Marketingowy koniec świata

admin Argentyna 0 Comments

Koniec świata Ushuaia

Na końcu świata da się zarobić. Wiedzą o tym władze Ushuaia, czyli  najdalej wysuniętego na południe miasta świata*. Miejsce przyciąga wielu turystów. Bo któż nie jest choć odrobinę ciekawy, jak wygląda koniec świata? Jeśli jednak ktoś nie był i nie wybiera się w tamtym kierunku, to opowiem – koniec świata wygląda podobnie jak jego środek i początek (gdziekolwiek to jest). Oczywiście ma swoją specyfikę, tak jak każde inne miejsce na ziemi. W Ushuaia panuje klimat subpolarny, średnia rocznych temperatur wynosi 5,7 °C. Nie zraża to przyjezdnych, nie zraziło i nas. Choć z początkiem wiosny nie spodziewaliśmy się opadów śniegu. Z braku miejsca w plecakach na nadprogramowe ciepłe ubrania, chodziliśmy skuleni po zaśnieżonej okolicy i z przyjemnością odwiedzaliśmy miejscowe muzea. Jak na przykład muzeum Maritimo del Presidio, które powstało w byłym więzieniu. W celach znajdują się eksponaty i obrazy nawiązujące do historii regionu, więzienia i niektórych osadzonych.

Ushuaia więzienie DSCN3287

Przy jego budowie (lata 1902 – 20) zginęło z wycieńczenia wielu więźniów, którzy byli jedynymi budowniczymi. Temu udało się przeżyć:

więzienie w Ushuaia

 

Pobyt na Ziemi Ognistej**, czyli archipelagu na południowych krańcach Argentyny i Chile, był dla mnie cennym przeżyciem. Ale bardziej niż samo miasteczko o stromych ulicach, urzekła mnie droga wiodąca do niego. A zwłaszcza moment, kiedy  przekraczaliśmy cieśninę Magellana (Ferdynand Magellan odkrył i przepłynął cieśninę w 1520 roku). Chyba również niezaangażowanym uczniom geografii ta nazwa wydaje się znajoma. Nie mówię nawet o samym odkrywcy , ale o miejscu. Miejscu, które wdrukowało się w mój umysł pogrubioną czcionką. Miejscu, które znajduje się bardzo daleko. Miejscu, do którego z pewnością nigdy nie dotrę – tak myślałam w latach szkolnych. Więc gdy czekaliśmy na prom, a przed nami rozpościerały się wody cieśniny, nie był to dla mnie zwykły brzeg i zwyczajna oceaniczna woda. To był jeden z momentów, kiedy otwarła się przede mną przestrzeń możliwości. Bo nagle – nie wiedzieć czemu – niemożliwe objawiło się moim oczom. Takie momenty zapadają w pamięć. I nawet teraz nie pozwalają mi zrezygnować, gdy cel wydaje się tak odległy, że prawie niemożliwy do osiągnięcia.

cieśnina Magellana

 

Władze miasta Ushuaia świetnie wykorzystują intratny tytuł i już od kilku lat głównym źródłem dochodów mieszkańców jest turystyka. W pobliżu znajduje się Park Narodowy Ziemi Ognistej. Można również udać się na rejs po Kanale Beagle. Z Ushuai wyruszają prawie wszystkie wyprawy na Antarktydę.  I choć miasteczko, choć sympatyczne, jest całkiem przeciętne, w żadnym razie nie żałuję, że byłam na „końcu świata”. Pobyt tam był dla mnie w pewnym sensie początkiem nowego świata, w którym jest mniej ograniczeń. Zobaczyłam na własne oczy, że przy właściwym podejściu wszystko może zyskać na atrakcyjności. Umiejętne podejście do własnych mocnych i słabych stron (bo przecież każdy takie ma) bezwiednie prowadzi do spełnienia.

 

*nie ma zgodności co do tego, że Ushuaia, leżąca w Argentynie, zasługuje na miano „najdalej wysuniętego na południe miasta”. Chile kwestionuje tę opinię, bo jeszcze bliżej bieguna południowego, na wyspie Navarino, znajduje się rybacka osada Puerto Williams, która liczy ok. 2000 mieszkańców Nie posiada jednak pełnej miejskiej infrastruktury.

**Ziemia Ognista wcale nie jest czerwona, ani gorąca; nazwę zawdzięcza łunom jakie unosiły się nad ogniskami palonymi przez tubylców, w czasie gdy wyprawa z Magellanem na czele zbliżała się do lądu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *