Najlepszy czas na podróż z dzieckiem

Katarzyna Podróże z dziećmi, Styl życia 8 Comments

P1080739

„Nieważne gdzie, ważne z kim” to dewiza dziecka do ukończenia 1-ego roku życia. Taki maluch jest świetnym towarzyszem podróży. Każdy moment spędzony w otoczeniu najbliższych sprawia mu radość. A kiedy indziej spędzamy z dzieckiem tyle wspólnych chwil co w podróży? Zwłaszcza, gdy nosimy je w chuście i śpimy w tym samym łóżku (do tego ostatniego nie namawiam, później trudno zmienić przyzwyczajenie).

P1110179Każde z naszej trójki dzieci w pierwszym okresie życia było idealnym kompanem na wycieczkę. Nie mówię o podróży samochodem, czy samolotem (choć w ich przypadku było zupełnie dobrze), tylko o czasie spędzonym na długich godzinach zwiedzania, włóczęgi i noclegach w obcych miejscach. Maluchy były pogodne, uśmiechnięte i szczęśliwe. Gdy poczuły zmęczenie, spokojnie zasypiały bujane miarowym krokiem nosicielki, albo w wózku. W czasie podróży nie było mowy o nudzie i kapryszeniu, podczas gdy w domu bywało różnie. O ile na codzień spędzały dużo czasu ze mną, to w czasie wyjazdu pojawiała się niepowtarzalna okazja nacieszenia się towarzystwem taty. Takie wyjazdy bardzo nas zbliżyły jako rodzinę, zgraną ekipę.

P1100730 P1030982 DSCN9308

Kolejny etap to dziecko, które samo chodzi. Już nie tak chętnie podporządkowuje się woli rodziców. My w prawo, ono w lewo. My chcemy podziwiać dzieła sztuki, ono krzaki. Na szczęście gdy weźmiemy pod uwagę jego zainteresowania (np. że chce spędzić 20 minut na oglądaniu robaczka) podróż też może okazać się udana.

P1080816     DSCN0568    P1070253

Z wiekiem dziecko pokazuje swój charakter i upodobania. I okazuje się, że nie dla każdego przygoda stoi na pierwszym miejscu.

P1110172

Mając świetne doświadczenia z najstarszą córką, dla której każdy wyjazd, zwłaszcza niespodziewany w środku nocy, jest wielką frajdą, myśleliśmy, że dzieci po prostu tak mają. Dwa lata młodszy synzmusił nas do zmiany tego przekonania. Widać, że utrata kontaktu z domem, znajomymi kątami, jest dla niego trudną sytuacją. Cieszy się z wakacji, ale jednocześnie jego zapotrzebowanie na poczucie bezpieczeństwa dramatycznie wzrasta. Gdy nie dostaje wystarczającej dawki uwagi (a nasze głowy zaprzątnięte są często sprawami logistyki – jaki bus?, o której?, gdzie śpimy? itd.) pokazuje swoje niezadowolenie w następujący sposób: nie chcę, nie będę, siadam na ziemi, wyję wniebogłosy. Bajkowo nie jest. Ani idealnie, bo my nie jesteśmy idealną rodziną. Raczej całkiem zwyczajną, z codziennymi kłopotami, czasem fochami i niezadowoleniem. I tak jest zarówno w domu, jak i na wyjeździe. Nie będę opowiadać historii o wspaniałym potomstwie, zawsze uśmiechniętym i zadowolonym. Nasze dzieci mają lepsze i gorsze dni, dokładnie tak samo jak my. I w czasie naszych wyjazdów bywają lepsze i gorsze momenty. Dla tych, którzy podróżują ujmę to tak: spięcia i nerwowe sytuacje zdarzają się… częściej. Bo kapryszą czasem nie dwie, ale pięć osób (w naszym przypadku). Jeden plus płynący z tej sytuacji to wzmacnianie jedności między mną i Kubą (rodzicami). W czasie wyjazdów stanowimy nierozerwalną całość. To pomaga nam zapanować nad całą ferajną, pomaga też dzieciom rozumieć, czym jest rodzina. A rodzina jest jednością, wzajemnym zaufaniem, ustępstwem na rzecz drugiego. To są piękne rzeczy, których możemy się uczyć w czasie naszych wypadów.

DSCN0689  P1100192

W każdym momencie swojego życia dzieci na różne sposoby korzystają z podróżowania. Wiek, w którym maluch zaczyna zbierać wspomnienia i rzeczywiście pamięta, co zobaczył jest bardzo indywidualny. Mogłam zaglądnąć do kuferka podróżniczych wspomnień Kai.

– Widzieliśmy Afrykę, prawda mamo? –  spytała mnie kiedyś.

– Nie, nieprawda. Nigdy nie byliśmy w Afryce.

– Ale widzieliśmy, ja pamiętam. Były tam małpy, a w Afryce nie było ludzi.

Zmarszczyłam brwi i chwilę zastanawiałam się nad tą zagadką. Są małpy? Nie ma ludzi?

– Masz rację! Rzeczywiście, widzieliśmy Afrykę – powiedziałam, bo przypomniałam sobie wyjazd sprzed półtora roku, gdy w czasie pobytu na Gibraltarze (terytorium brytyjskie na południu Hiszpani) pokazywaliśmy dzieciom kontynent afrykański, widoczny z wybrzeża.

 

P1070697

Warto pokazywać dzieciom świat – pomyślałam.

A kiedy jest najlepszy czas na wspólną podróż? Nie będę nikogo przekonywać, ale poczekałabym, aż osesek przestanie być noworodkiem 😉 A tak serio, to myślę, że kumaty niemowlak to świetny kompan w podróży. Później jest już tylko ciekawiej.

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać. Twoja opinia jest dla mnie bardzo cenna.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

Dobrego dnia!

***

Może Cię również zainteresować: http://trzyimy.pl/tajlandia-z-dzieckiem/ 

Comments 8

    1. Post
      Author
  1. Kasia, jest to pierwszy blog, który przeczytałem w życiu od początku do końca. Gratuluje-super mi się go czytało. Będę tutaj zaglądał częściej. Pozdrawiam. Sebastian

    1. Post
      Author
    1. Post
      Author
  2. Wspaniały blog. Podobnie jak kolega z wcześniejszego komentarza, mój pierwszy który czytam z zapartym tchem. To się chce czytać, oglądać i przeżywać razem z Wami. Przepięknie piszesz o rodzinie. Z niecierpliwością będę wyczekiwala kolejnych wpisów. Gratuluję pomysłu. Serdecznie pozdrawiam 🙂

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *