Norweskie słowa – pułapki

Katarzyna Emigracja, Norwegia 4 Comments

Słowa , które brzmią jednakowo (lub podobnie) w różnych językach, często nie znaczą tego samego. To fałszywi przyjaciele, z którymi jednak warto się zaprzyjaźnić. Inaczej łatwo o gafę.

Oto kilka zdradzieckich słów:

W Norwegii nie róbmy wszystkiego na HURA! Dlaczego? Żeby kogoś nie obrazić. W odróżnieniu od języka polskiego, w norweskim wiwatujemy przez dwa „RR”. HURRA wznosimy na czyjąś cześć. Hora (po norwesku czytane jak hura) z czcią ma niewiele wspólnego, oznacza: dziwka, prostytutka, ku.wa (forma nieokreślona ei hore, forma określona hora).

A jeśli ktoś powie nam Jeg gikk konkurs – lepiej nie gratulować. To zwykle żaden powód do radości, bo oznacza: zbankrutowałem.

Wydawałoby się, że język filmowy jest dość uniwersalny. Aktor to aktor, tak chyba być powinno. Jednak Norweg ma prawo nie zrozumieć, co mamy na myśli opowiadając mu o filmie, używając tego uniwersalnego, jakby się zdawało wyrazu. Aktor po norwesku oznacza oskarżyciela w sądzie.

W błąd może wprowadzić również słowo dress. Ani to sukienka, co wydaje się oczywiste osobom anglojęzyczym, ani modny na osiedlowych ławkach strój sportowy. Wręcz odwrotnie – dress po norwesku oznacza garnitur.

Kuna – małe, sprytne zwierzątko, które mimo wątłej postury zwykle dopnie swego. Tu znalazłabym wspólny mianownik z norweskim znaczeniem. Bo kuna po norwesku to niekoniecznie mała istotka, ale zwykle jednak bardzo sprytna. Kuna to żona (forma nieokreślona ei kone, forma określona kona).

Z kujonem też trzeba uważać. O ile słowo kujon nie należy do najmilszych wyzwisk w języku polskim, choć wskazuje na wyższy od przeciętnej poziom wiedzy, to użyte po norwesku brzmi znacznie gorzej. Kujon po norwesku to tchórz.

Peis – wyraz łatwy do zapamiętania. Czasem pejsy są bardzo modne, ostatnio chyba dużo mniej. Jednak w norweskim nie mają nic wspólnego z fryzjerskimi trendami. W języku norweskim peis znaczy kominek.

Stol („o” w norweskim czytamy jak „u”) to wcale nie stół, choć wciąż łapię się na pomyłkach. En stol znaczy krzesło. Wyraz ten jest podobnie mylny w języku rosyjskim, również tu стул oznacza krzesło.

My, Polacy lubimy zdrabniać. Chętnie przedstawiamy się zdrobniałą wersją imienia. I nikogo nie dziwi, że Anna to Ania, Joanna – Asia, a Barbara – Basia. Z tym ostatnim zdrobnieniem lepiej się jednak nie wychylać w Norwegii. Pisownia co prawda odmienna, ale wymowa niebezpiecznie zbliżona do wyrazu bæsj. Już wiesz? Trochę niezręcznie przedstawiać się: kupa.

A skoro już o imionach mowa, to na koniec jeszcze dwa, które mogą świerzoprzybyłego do Norwegii Polaka wprowadzić w zakłopotanie. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Początkowo gdy spotykałam mężczyznę o imieniu Trond podświadomie poszukiwałam znamion choroby na jego twarzy.
I jeszcze Ole. Ach Ole. Gdy przyjechałam do Norwegii używałam telefonu męża, z jego kontaktami. A tu co i rusz wiadomości od Ole. Trochę byłam  zazdrosna, muszę przyznać. Co za Olę poznał mój mąż? Okazuje się, że Ole (czyt. Ula) to imię męskie.

p.s. Sporo wiedzy pochodzi z wpisu na blogu patinorway.blogspot.no, a zdjęcie ze strony HumorPage.pl.

 

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

***

Comments 4

  1. Problem moze byc tez w wymowie slowa KJEDE – łańcuch, zaś bardzo podobnie brzmiące słowo SKJEDE to pochwa. Dowiedziałem się o tym jak zasugerowałem klientowi wymiane pochwy rozrządu w silniku :-))))))

    1. Post
      Author

      I zdecydował się na wymianę pochwy? 😉 No, z wymową bywa śmiesznie. Ja należę do tych niemuzykalnych, którzy nie słyszą różnic. A tu wystarczy inny akcent, niepotrzebna literka i klops 🙂

  2. W pochwie różnica idzie o ś i sz. Niby znajome Polakom dźwięki ale jakże trudno pamiętać o różnicy jak się szybko próbuje coś powiedzieć:) Vandrer zakochał się w słowie kona bo było to pierwsze słowo pułapka na które się natknął ale jego ulubione to på używane przy określaniu godziny. W Polskim po jest po, a norweskie på to przed. Ech..:)

    1. Post
      Author

      Tak, Sowo, gdy słyszę på muszę poddać słówko analizie, żeby dotarło do mnie właściwe znaczenie. Z resztą nie musiałam wyjeżdżać z Polski, by natknąć się na podobne problemy. Może nie powinnam się przyznawać, że podobnie działają na mnie słowa prawo i lewo. Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz na „adminAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *