Dar Norwegów dla całego świata*

Katarzyna Emigracja, Styl życia 2 Comments

– Co takiego dają?

– Friliuftsliv

– Za darmo?

– Oczywiście, bierzcie nieskrępowani.

– A co to? – spyta roztropny, bo choć za darmo, warto wiedzieć, czy warto taszczyć ze sobą.

zdjęcie 2 (8)

Friluftsliv, dosłownie życie na wolnym powietrzu, to stara norweska tradycja życia blisko natury**.  Idąc na spacer do lasu nie mieliśmy pojęcia, że żyjemy zgodnie z jakąś ideologią. A okazuje się, że tak. Bo we friluftsliv nie chodzi o szczególne miejsca, w które należy się udać, tylko o to, by w niewielkich grupach spędzać aktywnie czas na łonie natury, delektując się jej pięknem i szanując ją (definicja jest szersza i na jej temat pojawia się szereg dywagacji). Część Norwegów oczywiście spędza czas na sofie, zamiast na spacerze. Jednak widok grupy osób z niewielkimi plecakami i to w miejscach zupełnie zwyczajnych, po prostu na łonie natury, jest dość powszechny. Już w przedszkolu dzieci są przyzwyczajane do życia blisko natury, chodzą na terenowe wycieczki, jeśli tylko istnieje taka możliwość, a w niektórych przedszkolach są nawet grupy, które kilka dni w tygodniu spędzają w leśnej chatce, którą zwykle na początku roku (przedszkolnego) budują wraz z nauczycielami.

Mamy szczęście mieszkać w Norwegii w niewielkiej mieścinie. Las rośnie tuż obok  i kiedy śniegi już stopnieją chętnie się w nim zaszywamy. Wczesną jesienią zbieramy borówki i podjadamy maliny, w czasie gdy Kuba zgarnia grzyby (mało kto zbiera i można znaleźć ogromne okazy).

1adee501acfff8b1ee63503249c4b764 zdjęcie 3 (2)

Cieszy mnie widok naszych dzieci, które z coraz większym sprytem pokonują napotkane przeszkody. Ostatnio sprawia im wielką frajdę, gdy zbaczamy ze ścieżki i nagle pojawiają się skałki i okazja do wspinaczki. Niedaleko naszego domu znajduje się kilka jezior, wodospad i spora ilość terenów idealnych na wycieczki.

P1070424P1010049DSCN7926

To nic nadzwyczajnego, że ludzie chodzą na przyrodnicze wycieczki. Jest to sposób spędzania czasu powszechny również w Polsce. W Norwegii jednak jest to świadomie propagowany styl życia, który znajduje wielu miłośników. Traktowany jest z całą powagą, nawet jako przedmiot akademicki.  Słowa friluftsliv jako pierwszy użył Henryk Ibsen. Jednym z propagatorów idei był norweski badacz polarny, oceanograf i pisarz Fridtjof Nansen, który mówił:

Tym, co może nas ożywić i prowadzi z powrotem do bardziej ludzkiego istnienia, jest chęć podjęcia prostego życia w naturze, w lesie, na równinach, w górach, na płaskowyżach, w wielkiej pustce i samotności, gdzie nowe i istotniejsze myśli mogą na nas wpływać„.

Norwegia obfituje w przestrzenie, w których można delektować się pięknem przyrody – w samotności. Są oczywiście popularne wśród turystów z całego świata miejsca pękające w szwach. Nieprzeciętnej urody zakątki są jednak prawie wszędzie – jeziora, skały, wodospady, lasy i góry, fiordy – jest w czym wybierać. Dodatkowo w Norwegii obowiązuje Allemansretten (Prawo wszystkich ludzi), czyli nieograniczone prawo do korzystania z natury, w tym także do obozowania i nieskrępowanego wędrowania w parkach narodowych.

DSCN7997 P1010044

Prawdziwy zachwyt rodzi się w ciszy, która, niestety staje się towarem deficytowym. Wiele pięknych punktów na ziemi zdobyło rozgłos na tyle duży, że są oblegane przez turystów. Już sama ich obecność odejmuje nieco uroku najbardziej niesamowitym miejscom. W Norwegii dużo jest „nieodkrytych” zakątków, gdzie z łatwością można odkryć na nowo zapomnianą więź człowieka z naturą.

 

DSCN7967

* Arne Naessa (1912–2009), profesor filozofii Uniwersytetu w Oslo, obrońca przyrody i twórca filozofii ekologii głębokiej określił styl życia zwany friluftsliv właśnie jako „dar Norwegów dla całego świata”

**Życie blisko natury było dawniej wymuszone sytuacją – ludzie poza miastami  podporządkowywali życie rytmom przyrody – zimą mieszkając w dolinach, latem przenosili się do górskich chat, gdzie uprawiali ziemię i hodowali zwierzęta. Często jedynym środkiem transportu w zimie były narty. Otoczeni wspaniałością przyrody, ludzie widzieli w niej również źródło odpoczynku.

 

 

 

Comments 2

  1. Znowu wyszło, że mam chyba norweską duszę, bo dla nas wyprawa do lasu, nie spacer drogą, ale właśnie skręcenie w las, w knieję (na ile uprawy leśne można nazwać kniejami, bo do rezerwatów oczywiście się nie pchamy) – to rodzinne święto. Wozimy ze sobą hamak, od niedawna „serwis kawowy”, zbieramy grzyby, jagody, słuchamy śpiewu ptaków ( i łoskotu pociągu z oddali, no cóż, to tylko Polska, hi hi). Choć norweska kolej tez rzuca na kolana, te długie tunele, niespóźniające się pociągi, czyste stacje kolejowe, bajka. No ale nie wszystko jest takie różowe, większość Norwegów grzybobranie uznałaby za herezję, dasz wiarę, że nawet dzikich malin na skraju wsi nikt nie zbiera?

    1. Post
      Author

      Tak, są dziwni w tej kwestii. Czereśnie kosztują zwykle makabrycznie dużo (dużo więcej od innych owoców), a jak pod jakimś domem rośnie czereśnia, to owoce gniją pod drzewem. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *