Pierś niezgody

Katarzyna Wychowanie 10 Comments

Dziś trochę goły temat, będzie o piersiach.

I o ich najważniejszej funkcji… Nieee, nie o tym jak kręcą facetów i że całkiem dobrze wyglądają w push-up’ach*.

Rzecz jasna chodzi o karmienie.

 

PIERSIĄ, NATURALNIE**

Karmienie piersią jest zdrowsze dla dziecka od karmienia mlekiem sztucznym (oprócz powszechnie znanych faktów dotyczących wzmacniania odporności, ssanie mleka z piersi wpływa m.in. korzystnie na rozwój mowy dziecka, ponieważ w czasie takiego ssania pracują mięśnie, których dzieci ssące butelkę w ogóle nie używają). I zdrowe również dla matki. Badania wskazują, że jedną z najprostszych i zarazem skuteczną metodą ochrony przed rakiem piersi jest karmienie piersią właśnie.

Jestem jak najbardziej za naturą i naturalnym karmieniem, chociaż nie uważam, że mamy, które wybrały karmienie sztuczne są w czymkolwiek gorsze. Czasem dokonały takiego wyboru po walce z trudnościami (i wielka szkoda, że nie dostały wystarczającego wsparcia). Czasem jest to spowodowane koniecznością powrotu do pracy i tu też ciężko być „bohaterką z laktatorem”, (co z resztą zwykle szybko się kończy). Najmniej rozumiem te mamy, które obawiają się zdeformowania swoich piersi. Ale bywa i tak.

MLEKO W GŁOWIE

Sama byłam w trudnej sytuacji (to chyba kwestia genów), bo mimo ciągłego przystawiania dziecka nigdy nie miałam zbyt dużo mleka. Tylko, że głęboko wbiłam sobie do głowy, że karmienie to najlepsze, co mogę dać maluszkowi w kwestii pożywienia i wywalczyłam – każde z trójki dzieci karmiłam piersią minimum rok. I dlatego uważam, że przy odpowiedniej motywacji karmienie naturalne jest możliwe nawet w bardzo niesprzyjających okolicznościach. Najbardziej utkwiła mi jedna rada znaleziona w internecie: „najwięcej mleka siedzi w głowie” i zgadzam się z tym całkowicie. Pozytywne nastawienie działa cuda, także w tym temacie. W pierwszych trzech dniach, jak dowiedziałam się w szpitalu w Norwegii, gdzie mocno zachęcają do naturalnego karmienia, noworodek ma jeszcze zapasy z okresu prenatalnego i z pewnością z głodu nic mu nie będzie. Dlatego dokarmianie w tym czasie sztucznym mlekiem to zły pomysł. Dużo lepiej jest powalczyć, przystawiając maluszka do piersi tak często, jak się tego domaga i czekać na przypływ mleka. Tuż po porodzie naturalne jest zwątpienie, jednak wysiłek i stanowczość mamy przemienią się w  korzyść dla dziecka.

Dla mnie karmienie piersią to także wygoda. Nie ma nic lepszego na podróż samolotem z niemowlakiem, który przytulony do mamy, z dostawą ciepłego mleczka na życzenie, przesypia sporą część lotu (może nie tego z Polski do Nowej Zelandii;). Bezstresowo można ruszać na dłuższe wyprawy, nie martwiąc się o zapas wody i modyfikowanego mleka.

FE, NIEŁADNIE?

No właśnie. Tu pojawia się problem – karmienie w miejscach publicznych. Jedni nie widzą w tym nic złego, inni uważają za niekulturalne, a nawet niesmaczne. Niektórzy porównują to do intymnych sytuacji damsko-męskich, a jeszcze inni stawiają znak równości między karmieniem w publicznych miejscach i sikaniem pod publicznym parkanem.

W tej kwestii dojrzewałam w Norwegii (tu przyszły na świat wszystkie nasze dzieci), gdzie widok karmiących matek przy kawiarnianych stolikach nie dziwi nikogo. A że dzieci jest dużo, a matki mają długie urlopy macierzyńskie, widok ten to codzienność. Niewiele mam zakrywa pierś pieluszką. Powiedziałabym, że podchodzą do tematu bardzo naturalnie i mam wrażenie, że podobnie odbiera to zdecydowana większość społeczeństwa. Przebywając w Ojczyźnie z niemowlakiem musiałam korygować mój „skrzywiony” sposób myślenia i karmienia.

W Polsce rysują się dwa obozy. Dla przeciwników karmienie w miejscach publicznych to odraza. Zwolennicy ciepło uśmiechają się na widok karmiącej mamy. Myślę, że ważne jest, by zachować złoty środek. Należy szanować uczucia innych, bo każdy ma prawo odbierać świat na swój sposób. I dlatego dobrze jest wybierać możliwie ustronne miejsce do karmienia. Jednak wykluczyć z przestrzeni publicznej kobiety karmiące to gruba przesada. Przecież nie chodzi o manifestowanie swojej „matkopolskiej postawy”, o co karmiące kobiety posądzane są przez inne (bezdzietne jak mniemam) panie, tylko o zaspokojenie głodu niemowlaka. Coś w tym złego, obraźliwego?

Trochę mnie szokuje, że współcześnie mniejsze oburzenie  budzi kobieta z dekoltem do pasa i piersiami na wierzchu, niż  kobieta, która publicznie karmi dziecko.

Stanisław Wyspiański Macierzyństwo

Stanisław Wyspiański Macierzyństwo

Andrea Solario Madonna z zieloną poduszką

Andrea Solario Madonna z zieloną poduszką

fashion icon

* Push-up to biustonosz – magik, w którym małe piersi wyglądają na całkiem spore, a sflaczałe na całkiem jędrne.

**Mleko matki idealnie dostosowuje się do wieku dziecka (nawet wcześniaka!) pory dnia, a także pory roku.

Comments 10

  1. od dawna czekałam na ten aktykul:)))zgadzam się z przekonaniem, ze „najwięcej mleka siedzie w glowie:)))i mam pocieszenie dla mam walczących o naturalne karmienie, podobno u 95% kobiet które maja problemy z karmieniem piersią da się je rozwiazac otrzymawszy odpowiednią pomoc!!! Wiec Mamy karmcie piersią swoje dzieci a jeśli pojawia się problemy, szukajcie pomocy u doradacow laktacyjnych( sama mogę polecić kilka kontaktow),
    Matka karmiaca obecnie dwumiesięcznego Antosia:)))
    ps. poprzedniego syna karmiłam piersią a później 10miesiecy odciagalam pokarm laktatorem- wiec tez się UDAJE jeśli SIE CHCE:)

    1. Post
      Author

      Właśnie, tak jak pisze Ania, warto sięgnąć po pomoc doradców laktacyjnych. To jest bezpłatne i może być na telefon. A z tym laktatorem, jesteś naprawdę mega wytrwała!

  2. Temat dla mnie aktualny,leżący bardzo na moim ciągle świeżo upieczonym matczynym sercu…. Dobrze przeczytać tekst taki jak TEN, bo rozmawiać o tym na pewno trzeba!!!!

    Badania niezaprzeczalne, fakty, z którymi dyskutować trudno…Natura sama w sobie, Mleczna droga nie jest łatwa, zwłaszcza jej początki, o czym nikt mnie nie uprzedził 🙂 ale warta każdego poświęcenia.

    Dlaczego więc karmienie piersią musi być w głowie? Dlatego, że jeśli go tam nie ma, to idąc do lekarza – nierzadko (nad czym ubolewam strasznie) usłyszysz, że próchnica będzie u dziecka, że pani tam już ma wodę po 3 miesiącach, że trzeba wodą dopajać bo on duży, utuczy go pani, ponadto pewnie uczulony na mleko mamy a poza tym to pani mleko to mu szkodzi….bo kolki po nim ma, a tak w ogóle to, co się pani będzie męczyć może by tak MM – wypiszę pani receptę? Ręce, tyłek i cycki (tak tu wychwalone) opadają… a tak wiele przecież zwłaszcza u młodych mam z pierwszym dzieckiem zależy od właściwego WSPARCIA.

    Ja po prawie 10 miesiącach mlecznej drogi słyszę coraz częściej: TO TY GO JESZCZE KARMISZ??????????? żartujesz????????? Nie. Nie żartuję. Wytrzymuję sarkastyczne uśmiechy i złośliwe komentarze. Ludzie, wiedza nie boli.

    Ps. Pozdrowienia dla Mam emigrantek:)

    1. Post
      Author

      Dzięki za pozdrowienia 🙂 Tak się co raz częściej zastanawiam, czy polskim lekarzom płacą również koncerny produkujące mleko modyfikowane, bo gadają takie pierdoły (podobnie jak producenci lekarstw, które lekarze przepisują tonami). WHO zaleca karmienie do 2 roku życia, oczywiście jako dodatek do stałego pożywienia. Więc komentarze życzliwych świadczą jedynie o ich niewiedzy, a rady lekarzy – nie będę pisać, bo strasznie bym ich osądziła.
      Pozdrawiam serdecznie

  3. fajny artykuł. Tylko z wybieraniem miejsc ustronnych w przestrzeni publucznej się nie zgadzam. Nie lubiłam, gdy ktoś oferował mi inny pokój do nakarmienia. Mama kp nie powinna być wyłaczana z towarzystwa, chyba że dziecko wyraźnie potrzebuje zmniejszenia ilosci bodźcow. Pozdrawiam, adminka z fejsbukowego KP 🙂

    1. Post
      Author

      Będąc w Norwegii też nie szukam ustronnych miejsc, czuję się swobodnie. Ale gdy kiedyś w Krakowie byłam z moją przyjaciółką na kawie i w pewnym momencie zaczęłam przymierzać się do karmienia córeczki, ona złapała za pieluchę i robiła parawan, osłaniając nas od świata (fakt, że przyjaciółka nie ma dzieci, ale przede wszystkim jest bardzo taktowną osobą). Wtedy troszkę śmiałam się z jej gwałtownej reakcji, ale też uświadomiłam sobie, że dla niektórych to może być niekomfortowa sytuacja.
      Dzięki adminko KP, Pozdrawiam serdecznie 🙂

  4. Z tym karmieniem piersią w Norwegii jest o tyle zabawnie, że ani razu nie widziałam tam matki karmiącej piersią, takoż nie noszą w chustach. Tamtejsze ekosreko strasznie się kryją 😉 No i w statystykach to wychodzi, rzeczywiście sporo więcej niż w Polsce tam karmi, ale… nadal mało która karmi więcej niż pół roku. Maks rok i do widzenia. Poza tym karmienie piersią jednego, dwojga dzieci chroni przed rakiem (a raczej zmniejsza ryzyko, nie chroni, to wielka bujda z ochroną) tylko w trakcie trwania laktacji. Czyli jesteśmy bezpieczne tylko w trakcie karmienia (poziom hormonów nie sprzyja rozwojowi nowotworu-tylko tyle). Przedtem i potem już nie. Żeby mieć na stałe tę ochronę , trzeba karmić przez wiele lat i mieć wiele dzieci. Tak z dziesięcioro. Karmienie jednego dziecka po trzydziestce zmniejsza ryzyko raka o 4% (cytuję z pamięci wspomniane przez Ciebie badania). Picie zielonej herbaty (codzienne) zmniejsza ryzyko każdego raka o 10%. To tak w kwestii porównania. 🙂

    A co do zdrowia… moje dziecko na piersi dostało zapalenia płuc. Kilka dni na kroplówce (tak było na piersi odwodnione), niemal dwa tygodnie na antybiotykach. Po przestawieniu na krowie cudownie ozdrowiało i jest okazem zdrowia do dziś… w przeciwieństwie do jej rówieśników karmionych naturalnie. Zęby o dziwo też ma zdrowe, a na grupie już są pierwsze próchnicowe ledwo odstawione od piersi (karmienie nocne i niedobory wapnia się mszczą).

    1. Post
      Author

      Zgadza się, karmienie piersią obniża poziom pewnych hormonów, których nadmiar sprzyja rozwojowi nowotworu. Ale też po zakończeniu karmienia organizm pozbywa się komórek, które mogłyby mieć uszkodzone DNA. To pomaga zapobiec rozwinięciu się nowotworu w przyszłości. A jeśli chodzi o Norwegię i karmienie – mieszkam tu od 6 lat i aż się zastanawiam, czy mówimy o tym samym kraju ;). Pozdrawiam 🙂

  5. Karmienie piersią jest cudowne. Zostaliśmy tak wspaniale stworzeni że to wszystko że sobą idealnie współgra ….uwielbiam karmić piersią choć początki były trudne przy pierwym i drugim maleństwie … Cieszę się że się nie podsalam. Ps.Kasiu Fajnie piszesz;)

    1. Post
      Author

      Ta mała wtulona główeczka, która z czasem staje się coraz większa. Teraz trochę za tym tęsknię. Masz rację, to wszystko jest niesamowite.
      Dzięki i pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *