Kierunek – wyspa

Katarzyna Podróże z dziećmi, Tajlandia 5 Comments

Będąc w Tajlandii chyba nie sposób ominąć pobyt na wyspie.

P1100430

Pierwszą jaką odwiedzamy jest Koh Yao Noi – niewielka osada rybaków, gdzie życie toczy się dość niezmiennym rytmem. Co prawda i tutaj dotarli turyści, ale jest ich niewielu (dzięki Kris za tipa, jak zwykle trafiony). To raczej oaza dla poszukujących spokoju.

Nasz domekimage

 

 

Dzieciaki odnalazły się tu znakomicie. Najchętniej nie wychodziłyby z ciepłego jak zupa morza, a gdy już uda nam się je z niej wyciągnąć i schować w cieniu, godzinami potrafią grzebać w piasku. Ja już tak nie potrafię. Myślałam, że na miejscu kupimy im jakieś wiaderka do zabawy, ale okazuje się to zbędne.

 

P1100424   P1100691   P1100598

Wystarczy pusta butelka i już jest w co nalewać wodę, reklamówka wspaniale nadaje się do przenoszenia piasku, a pudełko po ciastkach zamienia się w skarbiec pełen muszelek.

P1100619   P1100684

 

P1100344  P1100673

 

Różne środki lokomocji to dla dzieciaków, również naszych, osobna kategoria rozrywek. W naszym przypadku wyjątek stanowią taksówki, których nie znoszą.

Wyprawa na wyspę Koh Yao Noi zawierała w sobie lot z Bangkoku do Krabi (koszt niewiele wyższy niż autobusu), taksówkę niestety, przeprawę łodzią – świetna sprawa oraz jazdę półciężarówką na pace przystosowanej do przewozu osób – szałowo. Tuk- tuk nadal plasuje się na pierwszym miejscu, ale jego pozycja nie wydaje się już tak niezachwiana.

Na wyspie ulokowani w przyjaznej okolicy mogliśmy poruszać się wszędzie pieszo. W odległości kilkuset metrów mieliśmy wszystko, czego potrzeba człowiekowi do szczęścia – plaże, knajpki, masaż, sklep. Ale gdy wystarczająco mocno zdenerwowało nas przepłacanie w sklepiku prowadzonym przez muzułmanki (w tych rejonach jest wielu wyznawców Allacha), postanowiliśmy trochę bardziej zeksplorować wyspę.

Wcześniej martwiłam się, że będziemy zmuszeni zrezygnować z przyjemności jazdy na skuterze (nie jesteśmy ekstremalistami, ani Wietnamczykami – w piątkę nie jeździmy jednym motorkiem). A tu okazuje się, że z niczego rezygnować nie trzeba. Na wyspie, na której aż roi się od skuterów, dość powszechne są te pojazdy z dospawaną boczną przyczepką, pełniącą podwójną rolę – osobową i towarową. Wypożyczyliśmy taki majstersztyk. I już chwilę później pożałowaliśmy tego kroku. Kierownica niestabilna, Kuba musiał ściskać ją z całych sił, by utrzymać kierunek jazdy. Najgorzej było przy zmianie biegów, kiedy skuterek podążał w sobie tylko znanym kierunku, zupełnie niezależnie od woli prowadzącego. Przednie koło było wykrzywione po jakimś wypadku, za to koła przyczepki prawie bez powietrza. Mieliśmy trochę stresu z Kubą. Za to dzieciaki, zupełnie nieświadome naszych zmagań (głównie Kuby, moje miały czysto emocjonalną naturę) przeżywały jedne z piękniejszych chwil w swoim życiu. Zamiast pasów, fotelików, doświadczały nieskrępowanej wolności podróżowania.

 

Gdy rozsądek rodziców zmusza dzieciaki do opuszczenia nadmorskiego królestwa, czekają na nie inne przygody. Jedna z nich to jazda rodzinnym skuterem, właściwie nie ważne dokąd, byle przed siebie (więcej o tym w artykule http://trzyimy.pl/byle-do-przodu/). A dziś ruszyliśmy na podbój pięciu bezludnych wysp.

P1100483   P1100534   P1100524   P1100552

Właściwie nikt na nich nie mieszka, ale w ciągu dnia przypływa tam sporo ludzi z różnych kierunków. Wreszcie zobaczyliśmy turkusową wodę, jak z prospektów rajskich plaż z palemką, dzieciaki jak zwykle szalały w kąpieli, mogły spróbować snorkelingu, ale nie chciały.

P1100505   P1100493   P1100525

Za to my skorzystaliśmy z tej możliwości. Jest lepiej, niż myślałam. Co prawda nie udajemy się na nurkowanie, bo dla dzieci taka wyprawa mogłaby być nudna, a dla nas zbyt ciężka w ich żywiołowym towarzystwie. Ale snorkeling na zmianę jak najbardziej. Przy jednej z wysp kolorowe rybki pokazują się blisko brzegu, wystarczy wrzucić coś do jedzenia i nadpływają. Zatem bez nurkowania dzieci też miały okazję im się przyjżeć. Na long tail boat, sterowanej przez uśmiechniętego, a jakże, Taja, rozłożyliśmy słomianą matę (pożyczyła nam ją kobieta, od której wynajmujemy bungalow). Samuel uciął sobie na niej drzemkę, a Kaja z Mateuszem z zainteresowaniem obserwowali turkusowy krajobraz.

P1100544   P1100536

Największym wyzwaniem okazało się regularne smarowanie naszych białasków, bo w takim słońcu i to na wodzie, łatwo o poparzenie. Pilnowaliśmy tego wystarczająco, bo nikt się nie spalił (no, m. Wyspy są zachwycające, a wapienne skały wznoszące się ponad wodą, przypominają podobne formacje w osławionym Ha Long Bay w Wietnamie. Byliśmy tam kilka lat temu z Kubą i było to największe rozczarowanie ostatnich lat. Tłok, komercja i drożyzna. Za to tutaj są niemal te same widoki, niewielu ludzi, dużo taniej i przyjemniej. Na ostatniej z wysp właściciel łodzi zaserwował soczystego arbuza i ananasa.

P1100588

A później upaprani słodkim sokiem, oblepieni morską wodą i piachem popłynęliśmy do domu. Zmęczeni i zadowoleni.

Comments 5

  1. Bardzo interesujący blog! Wybieramy się z dwójką dzieci do Tajlandii na przełomie grudnia i stycznia (3 tygodnie) i chcielibyśmy w drugiej połowie wyjazdu osadzić się na jakiejs wyspie, żeby po prostu wypocząc i naładowac akumulatory. Widzę, że Koh Yao Noi jest ciekawa i jak rozumiem jest też miejscem wypadowym na bezludne wyspy. Pytanie otwarte czy możesz polecić miejsce na nocleg?

    1. Post
      Author

      Koh Yao Noi to dobre miejsce na relaks. Jest morze, plaże, restauracje, niewielkie centrum i … żyje się spokojnie. Przyznam, że druga wyspa, na której byliśmy – Koh Chang ma więcej atrakcji, ogólnie jest większa. Jeśli szukacie właśnie wyciszenia i spokoju, to Koh Yao Noi jak najbardziej jest godne polecenia. Można dostać się stamtąd na bezludne wyspy, łodzią z innymi chętnymi, we własnym gronie. Myślę, że to atrakcja na jeden dzień.
      Spaliśmy tam w niskobudżetowym bungalowie Pasai Beach Lodge – bez luksusów, za to bardzo sympatyczni właściciele.
      Z tych, które widzieliśmy z zewnątrz Koyao Bay Pavilions Hotel wyglądało bardzo zachęcająco. Raczej można na tej wyspie polegać na przełożeniu ceny na standard. Pozdrawiam i życzę udanej podróży 🙂

  2. Wybieramy sie z mezem i naszym synkiem 19 miesięcznym za tydzien do Tajlandii mamy nosidło ergo ale chciałam zapytać czy wasz synek sie w nim nie przegrzewał ? Ostatnim razem jak byliśmy w Rzymie to synek był ewidentnie bardzo spocony od mojego ciepła plus ciepła z zewnątrz i miejscami wiercił sie i chciał juz odetchnąć .Jak wy sobie z tym radziliście . I jeszcze jedno pytanie : chcemy doświadczyć przejażdżki na słoniu czy wam sie to udało z dziećmi przede wszystkim z tym najmłodszym ?

    1. Post
      Author

      Witam
      W nosidle ciepło było, owszem, ale i bez niego było ciepło. Nie sprawiało nam to kłopotu, a synek bardzo dobrze się w nim czuł. Oczywiście przerwy były konieczne – żeby trochę ochłonąć i odpocząć. My nie jeździliśmy na słoniach. Nie byliśmy w sierocińcu dla słoni, gdzie wiem, że są one dobrze traktowane, a na wyspie Koh Chang nie chcieliśmy tego robić, bo tam zwierzęta traktowane są tak jak niewolnicy, po prostu źle. Udanej podróży 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *