Kontakt

Zastanawiasz się nad czymś, masz propozycję, albo po postu chcesz napisać do nas?

Oto adres:

trzyimy@gmail.com

Comments 4

    1. Post
      Author
  1. przeczytałam Twoje wpisy o stylu wychowywania w Norwegii i jestem zszokowana, ale nie tym jak to wygląda (do podobnego zimnego wychowu przyzwyczaiła mnie Francja i Bruksela), tylko że mi się ta wolność pozostawiania dzieci i nie przejmowanie się nimi kompletnie nie składa z medialnymi doneisieniami o tym jak zabiera sie dzieci rodzicom pod pretekstem że się nimi źle zajmują; to jak to w końcu jest? można 4latka zostawić samego żeby spadlo z chustawki i rozbiło sobie głowę, a nie mozna go wziąć za rękę i zaprowadzic do domu? jest jakis wpis na tym blogu, który porusza ten temat?

    1. Post
      Author

      Słuszna uwaga. Z jednej strony jest swoboda w wychowaniu i swoiste „nie przejmowanie się”. A z drugiej powody, dla których Barnevernet (czyli ten owiany złą sławą urząd ds. dzieci) może interweniować czasem wydają się dziwne. Trudno to skonfrontować z faktami, bo Barnevernet nie ujawnia żadnych szczegółów, więc są to relacje jednostronne – rodziców. Więc zdarzyło się odebranie dzieci rodzinie z Indii ponoć za to, że dzieciaki jadły rękami (taki zwyczaj w Indiach) i spały z rodzicami w łóżku (choć nie słyszałam, żeby to było zabronione). Dzieci będące świadkami awantury rodziców, też mogą być „pod lupą” urzędu, a już całkiem niedopuszczalne jest uderzenie dziecka. Nawet „tradycyjny” klaps może spowodować kłopoty. Złe zajmowanie się dzieckiem to oczywiście przemoc, ale także groźby (np. że przyjdzie policjant i cię zabierze), zaniedbanie higieny (np. duża próchnica). Dziecko często smutne może wzbudzić zainteresowanie opiekunów ze szkoły/przedszkola. Niepokojące sygnały mają obowiązek przekazać dalej do Barnevernet. Ale to, że dziecko ma gila do pasa, czy że kąpie się w lodowatej rzece w maju całkowicie mieści się w norweskiej „normie”, tak samo jak „wolność” w czasie zabawy, choć dorosły musi być w pobliżu. Problemem bywają właśnie rożnice kulturowe, bo np. tu, w Norwegii nie zwykło się całować dzieci w usta, co w Polsce jest chyba całkiem naturalne. Tu jest wpis poruszający temat: Ciemna strona Norwegii/ Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *