Latające Babcie, czyli o sile wyjątkowej więzi

admin Emigracja, Norwegia 12 Comments

Polskie dzieci mieszkające w Norwegii poproszono o stworzenie modelu rodziny. Były tam ciocie i wujkowie, kuzynostwo, a nawet domowe zwierzaki. Ale w najważniejszym kręgu znaleźli się rodzice i Babcia*.

Tak, właśnie Babcia. To ona okazuje się jedną z najważniejszych postaci w życiu polskich dzieci na emigracji (badania dotyczyły dzieci, które wyemigrowały z rodzicami do Norwegii). W niektórych przypadkach relacje z babcią okazały się mocniejsze niż z rodzicami. W każdym razie wnuki z babciami również na odległość budują mosty komunikacyjne i w ten sposób podtrzymują więzi. Telefon, skype, czy inne komunikatory to codzienność w ich życiu.

Emigracja jest zdarzeniem, które w znaczący sposób wpływa na dalsze losy człowieka. Dotyczy to nie tylko emigrujących dzieci, czy ich rodziców, ale także pozostających w Polsce dziadków. Emigracja uwypukla niezwykle wartościową relację między wnukiem/wnuczką, a babcią. Ta szczególna więź wynika z tego, że to babcia (bardziej niż dziadek) aktywnie uczestniczy w życiu rodzinnym: w sferze emocjonalnej, domowych zajęciach i edukacji wnuków.

To swoisty fenomen: babcie, które czasowo migrują do Norwegii, co często ma związek z narodzinami wnuka**. Przebywają za granicą kilka miesięcy i wracają do kraju. A gdy pojawi się kolejny wnuk, historia się powtarza. Pojawia się pytanie, czy będzie pokolenie „latających wnuków”? Babcie nastawione są na dawanie, ale przyjdzie czas na odpłatę. Dawca powinien stać się również biorcą. Wielu dorosłych emigrantów żyjących w Norwegii unika na razie tematu opieki nad rodzicami. W większości są to osoby mające rodziców w takim wieku, że rozważania mogą teoretycznie odłożyć na przyszłość (na podst. badań Pauli Pustułki i Magdaleny Ślusarczyk, UJ).

W opowieściach dzieci przewija się motyw babci, która broni i chroni, bawi się z nimi, wysyła paczki, zabiera na wakacje i oczywiście robi pyszne pierogi.

Widać, że dla polskich dzieci rodzina jest niesamowicie istotna. Po opuszczeniu kraju tęsknią za poszczególnymi jej członkami i środowiskiem, w którym znajdowały przyjaciół.

Babcia jest ponadnarodowym łącznikiem rodziny. W miarę możliwości akompaniuje dziecku i pomaga w odnajdowaniu się w nowej przestrzeni życiowej.

Dzieci żyjące na emigracji nie tylko chcą odwiedzać swoje rodziny (w tym oczywiście babcie) w Polsce. Chcą również, by babcie przyjeżdżały do nich zagranicę. I wiele z nich wsiada w samolot i ląduje na obcej ziemi, by objąć wnuki i otoczyć je swoją babciną miłością.Watch Full Movie Online Streaming Online and Download

A co wynika z życia? Mojego własnego życia na obczyźnie z gromadką dzieci?

Ano to, że Babcia jest gotowa na wiele, by dać radość swoim wnukom i wsparcie swoim dzieciom. Sama bardzo wiele zawdzięczam mojej mamie, jest świetna. Oczywiście jak każdy ma wady. Ale całkiem niewiele ;). W bardzo trudnym czasie była z nami w Norwegii i to w okresie, którego tu nie znosi: jesiennie, szaro, ciemno. Ba, była dużo dłużej. Wiem, że nawet uśmiechy wnuków nie są w stanie zrekompensować tych niedogodności (a o ich krzykach nie wspomnę). Ale Babcia dzielnie się trzyma. Czuję, jak bardzo kocha nasze dzieci, a swoje wnuki. I widzę, jak one kochają Babcię. Zastanawiam się też czasem, czy będę w stanie tyle dać swoim wnukom, ile ona daje swoim. Mam nadzieję, że tak.

W przypadku naszej rodziny wyniki badań dotyczących roli babci potwierdzają się, choć dotyczyły dzieci, które urodziły się w Polsce i wyemigrowały, a nasze przyszły na świat w Norwegii. Mam koleżanki, u których relacja z babciami wygląda inaczej. Oczywiście bardzo wiele zależy od tego, czy babcia w ogóle ma możliwość przyjechać na dłużej do wnuków. Wiele z nich pracuje i na taki „luksus” pozwolić sobie nie może.

KOCHANA LATAJĄCA BABCIU, Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJEMY

Trzyimy

 

* 20 kwietnia w Kristiansand odbyło się seminarium poświęcone wynikom badań jakie prowadzono przez 3 lata w ramach projektu TRANSFAM. W badaniach uczestniczyli pracownicy UJ Kraków, Agderforskning razem z NOVA, Oslo, Centrum Stosunków Międzynarodowych, Warszawa. Seminarium było interesujące. Szkoda, że spotkało się z dość niewielkim zainteresowaniem norweskiej Polonii. Postanowiłam przybliżyć Czytelnikom niektóre wątki.

*Opierałam się na prelekcji Stelli Strzemeckiej z UJ: „Family ties in the eyes of Polish children” oraz na

**prelekcji Pauli Pustułki  i Magdaleny Ślusarczyk z UJ: „New constellations of family relationships among Polish migrants to Norway”.

Niebawem ciąg dalszy.

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać. Twoja opinia jest dla mnie cenna.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

Dobrego dnia!

***

Comments 12

  1. Kasiu, Twoja Mama jest wyjątkową osobą i Babcią. Wiem to nie tylko z osobistego doświadczenia, ale z obserwacji innych babć 🙂

    1. Post
      Author
  2. My mieszkamy w Niemczech. Moja pierwsza Córka urodziła się w Polsce, druga już tutaj. Moja Mama w Polsce pracuje, ale każdy dzień urlopu planuje u nas. Jest z nami wiosna tydzień, latem dwa i jesienią tydzień. Prócz tego my staramy się być często w Polsce i dzięki temu moje Dzieci mają z Babcią wspaniałą więź. Pozdrawiam wszystkie Mamy na emigracji 🙂

    1. Post
      Author

      Właśnie, dużo zależy od Babć. Po naszej widzę, że naprawdę wiele jest w stanie zrobić dla wnuków. I tak samo wygląda to chyba u Was. Bo jak się kogoś nie pozna, to jak można stworzyć więzi? Nie da się. Dzięki za pozdrowienia, wzajemnie 🙂

  3. Cudne słowa . Jestem polską babcia , która często latała do swoich norweskich wnuków . Wydaje
    mi się , że i tak za mało . Zawsze się martwiłam , że bariera językowa będzie utrudniać porozumienie,
    jednak moja mądra i kochana córka nie dopuściła do tego . Od niemowlęctwa dzieci poznawały
    dwa języki . W dalszym ciągu chodzą do polskiej szkoły przy ambasadzie. Teraz to już cudowne
    nastolatki , ale więż pozostaje między nami ciągle taka sama.
    Można więc niesamowicie kochać i na odległość . To oczywiste , że obecne urządzenia ułatwiają
    kontakty . I to jest fantastyczne.
    Pozdrawiam .

    1. Post
      Author

      Odległości się „skurczyły” i to działa na naszą korzyść. Dobrze, że córka dba o język polski, sama też sobie nie wyobrażam, żeby postąpić inaczej. Dla mnie toprzedziwne, gdy rodzic nie uczy swojego ojczystego języka, a potem wnuki nie są w stanie porozmawiać z dziadkami i rodziną w kraju mamy/taty. Gdy istnieją więzi, można kochać na odległość. I to dzięki zaangażowaniu Babć takich jak Pani, stworzenie więzi jest możliwe. Pozdrawiam serdecznie

  4. Moim zdaniem to nie kwestia babci, ale nieposiadania dziadka. Moje dziecko nie ma dziadków, od dawna nie żyją. Wiele matek jest rozwiedzionych i nie utrzymuje kontaktu z partnerami, oni często nie mają kontaktu ze swoimi dziećmi, a co dopiero z wnukami. Mój ojciec nawet gdyby żył i tak by się nie interesował moim dzieckiem. W Polsce jest bardzo dużo babć i bardzo mało dziadków.

  5. Kasiu- Danuta/Babcia była jest i będzie najwspanialszą Babcią, Ona zawsze stawiała rodzinę na pierwszym miejscu, Pozdrawiam z Tarnowa.

    1. Post
      Author

      Sama prawda. Właśnie jest tu z nami, potrafi tak się bawić z wnukami, jak nikt inny. Jestem szczęściarą, że mam taką Mamę, a nasze dzieci, że mają taką Babcię. Pozdrawiam serdecznie

  6. Potwierdzam, Twoja (i zarazem moja) Mama jest super najlepszą Mamą, I jeszcze lepszą Babcią, która wychowała (dosłownie) swoje wnuki (na pewno tą starszą część).
    Babcia to porządny, „przedwojenny” materiał. Żadna chińszczyzna. Zawsze mnie zastanawiało skąd u Niej tyle energii, wielokrotnie więcej niż u mnie, człowieka o pokolenie młodszego. Zawsze głowa pełna pomysłów
    Babcia – jesteś „najką” jak to młodziez mawia, kochamy Cię

  7. A wiecie drogie panie jak boli dusza,gdy ukochane wnuki emigrują wbrew własnej woli,gdy rodzice rujnują im ich cały świat,który sobie tu w PL zbudowały,kiedy szukaja ratunku u dziadków a oni nie mogą im pomóc bo nie chcą im jeszcze bardziej przysparzać bólu,,,,tak mnie boli wszystko jak sobie o tych moich kochanych wnukach pomyślę ,,tam na obczyżnie,,,i widzę ogromne łzy wnuczki,,i słowa babciu pomóż mi,ja nie chcę wyjeżdżać,,,co zrobic,,żadne argumenty nie przemawiaja do zięcia a ni córki…

    1. Post
      Author

      Oj, to smutne. Rzeczywiście są takie przypadki, a że zwykle dotyczą dzieci już starszych, to niektóre, gdy kończą 18 lat wracają do Polski, do Dziadków. To trudne sytuacje chyba dla całej rodziny. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *