Klasztory, motyle, jaszczurki i dzieci. Geghard, Khor Virap, Noravank

admin Armenia, Podróże z dziećmi 4 Comments

Zwiedzanie Armenii to w głównej mierze zwiedzanie klasztorów. O wielu z nich można usłyszeć, że są wyjątkowe, najpiękniejsze. I w rzeczywistości takie są. I choćby ktoś zupełnie nie był zainteresowany historią i sztuką sakralną, będzie mu się podobać.

Tak jest w przypadku naszych dzieci, których nie wprowadza w ekstazę widok starych murów.

image

Khor Virap (Chor Wirap), to również szczególny klasztor Armenii. Z dwóch powodów: po pierwsze znajduje się u stóp góry Ararat, która leży po stronie tureckiej, ale duchowo należy do Ormian. Pomiędzy klasztorem a górą Ararat, wzdłuż rzeki Araks, przebiega granica turecko-armeńska. Po drugie tu właśnie z rozkazu króla Tirydatesa III więziony był przez 13 lat św. Grzegorz, założyciel ormiańskiego Kościoła.

Gdy przyjeżdżamy pod klasztor pogoda jest piękna, jednak niebo zasnuwają chmury. I to właśnie nad szczytami Araratu. Kaja po przybyciu na miejsce stwierdza, że byliśmy tu wczoraj. Chodzi jej o monastyr Geghard, który odwiedziliśmy dzień wcześniej. Wnętrza tych kościołów, dla laika nie różniące się szczególnie od siebie, nie robią na nich większego wrażenia. Albo inaczej: wrażenie robią, bo wczoraj w Geghard cała trójka była przestraszona:

imageimageimage

Mroczne pomieszczenia, do których światło sączy się przez wąskie szpary okien, były dla nich trochę straszne.

Dla mnie odwrotnie; podoba mi się prostota pomieszczeń, gdzie oprócz krzyża, czasem ołtarza, nie ma nic. W niektórych ustawione są specjalne stoły wypełnione piaskiem i wodą, w których stawia się zapalone świeczki, wznosząc modlitwy.
I choć w Khor Virap w końcówce czerwca (i na terenie innych monastyrów) znajduje się trochę turystów, to łatwo udaje się skraść chwilę całkowitej ciszy i samotności, w której mogę zanurzyć się w bezczas.

Ale okazuje się, że nawet dla takich gagatków, jak nasze dzieci, może być interesująco. W Geghard było polowanie na motyle i obserwacja jaszczurek. Pod klasztorem można kupić nawleczone na sznurek orzechy w soku z granatów i inne suszone owoce, oraz okrągłe ciasto z serem, gara., smaczne. W Khor Virap, który leży w cudnej okolicy (podobnie zresztą, jak większość tutejszych klasztorów) dzieciaki zamieniły się w kozice, skacząc po skałach wznoszących się ponad klasztorem.

imageimage

Z Khor Virap jedziemy dalej, dzieci śpią. Podjeżdżamy pod klasztor Noravank. Leje. Ale niebawem przechodzi. Dookoła czerwone skały i zieleń buchająca latem. A na ich tle niewielki zespół klasztorny.

imageimageimage

Wnętrze kościoła p.w. Matki Bożej jest tak skromne, że aż przejmuje. Jest klepisko i metalowy krzyż w ścianie. Niewielki, można go dotknąć, co też robi pewna Ormianka, długo medytując przy nim, wygląda, jakby pobierała z niego życiodajną energię. Atmosfera kontemplacji, dla tych, którzy chcą ją poczuć. I znów te małe okienka, pozwalające dostrzec wiele, ale światła jest na tyle mało, że wszystko spowite jest tajemnicą.
W drugim kościele, pod wezwaniem św. Szczepana, odbywa się chrzest, w którym biorą udział również dorośli. Czuję się jak intruz, więc nie przyglądam się zbyt długo. Udaje mi się usłyszeć modlitewną pieśń. Wzrusza.
Dużo tu śpiewów. W klasztorach, czy innych symbolicznych miejscach rozbrzmiewają pieśni, tęsknie, nostalgicznie, wzniośle.
Cieszę się, że perspektywa monastyrów sięga dalej niż turystyka i komercja. Wydaje mi się, że najlepszym tego dowodem jest to, że nie pobiera się opłat od zwiedzających.
Początkowo myślałam, że zobaczenie jednego klasztoru, to jak poznanie wszystkich. Ale to nie jest tak. W następnym odcinku nasz ulubiony. Dla dzieci zachwyt. Niedługo na blogu.
***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać. Twoja opinia jest dla mnie cenna.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

Dobrego dnia!

***

Comments 4

  1. Przenioslas mnie w czasie,a zdjecia wydaja sie jakbys je skopiowala z ksiazki z basniami. Cudnie tam i w jednej chwili zapragnelam tez zwiedzic Armenie. I bardzo podobalo mi sie to co napisalas o tym spokoju i umiarze w ozdoby. Szkoda , ze nasz kler mysli inaczej i bez zlota i przepychu nasza wiara nie ma racji bytu. Dziekuje Ci za ten post. Usciski Ania ps. i dla dzieciakow tez 🙂

    1. Post
      Author

      Cześć Aniu. Z netem w kratkę, więc nie od razu odpisuję. Tak, Armenia jest ładna, przepiękne góry, soczyste morele, ludzie sympatyczni i wielka historia. Bezpośrednie loty są z Oslo do Erywania 🙂 Pozdrawiamy 🙂

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *