Najpopularniejszy język Norwegii, czyli trekking na Trolltunga

Katarzyna Bez dzieci, Norwegia 4 Comments

Jeśli lubicie chodzić po schodach, to koniecznie się tam wybierzcie. Na dobry początek wejścia na Trolltunga* czeka Was ok. 50 minutowe podejście po stromych, kamiennych stopniach. Z kondycją u nas nie najgorzej, a pot lał się ciureczkiem. Przyjemnie 😉 Ten pierwszy etap jest zarazem ostatnim 22-kilometrowej trasy (wraca się tą samą drogą). Przy zejściu moje kolana mówiły „ała”, a Kuby gotowe były do zbiegania.

 

21 2720

Trolltunga to jeden z bardziej znanych norweskich widoków. Nam też się bardzo podobał.

4

Zwłaszcza, że wyruszyliśmy na szlak o 6-tej rano i było na nim zaledwie kilka osób. Za to po drodze widzieliśmy sporo namiotów. Niektórzy rozkładają trekking na dwa dni.

17 16 15

Do przebycia jest 11 kilometrów w każdą stronę. Pierwszy odcinek (który dawniej można było pokonać po „schodkach” na torach starej kolejki, które już zostały częściowo zniszczone) to właśnie te kamienne stopnie. Później pojawiają się bardziej i mniej  strome podejścia, zejścia i odcinki spacerowe po płaskowyżu.

14 12 10

Przepiękne widoki (zwłaszcza rankiem), chmury, zalegające okolicę stopniowo ustępowały miejsca słońcu. Jeziorka, strumyczki, kamyczki. O tak, kamieni tam pełno, dlatego według mnie warto mieć buty trekkingowe za kostkę, według Kuby wystarczą zwykłe adidasy . Choć w gruncie rzeczy jest tak: adidasy nie przeszkodzą dobremu piechurowi (choć jestem zdania, że dobrze jest chronić kostkę przed skręceniem), a słabemu najlepsze buty górskie nie pomogą.

Szlak niby dla wszystkich, ale jeśli ktoś wchodząc na Preikestolen uważał, że to trudne podejście, to zanim ruszy tu lepiej, by trochę potrenował. Trzeba pamiętać, że to trasa przewidziana na 10 do 12 godzin (22 km). Oczywiście nie jest to obligatoryjne. Naszym tempem wejście na górę zajęło 3 godziny, a zejście 2,5 h. Rano wchodzi się super, nie ma tłoków (gdy wracaliśmy, na górę ciągnął nieprzerwany korowód ludzi). Chodzimy swoim rytmem (znaczy raczej moim, bo Kubę nogi rwały, ale serce trzymało przy mnie :), nie mega szybko, ale też nie opieszale.

9

Szlak jest dobrze oznaczony. Co kilometr umieszczono tabliczkę z informacją ile jeszcze zostało do celu. Czerwona litera T namalowana na kamieniu, lub kopczyk kamyków wskazują drogę. Zresztą poza pierwszym odcinkiem nie ma drzew i raczej trudno zabłądzić. W razie mgły wystarczy podąrzać po śladach.

187

Gdy wchodziliśmy mijaliśmy czasem piechurów przed nami, a tu nagle za plecami słyszę kroki. Nawet nie zdążyłam się odwrócić, kroki są już przy nas. Minął nas zwinnie siwy gość, wysportowana sylwetka, krok skaczącego jelenia. Super. Gdy wracaliśmy (wystartowaliśmy z góry wcześniej od niego) oczywiście nas mijał. Pogadaliśmy chwilę (jemu wejście zajęło 2,5 h), bardzo fajny człowiek, jak się okazuje 60-latek. Teraz marzyłabym o takiej kondycji, a co dopiero w jego wieku. Ale kto mieszka w Norwegii, ten wie, że to powszechne. Na górę maszerowali także z wyglądu 70-kilkulatkowie. Dziarsko, swoim rytmem. Szacun. Szły też panie w sportowych koszulkach o mniej sportowych figurach i też dawały radę. Widzieliśmy również kilkoro dzieci. Najmłodsze które szło samodzielnie (a rodzic nie miał nosidła przy sobie) miało 4 lata. Nie wiem, czy udało mu się wejść na górę. Również szacun. Ja naszego 4-latka bym tam nie brała, wiem że nawet po płaskim nie przeszedłby dziarsko 22 kilometrów jednego dnia. Według moich kryteriów to trasa dla dzieci w wieku 10 lat+, o ile lubią sporty i są aktywne. Ale to nie krytyka decyzji innych rodziców, oni najlepiej znają swoje pociechy. Jeżeli chodzi o nosidło, to może w ostateczności zabrałabym do niego naszego 2-latka, ale wiem, że przy takim podejściu (i zejściu, zwłaszcza ostatnim odcinku) zmęczyłabym się okrutnie. Acha, był też gość na rowerze.

1

Na Trolltunga w 2009 roku weszło  ok. 500 turystów, w 2015 aż 40 tysięcy! Ten wzrost spowodowany jest przede wszystkim popularnością tej naturalnej atrakcji w mediach społecznościowych. Magazyn internetowy The Huffington Post uznał Trolltungę najlepszym miejscem do zrobienia selfie. Jednak w 2015 roku, po śmiertelnym wypadku australijskiej turystki, która chcąc zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie zrobiła krok za daleko i spadła z „Języka trolla”, zaprzestano promowania zdjęć z turystami pozującymi na tej półce skalnej. Ale jak się możecie domyślać prawie wszyscy, którzy wchodzą na górę, takie zdjęcie sobie robią. W późniejszych porach trzeba ustawić się w kolejce (koło 9 rano nie trzeba było czekać).

6 5 3 2

Praktyczne informacje

Zjazd na Trolltunga jest w Tyssedal (oznakowany), zaraz za tunelem (lub tuż przed, jeśli jedziemy z północy) w prawo. Jedzie się krętą drogą wśród zabudowań mieszkalnych. Po prawej stronie pojawia się duży parking, a na wprost jezdnia z informacją „Droga prywatna, wjazd na własne ryzyko” (zakaz wjeżdżania karawelami). Parking po prawej kosztuje 100 kr za dobę i  wisi tam mapa sugerująca, że trasa na Trolltunga liczy 11 km. Wszystko pięknie, tylko, że ten parking oddalony jest od niej o 4 km asfaltowej krętej i stromej drogi. Nie chcieliśmy tam parkować (z dolnego parkingu kursują autobusy). Bywa, że w słoneczne letnie dni na górnym  parkingu brakuje miejsc. My przyjechaliśmy wieczorem, zaparkowaliśmy na górze i spaliśmy w aucie (nasz Sharan z wymontowanymi siedzeniami przemienił się w wysokiej klasy hotel).

25 24

Jeden z najdroższych parkingów, jakie do tej pory spotkałam w Norwegii (do 5h – 100 kr, 5-16 h – 200 koron, 16-24 h 400 kr). Ale ponieważ parkomat był zepsuty i dopiero rano go naprawili, zapłaciliśmy 200 kr za postój.

Na górze wyraźnie widać, kto właśnie wrócił z trekkingu, a kto jeszcze nie wyruszył.

– Nie jest lekko – powiedział nam jeden ze spotkanych rodaków.

A jest ich tu sporo.  Są też Bułgarzy, Niemcy, Szwedzi i Norwedzy oczywiście, ale Polaków jest zaskakująco dużo. Na całym terenie jest zakaz rozkładania namiotów. Przyjezdni nic sobie z tego nie robią. W trawie mogliśmy naliczyć 10 namiotów. Niektórzy biwakowicze palą ogniska, co również jest zabronione. Widać, że to nie są praworządni Norwegowie.

Absolutny zakaz wchodzenia na górę zimą. Zerknijcie zresztą na poniższe zdjęcie

trolltunga

 

Trolltunga* to wysunięta nad przepaścią półka skalna, znajdująca się na wysokości ponad 700 metrów  ponad jeziorem Ringsdalsvatnet.

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

Dobrego dnia!

***

Comments 4

    1. Post
      Author
  1. Kiedyś się otarłam o ten szlak, ale byłam tak zmęczona po kilkuset kilometrach rowerem przez parę dni, że zwyczajnie wybrałam spanie i od schodków zrobiłam sobie lekkie rowerowe 60km do promu, a w tym czasie grupa piesza rypała pod górę. Chyba bym zasnęła po drodze. No cóż, „inną razą”. 🙂

    1. Post
      Author

      No, ja sobie nie wyobrażam zejść stamtąd i wskoczyć później na rower, bo pewnie następnego dnia ruszaliście dalej w drogę. Przyznam, że problem miałam ze wskoczeniem do auta 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *