mamy jakby w drugą stronę. A zdecydowanie mamy powody, by być pewnymi siebie i dumnymi ludźmi. I oby tak było na dużą skalę. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *