Dużo czekolady i dużo wolnego, czyli Wielkanoc po norwesku

Katarzyna Emigracja, Norwegia Leave a Comment

Piszę to, choć jestem dziś zmęczona pracą, a po niej świątecznymi przygotowaniami. Jest Wielki Piątek (Langfredag), a moja sytuacja nie jest typowa, bo pracuję w miejscu, które otwarte jest cały rok na okrągło, tylko dlatego dziś pracowałam. Zdecydowana większość mieszkańców Norwegii ma wolne już od Wielkiego Czwartku (Skjærtorsdag). W dodatku niewiele osób spędza czas świąteczny w kuchni, bo najchętniej wyjeżdżają na påsketur, czyli wycieczkę wielkanocną. W miejsce odświętnych strojów chętnie zakładają stroje narciarskie i jadą w góry, by zamiast zasiadać przed suto zastawionymi stołami skorzystać z ostatnich (taką mam nadzieję) chwil ze śniegiem w głównej roli. Śnieg ten, trochę rozpuszczony, nazywany jest påskeføre.

Rolę drugoplanową w norweskich tradycjach wielkanocnych odgrywają batony Kvikk Lunsj (wyglądają jak Kitikatt i tak też smakują), wyjazd na wycieczkę bez czekolady jest ciut niestosowny. Dzieci czekają, aż påskehare, czyli zajączek wielkanocny, przyniesie im påskeegg, czyli wielkanocne jajo (czy nie sensowniej by było, gdyby jajo przynosiła kura?), w którym znajdują się łakocie. Ledwo z półek sklepowych zniknęły bożonarodzeniowe świąteczne świnki z marcepanu, a już ich miejsce zajmują marcepanowe kurczaki. I tak jak w czasie Bożego Narodzenia królują mandarynki, tak w czasie wielkanocnym rządzą pomarańcze, eksponowane w sklepach z taką samą gorliwością, co batony Kvikk Lunsj i równie chętnie jedzone.

Odtwórcami ról trzecioplanowych są kryminały, czyli påskekrim. Ta tradycja narodziła się w latach dwudziestych ubiegłego wieku, kiedy to przed Wielkanocą pojawił się kryminał zatytułowany „Bergenstoget plyndret i natt” (Splądrowany nocny pociąg do Bergen) i zdobył ogromną popularność. Od tamtej pory  półki w księgarniach przed Wielkanocą zapełniają się kryminałami, które chętnie czytane są w hytte (domki letniskowe) przy kominku. Bo Norwegom w czasie wielkanocnym zależy przede wszystkim na przyjemnej atmosferze, mają odpocząć, co z pewnością ułatwia im najdłuższa w Europie przerwa świąteczna. Dobrze jest wrócić z tych ferii påskebrun, czyli z opalenizną (wielkanocną, a jakże).

Pozostaje dodać God Påske, czyli Wesołych Świąt Wielkanocnych! I choć już niewielu Norwegów (Europejczyków?) pamięta, z czyjego powodu obchodzimy te Święta, bo wymiar duchowy wyrzucony został ze scenariusza Wielkanocy,  życzymy błogosławionych Świąt Wielkanocnych, a razem z tymi, którzy dzielą naszą radość ze zmartwychwstania Jezusa, radośnie śpiewamy Alleluja!

 

Jeśli lubisz czytać wpisy na blogu proszę daj nam o tym znać:

  • podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu
  • udostępnij wpis znajomym
  • a przede wszystkim polub fanpage tutaj

Pozdrawienia

Trzy i my

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *