Nie sądźcie

Katarzyna Styl życia 0 Comments

Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, słyszeliście pewnie te słowa, nawet jeśli Biblia nie jest waszą lekturą. Też słyszałam i staram się brać je do serca. Nie chcę osądzać bo wiem, że nie mam do tego prawa, a moje osądy mogą być niesprawiedliwe, a przede wszystkim są niepotrzebne. Mimo to trudno jest mi to odrzucić. Kontroluję się, próbuję, do czasu, aż bach – raz i drugi – znów łapię się na tym, że osądzam. Zobaczę takiego Ronaldo, o którym gdzieś słyszałam, że zadufany w sobie i już go nie lubię, od czego z pewnością mu nie ubędzie. Ale nie o to chodzi, czy ubędzie, czy nie. Tylko o to, że tak łatwo mi serwować wyroki nie znając kontekstu. Bo być może, gdybym wcześniej wiedziała, że rósł w biedzie,  z ojcem alkoholikiem, że pomagał i nadal pomaga rodzinie i obcym ludziom, że jest dawcą krwi, to moja opinia byłaby inna. Na pewno wciąż subiektywna, bo opinie o innych na zawsze takie pozostaną, ale bardziej pozytywna, być może. Rzecz w tym, że o Ronaldo łatwo znaleźć informacje, a o ludziach, którzy przewijają się przez nasze życie już niekoniecznie. Z łatwością dostrzegamy fragmenty historii, która być może jest o wiele bardziej dramatyczna, niż możemy sobie wyobrazić. A nawet jeśli nie kryje się w niej żadna tragedia, to jest kontekst, którego nie znamy.

Tak było, gdy podróżując po Malezji trafiliśmy do hotelu prowadzonego przez Hindusa. Wszystko – począwszy od pokoju, skończywszy na obsłudze wydawało mi się okropne. Miałam wrażenie, że pojęcie czystość nie występowało w słowniku prowadzących ten przybytek, a potrząsanie głową recepcjonisty irytowało mnie nieziemsko. Nie znałam ani ich kultury, ani miejsca, z którego przybyli, nie rozumiałam nic z ich świata i przekreśliłam niemal na zawsze – o nie, do Indii nie chcę jechać! Wiele zrzucić można na karb tego, że nie przygotowałam się do zetknięcia ze światem Hindusów – wybierając się do Malezji przygotowałam się raczej z kultury Malajów. Łatwo było mi przyczepić etykietkę. I dopiero niedawno, gdy zaczęłam czytać książkę dotyczącą Indii właśnie, dotarło do mnie, że działam czasem w ograniczony sposób, osądzam, nie poznając i wierzę, że „wiem”, choć czasem nie mam pojęcia, lub wiem niewiele. Rozmyślam o tym ciut więcej ostatnio, przygotowując się na kolejną eskapadę. Rozmyślam o tym, patrząc na Cygana siedzącego pod sklepem. Nalany na twarzy, dość czysto ubrany, ślęczy pod tym sklepem i zaczepia – daj pieniądze. A ja sobie myślę,  siedziałam w pracy, wracam zmęczona kupić coś do jedzenia, a ty człowieku tracisz tu czas i jeszcze chcesz, żebym ci za to płaciła. A idźże do pracy. Nie mówię mu tego, ale mina pewnie zdradza wiele. Jednak znajduję dla niego usprawiedliwienie (co nie oznacza, że sięgam do kieszeni po zapomogę) wtedy, gdy się chwilę zastanowię: czym zajmowali się jego rodzice? Czego mógł się uczyć od najmłodszych lat? Jakie są jego wzorce? Czy miał równe szanse, by zdobyć jakieś wykształcenie? I rozumiem, że i tym razem, podobnie jak każdym innym, nie powinnam i nie mam prawa osądzać, choć to łatwe nie jest. Znacie to – nie oceniaj nikogo, dopóki nie przejdziesz mili w jego butach. Ktoś ma ochotę przymierzyć?

***

Hej! Lubisz czytać nasze teksty? Daj znać:

  • podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu
  • udostępnij wpis znajomym
  • a przede wszystkim polub nasz fanpage tutaj

Pozdrawiamy

Trzy i my

***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *