Masturbacyjna edukacja, czyli gotowanie żaby

Katarzyna Wychowanie 6 Comments

Rok 1965:

– Kiedyś homoseksualiści będą żyli w legalnych związkach – powiedział K.
– Coś ty. To się nigdy nie zdarzy!
– Zdarzy się, może nawet dożyjesz. Będą jako małżeństwa wychowywać dzieci.
– Człowieku, lecz się na głowę! Nikt normalny czegoś takiego nie zaakceptuje.

***             ***             ***            ***             ***

Rok 2015:

– Kiedyś pedofilia będzie legalna – powiedział K.
– (wstaw swoją odpowiedź)
– Rodzice nie będą mieli nic do powiedzenia, jeśli dziecko będzie chciało uprawiać seks z dorosłym.
– (wstaw swoją odpowiedź)**

 

crying-513164_1280

Więc jak sądzisz, czy jest MOŻLIWE, by w przyszłości dzieci legalnie mogły uprawiać seks? Lub – nazywając rzecz po imieniu – by pedofile mogli je wykorzystywać w majestacie prawa?

Dziś osoby przeciwstawiające się równaniu klasycznej rodziny, której trzon stanowi kobieta oraz mężczyzna, ze związkami osób tej samej płci nazywane są zacofanymi homofobami. A co będzie, jeśli za kilkanaście lat tak samo traktowane będą osoby przeciwstawiające się pedofilii? Niemożliwe?

KOCHASZ? – PRZECZYTAJ!

Legalne związki homoseksualne

Wstępem do społecznej akceptacji homoseksualizmu było usunięcie go z klasyfikacji zaburzeń psychicznych (DSM), na którym znalazł się w 1952 roku.

Jest schyłek lat sześćdziesiątych, gejowscy aktywiści wykorzystują techniki nacisku społecznego w celu wykreślenia homoseksualizmu z DSM. Twierdzą, że taka klasyfikacja jest główną przyczyną stygmatyzacji homoseksualistów. Po kilku latach osiągają cel.

Gdyby ówczesne żądania dotyczyły możliwości zawierania małżeństw i adopcji dzieci przez gejów – opór społeczny mógłby doprowadzić do ekstremalnych konfliktów. To dzięki długoletnim działaniom metodami małych kroków udało się osiągnąć takie przywileje w wielu krajach.

I to jest właśnie gotowanie żaby w zimnej wodzie. Temperatura wzrasta powoli, a gdy już parzy – za późno żabko! Jesteś ugotowana.

A czterdzieści lat później…

 

Pedofilia, czy „miłość międzypokoleniowa“, czyli wskakujcie do garnka

Sierpień 2011

W Baltimore odbyła się konferencja, sponsorowana przez organizację B4U-ACT***. W dyskusji na temat pedofilii panowała zgodność co do tego, że pedofile są niesprawiedliwie piętnowani. Nie było mowy o krzywdzie, jaką poprzez swoją „orientację“ wyrządzają dzieciom. To pedofile czują się pokrzywdzeni demonizowaniem ich skłonności.

Uczestnicy przyznali, że gwałt na nieletnich jest nielegalny. Jednak jeśli dziecko wyraża zgodę na stosunek seksualny, nie ma w tym nic złego i taka aktywność nie powinna nosić znamion przestępstwa.

Zastanawiano się również, jak doprowadzić do wykreślenia pedofilii z listy zaburzeń psychicznych (DSM) Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

 

 Comming out, czyli letnia woda

Przyznawanie się do bycia homoseksualistą początkowo należało do rzadkości; delikwent narażał się na falę krytyki i napiętnowania społecznego. Obecnie często przybiera formę  chlubienia się swoją orientacją seksualną.

Od początku XXI wieku można zaobserwować, że pedofilia, choć nieśmiało, to pojawia się w debacie publicznej. Nie w kontekście przestępstwa i konsekwencji, jakie niesie dla wykorzystywanych dzieci, lecz w kontekście ich seksualności.

Kwiecień 2013

Przy okazji wizyty lewicowego polityka Daniela Cohn-Bendita w Polsce można było zetknąć się z informacjami o jego autobiograficznych zapiskach pedofilskich. Jeden z cytatów z autobiograficznej książki „Der grosse Bazar “ (Wielki bazar) z 1975 brzmi:

„…W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad 2 lata. Mój ciągły flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały jak mnie podrywać. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem…

W wywiadzie telewizyjnym w 1982 roku Cohn-Bendit opisywał dalsze szczegóły, podkreślając, że „seksualność dziecka jest czymś wspaniałym” i „uczucie rozbierania przez 5-letnią dziewczynkę jest fantastyczne, bo jest to gra o absolutnie erotycznym charakterze”.

Jaki jest cel budowania otoczki autorytetu wokół osoby Cohn-Bendita, nazwanego przez Jarosława Kurskiego, zastępcę redaktora naczelnego Gazety Wyborczej „wybitnym działaczem społecznym“? Jak to możliwe, że osoba na eksponowanym stanowisku upubliczniła swoje zboczenie i pozostaje bezkarna? Co więcej – pełni funkcje publiczne, wpływając na politykę Unii Europejskiej.

Jednak skoro sami pedofile przyznają, że gwałt jest działaniem nielegalnym, jak mogą doprowadzić do uległości dzieci?

Wystarczy zainteresować je seksem. Dziecko uczy się z łatwością.

 

Masturbacyjna edukacja, czyli woda staje się cieplejsza

W roku 2013 WHO zaleca osobom odpowiedzialnym za edukację w Polsce, by już przed ukończeniem 4 roku życia dzieci zostały objęte edukacją seksualną, ponieważ – jak zauważają autorzy „Standardów edukacji seksualnej w Europie” – człowiek jest istotą seksualną od urodzenia.

Kwiecień 2013 roku

W Warszawie odbywa się konferencja poświęcona seksualności osób nieletnich i małoletnich, współorganizowana przez WHO, agendę ONZ ds. Rozwoju, a także ministerstwa Edukacji i Zdrowia. Prezentowano na niej wspomniane wyżej Standardy.

Po konferencji wiceminister edukacji Joanna Berdzik mówiła, że nie są to zalecenia, które będą wdrażane w szkołach, a jedynie dyskusja na ten temat. A jednak przedstawiciele obu resortów opowiedzieli się za ich popularyzacją.

Wiadomości, jakie powinny trafić do dzieci i młodzieży, przedstawione zostały w Matrycy (wiedzy).
Zalecenia zostały podzielone według grup wiekowych.

Dla najmłodszych, w wieku 0-4 lat przewidziano m.in. tematy: różne rodzaje związków, odkrywanie własnego ciała i narządów płciowych, radość i przyjemność z dotykania własnego ciała, masturbacja w okresie wczesnego dzieciństwa.

Dzieci w wieku 4-6 lat powinny już znać stosowny język seksualny oraz uczucia seksualne (bliskość, przyjemność, podniecenie). Jak litania powtarzają się zagadnienia typu: związki osób tej samej płci, akceptacja różnorodności, szacunek dla różnych norm związanych z seksualnością.

Początki szkoły. Dzieci w wieku 6-9 lat, prócz nauki pisania, czytania, podstaw matematyki, poznać mają podstawowe wiadomości dotyczące antykoncepcji, planowania rodziny, mają rozumieć pojęcie „akceptowalne współżycie/seks“, omawiana ma być też przyjaźń i miłość w stosunku do osób tej samej płci. W tematach do utrwalenia masturbacja.

Nowinki przewidziane dla 9-12-latków to m.in.: pierwsze doświadczenia seksualne, orientacja płciowa, orgazm, różnice między tożsamością płciową i płcią biologiczną, komunikowanie i rozumienie różnych odczuć seksualnych, przyjaźń i miłość́ wobec osób tej samej płci.

Tematy przewidziane dla młodzieży w wieku 12-15 lat to m.in. tożsamość płciowa i orientacja seksualna, w tym „coming out”/ homoseksualizm, umiejętność negocjowania i komunikowania się w celu uprawiania bezpiecznego i przyjemnego seksu.

Ostatnia grupa wiekowa, objęta Standardami to 15 lat i więcej. Młodzi ludzie mają nauczyć się m.in. dochodzić swoich praw seksualnych.

Oczywiście w standardach jest wiele zaleceń nie budzących kontrowersji, jednak to nie one wywołują mój niepokój, więc o nich nie piszę.

Rewolucja seksualna dzieci, czyli robi się gorąco 

Propagatorzy edukacji seksualnej uważają, że dzieci z pewnym wyprzedzeniem powinny poznawać sferę seksu. To dla ich dobra – umiejąc nazwać części własnego ciała i poznając je, nabierają jego świadomości, a tym samym łatwiej im stawiać granice i mówić „nie” niechcianemu dotykowi. Zgoda. Jednak po co zachęcać je do masturbacji w wieku 4 lat? Czy coś się zmieniło i dzieci samodzielnie już nie potrafią odkrywać tajemnic własnego ciała? I czy to wystarczające wytłumaczenie dla uczenia dzieci w wieku 6-9 lat o akceptowalnym seksie?

Bo KTO tak naprawdę jest zainteresowany tym, by 9-latek umiał komunikować i rozumieć różne odczucia seksualne?

Żyło Wam się źle jako dzieciom, nieposiadającym tych umiejętności? Ja jako dziecko zupełnie naturalnie umiałam poznawać swoje ciało i było to na tyle fascynujące, że gdybym otrzymała wsparcie ze strony dorosłych (mając 3 lata i później), moje zainteresowanie seksem byłoby dużo większe w tym czasie. Poczułabym zachętę do kolejnych eksperymentów. Tylko po co?

Każdy, kto miał kontakt z dziećmi, wie, że im młodsze, tym bardziej bezkrytycznie przyjmują wszelkie zasłyszane treści. Są jak gąbka, która chłonie ze środowiska wszystko, z czym się zetknie. Kształtowanie małych dzieci przy pomocy edukacji seksualnej może spowodować, że ich myśli i uczucia zostaną przekierowane na inny tor – prowadzący od stacji Masturbacja do stacji Pełna Penetracja.

Pod wpływem systemu edukacji seksualnej, lansowanej przez organizacje międzynarodowe, możemy doczekać się sytuacji, gdy np. dziesięciolatka stwierdzi, że właśnie ma ochotę, by na dobre rozpocząć życie seksualne (po sześciu latach edukacji seksualnej będzie miała już dużą wiedzę teoretyczną w tej dziedzinie), na drodze stanie jej jedynie prawo. Rodzice prawdopodobnie nie będą mieli nic do powiedzenia, nie mogąc ograniczać zaspokajania naturalnych potrzeb dzieci, ani łamać ich praw seksualnych. Wówczas tylko jeden krok dzielić będzie od legalizacji pedofilii. I nie powinna nas zdziwić zmiana w ustawodawstwie, skoro WHO, wpływowa organizacja, zaznacza, że „Dziecko jest postrzegane jako osoba niezależna, posiadająca konkretne uzdolnienia i potrzeby, w tym w odniesieniu do form przejawiania bliskości, zmysłowości i zainteresowania własnym ciałem. Potencjalne potrzeby dziecka powinny być odpowiednio wspierane“.

Ostatnim elementem tej układanki jesteśmy MY – rodzice, nauczyciele, społeczeństwo. Możemy spuścić wzrok i udawać, że nie ma sprawy.
Możemy też przeciwstawić się, póki jest nadzieja na obronę tego, co najcenniejsze – naszych dzieci. Same tego nie zrobią.

I proszę Was o jedno – nie otrzepujcie rąk mówiąc, że to farmazony katoli. Naprawdę nie czujecie, że temperatura w garnku rośnie? Tak jak żaby. Ugotowane.

p.s. Ostatnio byłam na szkoleniu dla nauczycieli przedszkolnych i rodziców. Co prawda w Norwegii, która z pewnością wyprzedza Polskę w bezpruderyjności. 60-letnia pani seksuolog, łapiąc się co i rusz za własne krocze, czy też cipkę jak sama mówiła, przekonywała by dzieciom opowiadać o seksie w sposób obrazowy (pięciolatek powinien usłyszeć, że powstał, ponieważ sztywny członek taty wszedł w wilgotną pochwę mamy). Zachęcała również przedszkolnych pedagogów, by nie przerywali zabaw w „doktora”, jeśli przyłapią dzieci w łazience, gdy eksperymentują, dotykając nawzajem swoich genitaliów. Najlepiej powiedzieć: „Dokończcie zabawę, za trzy minuty będziemy jeść”. Dość rzetelnie realizowała program WHO. Przedstawiłam jej ten punkt widzenia. Jeśli odpisze – dam Wam znać.

 

** Nie porównuję homoseksualizmu i pedofilii, ponieważ stawiam znak równości między tymi zjawiskami. Oczywiście, że związki homoseksualne dotyczą dwóch dorosłych osób, które świadomie decydują się na relację seksualną; pedofile natomiast wykorzystują dziecko, przy okazji niszcząc jego psychikę. W tym względzie to dwie, zupełnie różne sytuacje.

Bazą dla tego porównania jest fakt, że homoseksualizm był nieakceptowany społecznie w naszej kulturze, podobnie jak pedofilia. To uległo zmianie, a w walce o własne prawa pedofile kopiują taktykę, która doprowadziła do legalizacji homoseksualizmu.

***Wśród panelistów znaleźli się m.in.: Frederick Berlin z Johns Hopkins University School of Medicine, Renee Sorentino z Harvard Medical School, John Sadler z University of Texas Southwestern Medical Center, John Breslow z London School of Economics and Political Science

*****

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać. Twoja opinia jest dla mnie cenna.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

*****

 

Comments 6

  1. Jako mama uważam się za osobę o otwartym umyśle i dość tolerancyjną. Jednak przeczytałam już kilka artykułów na ten temat i uważam, że takie podejście do seksualności dzieci wiąże się z ogromem zagrożeń oraz odrywa seks od uczuć. Staje się on przedmiotowy. Mam ogromną nadzieję, że ten „postęp” szybko nie nastąpi.

  2. No, podejście typu sex=tabu właśnie sprawia, że dzieci stają się łatwiejszą ofiarą pedofilów. Poza tym nie równałabym sytuacji, gdy dwie dorosłe osoby decydują się na seks z sytuacją, gdy jedna osoba (w wieku jakimkolwiek) jest do tego zmuszana, podstępem czy też nie. Odrębną sprawą jest wczesne rozpoczynanie współżycia przez nastolatki, ale moje doświadczenia z przeszłości mówią, że pierwsze doń pchają się dzieciaki z ultrakatolskich domów, gdzie o seksie się w ogóle nie rozmawia niż te z tolerancyjnych, w których seks nie jest tajemnicą wręcz od kołyski i gdzie nie trzyma się w tajemnicy, skąd biorą się dzieci.

    Mimo wszystko jestem przeciwna edukacji seskualnej dzieci w Polsce, dlatego że prowadzą ja zazwyczaj katecheci, który pieprzą o tym, że masturbacja prowadzi do dewiacji (muszę być upiorną dewiantką z moimi wczesnodziecięcymi zabawami, których nikt mi nie zabraniał, hi hi), albo o złych skutkach antykoncepcji (serio?), albo o pieprzeniu o naczyniu na życie (kobiecie) czy o tym, że facet musi się wyszumieć. Takiej edukacji mówię zdecydowane nie i dziecka na to gówno nie puszczę.

    1. Jestem z ultrakatolickiego domu i nie rozpoczynałam wczesnego współżycia jako nastolatka. Miałam okres fascynacji swoim ciałem w wieku 6-9 lat, ale na szczęście moja mądra mama kierowała moją aktywność w innych kierunkach, nie krytykując, ani nie komentując tego w żaden inny sposób. Ukształtowałam swoje podejście do swojej seksualności również dzięki lekturom z języka polskiego (przeżywałam scenę gdy Azja Tuhajbej porwał Baśkę ;), tzw. księga 13 Pana Tadeusza;) wiele jest lektoru, które pomagają zrozumieć i opanować swoja seksualność – przy okazji tego – uważam, że nie potrzebne jest zupełnie osobna lekcja o seksualności). Chciałam zachować dziewictwo dla tego Jedynego i mimo, że dotykiem umiałam przeżywać bliskość, to prawdziwe współżycie rozpoczęłam dopiero w wieku 24 lat.
      Uważam, że tabu w tej sferze jest niesamowicie potrzebne, bo chroni przed patologią i kształtuje właściwe postawy nie tylko społeczne, ale i indywidualne – proszę poczytać o tabu w ujęciu socjologicznym. To pojęcie jest zupełnie nie zrozumiane i używane w mylącym kontekście.
      Ofiarą pedofilów stają się dzieci, które od wczesnych lat wychowywane są na posłuszne, bezkrytyczne i bezwolne. Których podstawową funkcją jest słuchanie rodziców kosztem tego, co czują. Które nie mają prawa głosu, których rodzice nie chcą i nie umieją wysłuchać. Których rodzice nie dają prawa odmowy i buntu, a te ucinane są karą, odtrąceniem, poczuciem winy czy potępieniem. W ten sposób wychowuje się ofiary pedofilii i innych negatywnych zjawisk społecznych będące udziałem nie tylko kobiet (choć w większości, zgodnie z modelem, że dziewczynki powinny być posłuszne), ale również i mężczyzn (którzy również tracą kontakt ze swoim „ja” w procesie wychowania (choćby wychowanie typu „mężczyźni nie płaczą”)

  3. Tego nie da się zatrzymać, i niestety to wszystko na nic.
    To jest zbyt silne i nie damy rady temu się przeciwstawić.
    Nie możemy zrobić, tak, że nie będzie związków homo, edukacji seksualnej w szkołach dla dzieci polegającej na zakładaniu prezerwatywy na wibrator – niestety, nic nie jesteśmy w stanie zrobić. My sami. Ale czy problem może być jakoś rozwiązany? Może. W inny sposób.
    Może stać się tak, że to NIE WEJDZIE DO NAS. Czy wiecie co mam na myśli? Czemu ludzie są podzieleni na takich którzy traktują człowieka jako obiekt i takich dla których ludzkie życie jest ważne? Idąc jeszcze bardziej w dół i w większą skrajność do czego dojdziemy? Do postrzegania świata. Ludzie są podzieleni. Ten obraz może być zamyty przez lewicę prawicę – ale to nie jest jasny obraz. Co mam na myśli? Wartości moralne, to. Idąc jeszcze głębiej schodzimy do naszej wiary w Boga. I tutaj w tym punkcie jest nasz ratunek. Bez Boga nic nie możemy. Ale jeżeli będziemy Go prosić o pomoc i o Jego wolę dla nas która jasno i wyraźnie potępia homoseksualizm, grzech nieczystości / rozwiązłość – to możemy być pewni, że będziemy oglądać Jego dzieła. Pytanie. Czy chcemy oddać to w Jego ręce? Możemy uświadamiać ludzi, walczyć, mówić jak to jest w Niemczech, że można iść do więzienia jeśli nie pośle się swojego dziecka na lekcję na której zakłada się prezerwatywę na wibrator. Ale to nie ma sensu – czemu? To jest walka duchowa i w walce duchowej powinniśmy walczyć duchową bronią. Jest to wojna jaka przewleka się przez świat. Zło – dobro. Zdeptanie wartości człowieka – poszanowanie wartości człowieka. Zakłamanie – prawda. Obojętność – działanie. Możemy prosić Boga aby wskazał nam jak możemy się temu przeciwstawić. Gwarantuję wam, że to będzie wtedy bardzo skuteczne.

    1. Dokładnie.
      Boże błogosław Polsce.
      Trzeba prosić Boga z Wiarą o silną, wolną, katolicką Polskę, utwierdzoną w Jezusie Chrystusie.
      Pan Bóg dopuszcza te dewiacje po to byśmy się od nich odwrócili i pokładali ufność w Nim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *