Do czego prowadzi posiadanie dzieci

Katarzyna Styl życia 2 Comments

W niektórych rzeczach jesteśmy całkiem nieźli. W innych nienajlepsi. No, przynajmniej ja tak mam. Są rzeczy, których nie potrafię robić i inne, których wykonywać nie znoszę. Nigdy nie byłam królową kuchni. Nie umiem dobrze rysować (choć zawsze chciałam). Ze śpiewaniem też raczej słabo (choć zanim wyszłam za mojego męża, uważałam, że jest całkiem dobrze. Kuba stanowczo postawił na uświadamianie). Dobra. Lista jest długa. Ale właśnie, odkąd jestem mamą przełamuję własne ograniczenia. Śpiewam fałszywie, a dzieci i tak mówią, że jest pięknie. Rysuję dziwne kwiaty i Kaja jest zachwycona. Ba, nawet ugotuję obiad, który dogodzi ich podniebieniom (choć przyznam, czasem słyszę, że niedobre). Fajnie mieć takich małych motywatorów, którzy z łatwością chwalą i zawsze, gdy to robią, są szczerzy.

Przy dzieciach łatwiej oswobodzić się od „wewnętrznego krytyka” (znacie tego drania?). Bo one nie dopatrują się niedoskonałości i potrafią docenić wysiłek, nawet niewielki. I niekoniecznie to, co wyrafinowane im się podoba. Ale to, co jest pomysłowe trafia w ich gusta. A zatem pomagają nam, dorosłym o stężałych nieco umysłach rozluźnić spętaną fantazję. Uwierzyć w swoje możliwości. Mnie miło łechce bycie „guru” w wielu sprawach dla mojej córki. Cieszy mnie, że zarówno uroda moja, jak i mojego kapelusza jest doceniana przez synka. To naprawdę fajne czuć się tak bezwarunkowo kochanym i nawet idealizowanym. Wiem, pewnie niedługo, gdy dzieciaki staną się nastolatkami przestanie być tak pięknie. Wtedy być może zmienią o mnie zdanie. Już nie będę „naj”. Póki co nie zawracam sobie tym głowy. Płynę na fali.

Czasem dzięki dzieciom pokonuję ograniczenia. Robię rzeczy, do których nie mam przekonania. To z miłości.

ac

Gdy zbliża się okres jesienno-zimowym następuje kumulacja urodzin naszej trójki (listopad, grudzień i styczeń). A zatem czas na torty. Ojojoj. Upiec jeszcze potrafię (zwłaszcza zakalce dobrze wychodzą). Gorzej z dekoracją. I to jeszcze nadążając za współczesnymi trendami. Ma być bajkowo i kolorowo.

Gdyby przeglądnąć moją wyszukiwarkę, przy każdym zapytaniu o przepis jest „proste” albo „szybko”. To słowa-klucze, które ratują mnie z odmętów zniechęcenia. Dzięki nim udało mi się zrobić tort Ninjago. Bez mistrzostwa, ale jak na moje możliwości wyszło nieźle.
To właśnie jest super w byciu rodzicem. Człowiek próbuje dlatego, że chce je ucieszyć. Wiele rzeczy można kupić, albo zlecić. Ale najwięcej satysfakcji daje próba przełożenia języka uczuć na coś materialnego, choćby niezbyt udana. Dzieci z pewnością inspirują i motywują do działania. Co z tego, że nie jest perfekcyjnie? Najważniejsze, że im się podoba. Takie działania pozwalają uruchomić wyobraźnie (co wyraźnie widzę w zestawie synek + Tata + klocki) i przenieść się jeszcze raz w zapomniany czasem świat.

ab

A to taki fajny, kolorowy świat, w którym wszystko jest możliwe.

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

***

Comments 2

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *