O miejscu w Norwegii, gdzie zabroniono umierać

Katarzyna Norwegia 8 Comments

Longyearbyen, stolica Svalbardu* (norweska prowincja w Arktyce, powszechnie znana jako Spitsbergen) to miejsce, w którym zakazano umierać. Oczywiście nie całkiem dosłownie, bo trudno ukarać nieboszczyka. Gdy ktoś jest bliski śmierci, jest proszony przez gubernatora (w sposób określany jako stanowczy) o opuszczenie wyspy. Jeśli jest za późno i prawo zostało złamane, zwłoki również trafiają na kontynent. Chodzi o to, że w niskich temperaturach, które tam panują, ciała pochowane na cmentarzu nie ulegają rozkładowi. Gdyby któregoś dnia nastąpiło ocieplenie, groziłoby to wybuchem epidemii. Cmentarz został zamknięty.

Inna ciekawostka dotycząca Longyearbyen to uczelnia, na której wiele zajęć odbywa się w terenie, przy wykorzystaniu skuterów, helikopterów, statków… Miejscowy uniwersytet UNIS – The University Centre in Svalbard, umożliwia studiowanie przedmiotów polarnych (biologia, geologia, geofizyka i technologia). Studenci pochodzą z całego świata (wśród nich są również Polacy). A warunki w akademikach przypominają dobrej klasy hotel.

Fot.  Spitsbergen Travel

Fot. Spitsbergen Travel

Svalbard to miejsce, w którym populacja niedźwiedzi polarnych przewyższa ilość mieszkańców (ok. 3000 białych niedźwiedzi i ok. 2800 ludzi). Dlatego niemal każdy posiada broń. Wybierając się na wycieczkę należy ją wypożyczyć, bo w zasadzie nie wolno oddalać się od osiedli ludzkich bez broni.  Do jej wypożyczenia potrzebne jest zaświadczenie o niekaralności przetłumaczone u tłumacza przysięgłego na język norweski lub angielski (dużo taniej tłumaczyć na angielski).

Fot. visitnorway.com

Fot. visitnorway.com

Polacy, na podstawie Traktatu Spitsbergeńskiego, ratyfikowanego przez Polskę w 1932 roku, mają m.in. prawo osiedlać się, kupować nieruchomości i przebywać bez ograniczeń czasowych na terenie Svalbardu**. Brzmi zachęcająco? Zapewne dla tych, którzy nie lubią upałów. Średnia temperatur w najcieplejszym miesiącu roku, lipcu to 4 st.C. W lutym wynosi – 20 st.C.

Jeśli ktoś myśli o przeprowadzce ze swoim kotem, lepiej niech zrezygnuje zawczasu. Na Svalbard nie można przywozić kotów domowych, ze względu na ich dość indywidualny tryb życia, który może je narazić na kontakty z lisami polarnymi, nosicielami wścieklizny. Kotkom niestety dziękujemy.

I jeszcze jedna ciekawostka z północnych ziem Norwegii: Longyearbyen to jedyne norweskie miasto oferujące zakupy taxfree również Norwegom. Tani alkohol i papierosy można nabywać oczywiście w pewnych ograniczonych ilościach. Dotyczą one tak przyjezdnych, jak i miejscowych.

Jak sie dostać? Można upolować atrakcyjne bilety z Oslo Gardemoen do Longyearbyen , np. liniami Norwegian. Z Polski najlepiej lecieć wprost do Oslo Gardemoen (może się okazać, że koszt transferu autobusowego przekroczy zaoszczędzoną na tanim locie do Oslo Rygge lub Sandefjord-Torp kwotę).

Svalbard

*Svalbard to norweska prowincja w Arktyce, obejmująca swym zasięgiem archipelag Svalbard (którego największą wyspą jest Spitsbergen) oraz kilka wysp, nie wchodzących w skład archipelagu. Dawniej nazwa Spitsbergen określała cały archipelag Svalbard, którego największą wyspę nazywano wtedy Spitsbergenem Zachodnim (Vestspitsbergen); za wikipedia.pl. Większość mieszkańców posługuje się językiem norweskim, drugim dominującym językiem jest rosyjski. Spitsbergen to również największa wyspa Norwegii i najdalej na północ wysunięta osada ludzka, znajdująca się zaledwie 1100 km od bieguna północnego. Był  znany Wikingom, choć jego „oficjalne” odkrycie miało miejsce dopiero pod koniec XVI wieku.

** Państwa – sygnatariusze Traktatu mają prawo eksploatować odkryte w XX wieku złoża węgla kamiennego. Z tego prawa korzysta tylko Norwegia i Rosja. Polska posiada tam za to kilka stacji badawczych.

Zdjęcie tytułowe pochodzi ze strony www.hurtigruten.com.

 

A dla wnikliwych: Longyearbyen – co to za nazwa? Najłatwiej znającym angielski i norweski… jakby się zdawało, bo Long Year Byen (en by, byen to po norwesku miasto). Noc polarna trwa tam od października do lutego. Czas może się dłużyć. Później słońce nie zachodzi nieprzerwanie od kwietnia do sierpnia. Jednak, jak zauważył najwnikliwszy z Czytelników, p. Kamil, nazwa faktycznie pochodzi od nazwiska John Munroe Longyear’a, założyciela miasta.

Nabieram smaka na tą podróż… Choć kwestia, czy to będzie wypad trzyimy, czy tylko my wymaga głębszej analizy. Na pewno damy Wam znać!

Comments 8

    1. Post
      Author
  1. raczej w tłumaczeniu nazwy miasta powinno być Longyear byen i nazwa wcale nie pochodzi od długiego lata 🙂 ale to dla wnikliwych jest

    1. Post
      Author
    1. Post
      Author

      Tak, dzięki Dagmaro, to już zauważył Kamil, inny wnikliwy Czytelnik. I dzięki za linka, chętnie zaglądnę na Twojego bloga. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *