Kontakt

Zastanawiasz się nad czymś, masz propozycję, albo po postu chcesz napisać do nas?

Oto adres:

trzyimy@gmail.com

Comments 6

    1. Post
      Author
  1. przeczytałam Twoje wpisy o stylu wychowywania w Norwegii i jestem zszokowana, ale nie tym jak to wygląda (do podobnego zimnego wychowu przyzwyczaiła mnie Francja i Bruksela), tylko że mi się ta wolność pozostawiania dzieci i nie przejmowanie się nimi kompletnie nie składa z medialnymi doneisieniami o tym jak zabiera sie dzieci rodzicom pod pretekstem że się nimi źle zajmują; to jak to w końcu jest? można 4latka zostawić samego żeby spadlo z chustawki i rozbiło sobie głowę, a nie mozna go wziąć za rękę i zaprowadzic do domu? jest jakis wpis na tym blogu, który porusza ten temat?

    1. Post
      Author

      Słuszna uwaga. Z jednej strony jest swoboda w wychowaniu i swoiste „nie przejmowanie się”. A z drugiej powody, dla których Barnevernet (czyli ten owiany złą sławą urząd ds. dzieci) może interweniować czasem wydają się dziwne. Trudno to skonfrontować z faktami, bo Barnevernet nie ujawnia żadnych szczegółów, więc są to relacje jednostronne – rodziców. Więc zdarzyło się odebranie dzieci rodzinie z Indii ponoć za to, że dzieciaki jadły rękami (taki zwyczaj w Indiach) i spały z rodzicami w łóżku (choć nie słyszałam, żeby to było zabronione). Dzieci będące świadkami awantury rodziców, też mogą być „pod lupą” urzędu, a już całkiem niedopuszczalne jest uderzenie dziecka. Nawet „tradycyjny” klaps może spowodować kłopoty. Złe zajmowanie się dzieckiem to oczywiście przemoc, ale także groźby (np. że przyjdzie policjant i cię zabierze), zaniedbanie higieny (np. duża próchnica). Dziecko często smutne może wzbudzić zainteresowanie opiekunów ze szkoły/przedszkola. Niepokojące sygnały mają obowiązek przekazać dalej do Barnevernet. Ale to, że dziecko ma gila do pasa, czy że kąpie się w lodowatej rzece w maju całkowicie mieści się w norweskiej „normie”, tak samo jak „wolność” w czasie zabawy, choć dorosły musi być w pobliżu. Problemem bywają właśnie rożnice kulturowe, bo np. tu, w Norwegii nie zwykło się całować dzieci w usta, co w Polsce jest chyba całkiem naturalne. Tu jest wpis poruszający temat: Ciemna strona Norwegii/ Pozdrawiam

  2. „do podobnego zimnego wychowu przyzwyczaiła mnie Francja i Bruksela)” 🙁

    Pozdrawiam z francuskiej emigracji, jednak nie mozna porownywac Francji do Norwegii,
    tu tez sa patologie, ale to inne swiaty, mentalnosc, no bo i klimat fajniejszy….nie ma niestety kraju idealnego.

    Chcialem tez poprosic o zerkniecie na strone o polskiej dziewczynie, ktora dostala dozywocie ( Tak…)
    w Irlandii, po procesie majacym wszelkie znamiona poszlakowego !

    http://pomocdlamarty.pl

    czy okazemy Marcie solidarnosc ???

    serdecznie i z wegetarianskim pozdrowieniem,

    Maciek

    1. Post
      Author

      Dziękuję Maciek. Ideałów nie ma, to pewne. Zetknęłam się ze sprawą Marty, kwestie prawne, winna/niewinna są bardzo ciężkie do rozstrzygnięcia, wierzę, że w cywilizowanym kraju, jakim jest Irlandia prawda ujrzy światło dzienne i nie wiem, czy pochodzenie sprawcy (czy też podejrzanej) ma jakiekolwiek znaczenie? Pozdrawiam również, chętnie zaglądnę na twojego bloga zobaczę, co tam we Francji słychać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *