Jak w domu

admin Podróże z dziećmi, Tajlandia 1 Comment

Zatoczyliśmy pętelkę. Znów jesteśmy w Bangkoku, w tym samym hotelu z którego startowaliśmy. Czysty, ładny pokój, w dość dobrej lokalizacji i w miarę spokojnej okolicy (Bangkok City Suite). Śmieszne, że płacimy tyle samo (130 pln za trójkę), co za niezapomniany Chill Inn w Kuala Lumpur. To jakby porównywać Skode Oktavie do przyczepy ciągnika.

Z wyspy Koh Chang przyjechaliśmy do Bangkoku busem. Najpierw byliśmy przekonani, że z dziećmi najlepiej nam będzie w autobusie. Gdy jednak okazało się, że busik jedzie o 1,5 godziny krócej, wsiedliśmy do niego. Mało miejsca, ale tym razem nasze dzieciaki były idealnymi kompanami w podróży. Trochę spały, prawie nie marudziły i bardzo się cieszyły, gdy kierowca wjeżdżał w jakąś dziurę i wszyscy podskakiwali. Gdy już udało się przebić przez korki (w niedzielny wieczór) do węzła transportowego Victory Monument, zabrał nas stamtąd taksówkarz, chyba analfabeta. Kuba podsuwał mu pod nos kartkę z nazwą hotelu i adresem, a on zachowywał się jak niewidomy, który przeszywa kartkę wzrokiem i spogląda w pustkę. I zawiózł nas pod jakiś ogromny Bangkok Hotel, z błyszczącym podjazdem i tuzinem boyów hotelowych.
It’s not here – próbowaliśmy mu tłumaczyć. A on próbował nas przekonać, że jednak tutaj.
No – kręcimy głowami. – Look. Adress. Bangkok City Suite.
Bangkok – kiwał głową.
Byliśmy już zdenerwowani, bo wytrzymałość naszych idealnych (dzisiaj) dzieci też ma jakąś granicę ( 5 godzin jazdy busem i teraz jeszcze plątanie się po mieście w korkach to jakby ciut za dużo). Przeczytałam więc taksówkarzowi jeszcze raz bardzo powoli adres i wtedy wreszcie zapaliła się zielona lampka w jego głowie. Choć nie byliśmy przekonani, że wiezie nas w dobrą stronę, okazało się że tak.
I gdy wreszcie przekroczyliśmy próg pokoju nr 702, który zajmowaliśmy poprzednio, odetchnęliśmy z ulgą. Znajomy kącik, dobrze mieć takie miejsce, choćby w Bangkoku. Trudy podróży zmyliśmy w wannie. To luksus, którego nie mamy nawet w domu. Przed nami ostatnie chwile wakacji i słońca.

Comments 1

  1. Koniec szaleństw ;)))zapraszamy do Vennesla….zimno,oblodzone, bezśnieżne drogi nie napawają optymizmem ale…U NAS TEZ JEST Fajnie:))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *