Meksyk w Hiszpanii

admin Hiszpania, Podróże z dziećmi 2 Comments

Jak to możliwe? Wystarczy posadzić czwórkę małych dzieci przy jednym stole w czasie posiłku. I mamy meksyk. Tym razem w Maladze i Sewilli.

flamenco sewilla

 

Na wycieczkę do stolicy flamenco wybraliśmy się z Anią i Andrzejem oraz ich dziećmi. I oczywiście z naszymi. Malaga na południu Hiszpanii przywitała nas słońcem, choć to już listopad. Z lotniska w kierunku centrum udaliśmy się pociągiem Renfe. To wygodne i tanie połączenie z miastem. Gdy wpakowaliśmy się do autobusu miejskiego z czwórką dzieci, dwoma wózkami i trzema plecakami, narobiliśmy trochę zamieszania. Jakaś przemiła zakonnica bardzo chciała nam wskazać przystanek, na którym powinniśmy wysiąść. Tak się starała, że wysiedliśmy kilka kilometrów dalej. Zabieramy ferajnę do autobusu jadącego w przeciwną stronę: czwórkę dzieci, dwa wózki i trzy plecaki. Jedziemy i mężowie są pewni, gdzie mamy wysiadać. Ale jak to bywa w małżeńskim świecie, żony są jeszcze bardziej pewne, że to nie tutaj. A jednak tutaj… To znaczy tam, musimy zawracać. Znów wytaczamy się na chodnik: czwórka dzieci, dwa wózki, trzy plecaki, mężowie wkurzeni, wkurzone żony. Dzieci dobrze się bawią, bo pojeździły autobusami. Taki był początek pobytu w Maladze.

Nocowaliśmy w niedrogim hotelu w centrum miasta. Trochę obawialiśmy się, że gdyby któreś dziecko płakało w nocy, pobudzi innych gości. A pokoi było wiele. Tymczasem to sąsiedzi zza ściany, mówiący w rosyjskim języku i hołdujący rosyjskim zwyczajom picia wódki do upadłego, zanim zgodnie z tradycją padli, darli się na cały dom. A dzieci słodko spały, nie wadząc nikomu.

Malaga, miejsce narodzin Pablo PICASSO, a właściwie Pablo Diego José Francisco de Paula Juan Nepomuceno María de los Remedios Cipriano de la Santísima Trinidad Ruiz y Picasso (dacie wiarę, że tak się można nazywać?) posiada oczywiście muzeum najsławniejszego ze swych mieszkańców. Ale dzieciom bardziej od dzieł mistrza podobał się występ tancerki flamenco na skwerze nieopodal muzeum. Tancerka wyrwała z tłumu starszą kobietę i powiem szczerze, że starsza pani dała popis. Nie miała może tak perfekcyjnych ruchów jak profesjonalna tancerka, ale przy swoich 70-ciu latach ruszała się bajecznie.

P1070520

Dzieci trochę poskakały i ruszyliśmy w kierunku ruin twierdzy Gibralfaro. Wspinaczka na strome wzgórze była męcząca dla nas, ale nie dla naszych dzieci, rozpartych w wózkach jak książęta. W ten sposób nabrały sił na gonitwę po murach XIV-wiecznego zamku. Nie miało to wiele wspólnego ze zwiedzaniem, nikt na szczęście się nie bulwersował, więc dzieci mogły eksplorować twierdzę na swój sposób.

P1070533P1070530

P1070543

Po krótkim pobycie w Maladze pociągiem udaliśmy się do Sewilli i zamieszkaliśmy w apartamenciku. Mieszkanie znajdowało się jak zwykle wysoko, lecz tym razem była winda. Wynajem apartamentu w centrum miasta to świetne rozwiązanie, gdy jedziemy z grupą znajomych. Nieoceniona wygoda, zawsze znajdzie się miejsce do zabaw dla dzieci, jest trochę prywatności, bo mamy dwie sypialnie i miejsce do wspólnych posiadówek (naszych dzieci nie wpuszczono by do większości klubów, także pozostaje nam clubbing domowy).

Sewilla zachęca do spacerów. Jest ciepło i niezbyt tłoczno, chociaż jak na okres poza sezonem (listopad) i tak sporo turystów. Jako że towarzyszą nam wożone w wózkach książęta i księżniczki, kierujemy się do pałacu, bo gdzież indziej jest ich miejsce? Dzieci skore do zachwytu nad każdą płytką, arrasem i fontanną najchętniej przebadałyby wszystko swoimi małymi paluszkami. Wartość rzeczy, których dotknąć nie można gwałtownie spada w oczach dwulatka. Na szczęście pałac Alkazar, którego historia sięga XI, ma nie tylko piękne wnętrza. Ogrody Alkazar, pełne palm, drzew cytrusowych, kwiatów i sadzawek umożliwiły dzieciakom nadrobienie zaległości w doświadczaniu empirycznym. Poznając wszystkimi zmysłami maluchy uznały, że to przyjazne miejsce dla najmłodszych.

(Pałac Alkazar był wielokrotnie przebudowywany, zgodnie z gustem panujących władców. Wszędzie można dopatrzeć się akcentów arabskich, kolorowe mozaiki, fantazyjne ozdoby i łuki typowe dla orientalnych budowli nadają tajemniczego wyglądu, zdaje się, jakby gdzieś obok toczyło się życie bogatego sułtana i jego haremu. W pałacu jest nawet miejsce zwane Dziedzińcem Panien, na którym mauretański władca oglądał podarowane mu w daninie młode dziewczęta. Alkazar to najstarszy pałac w Europie nieprzerwanie zajmowany przez władców. Oczywiście król Hiszpanii nie mieszka tam na codzień. Wciąż jednak pewna część budowli pozostaje do dyspozycji rodziny królewskiej).

 

P1070585   P1070577

P1070592

Równie pozytywne recenzje otrzymał Plac Hiszpański, który powstał z myślą o wystawie Ibero-Amerykańskiej z 1929 roku.  Doceniony przez reżysera Gwiezdnych Wojen, który w tym miejscu nakręcił niektóre sceny do Części II: Atak klonów, spodobał się także dzieciom. Budynki ustawione w półokręgu otaczają spory plac. Są z nim połączone urokliwymi mostkami, które pną się nad sztuczną rzeką. Mostki i wnęki przedstawiające różne prowincje Hiszpanii mienią się kolorami płytek azulejos. Wartość tego miejsca z perspektywy dzieci wzmacnia fakt, że nieopodal w parku znajduje  się plac zabaw.

Plac Hiszpański Sevilla   P1070634

P1070626 P1070624

Sewilla ma wiele „dużych” atrakcji – Katedra św. Marii z grobowcem Krzysztofa Kolumba (trzecia co do wielkości na świecie), ogromna Dawna Fabryka Cygar (teraz stanowi część Uniwersytetu Sewilli), w której pośród tysiąca innych pracowała w XIX wieku Carmen rolująca cygara między swoimi udami i to właśnie ona stała się bohaterką opery. Są urokliwe uliczki dzielnicy Santa Cruz. I dużo restauracji.

No właśnie, wracając do posiłków i naszego meksyku. Tak wytykam dzieciom, tymczasem autorką największego zamieszania byłam ja sama. Jednego popołudnia zamówiłam do obiadu sok pomidorowy. Gdy kelnerka postawiła przede mną butelkę potrząsnęłam nią z impetem. W tej sekundzie poczułam dziwną lekkość w dłoni. Spojrzałam w bok i zdążyłam jedynie się skrzywić, gdy strumień soku lądował na śnieżnobiałych spodniach. Nie moich.

 

Comments 2

  1. Śnieżnobiałe spodnie były moja własnością:))))na szczęście uratowała mnie dodatkowa para Twoich- Kasiu legginsów, z tego co pamiętam :)) Wyjazd jednak zaliczamy do udanych pomimo wszelakiego „meksyku”:)

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *