Czkawka wychowawcza. Rzecz o Norwegii

Katarzyna Emigracja, Wychowanie 10 Comments

Niektórzy są zachwyceni norweskim stylem wychowania. Inni bardzo mu przeciwni. Oczywiście jest też duża grupa osób pośrodku, dostrzegająca zalety tego podejścia, ale również jego wady.

Czy różnica zdań wynika wyłącznie z różnicy światopoglądów, czy może również z niezrozumienia, czym naprawdę jest norweski model wychowania?

W tradycyjnych społeczeństwach rodzice podejmują wiele decyzji w imieniu swoich dzieci. Dzieje się tak, ponieważ przykłada się tam wagę do dyscypliny, posłuszeństwa i szacunku do starszych. Te wartości nie są szczególnie istotne w norweskim podejściu. W Norwegii ucieka się od tego, że dziecko coś „musi”, bo tak chce rodzic. To ono ma prawo decydować w wielu sprawach dotyczących jego życia. Dzieci obdarza się dużym zaufaniem, pozostawiając im sporo swobody.
Według badania przeprowadzonego na rzecz projektu World Values Survey norwescy rodzice uważają za najważniejsze, by zagwarantować dzieciom niezależność. Chcą też, by ich dzieci były odpowiedzialne. Za mało ważne uznają posłuszeństwo oraz ciężką pracę. Jest to w zgodzie z lansowanym w Norwegii modelem wychowawczym, gdzie dzieci posiadają wiele praw.
W metodach postępowania propagowanych w Skandynawii jest wiele rzeczy, których przyswojenie, o ile nie panują w naszych domach, może pomóc rodzicom nie tylko czuć się pewniej w życiu na emigracji w Norwegii, ale przede wszystkim ulepszyć relacje z dzieckiem, niezależnie od miejsca zamieszkania.
Są to m.in.:
wychowanie w dialogu
szacunek do dziecka
tłumaczenie, zamiast krzyku
zrozumienie emocji dziecka
wyznaczanie granic.
Jednak praktyka pokazuje, że skandynawski model, mimo pozytywnych postulatów, w wielu miejscach jest ułomny. „Demokratyczne” założenia tej koncepcji ewoluowały w niewłaściwym kierunku. Z tego powodu dzieci czują często, że mogą robić co chcą. Ma to swoje odzwierciedlenie również w szkołach. Jednak na tym etapie bywa już za późno na zmiany.
Coraz powszechniejszym problemem wśród norweskiej młodzieży staje się niezdolność do pracy. NAV (tutejsza opieka społeczna) ma na swoim utrzymaniu coraz więcej (i o wiele za dużo) niewykształconych młodych ludzi. Nie podejmują oni pracy, a system, mimo prób ich dokształcania i wyrwania z tej sytuacji,  umożliwia im tkwienie w nicnierobieniu. Raz, gdy byłam na szkoleniu dla bezrobotnych zorganizowanym przez NAV usłyszałam o wypowiedzi jednego z młodych bezrobotnych. Nie skończył szkoły średniej, nigdzie nie pracował. Natomiast na pytanie, co chce robić odpowiedział, że chce być trenerem piłkarskim. Nic innego nie wchodzi w grę. Czy miał jakieś doświadczenie w tej dziedzinie? Nie. Czy robił coś w tym kierunku? Nie. Ale właśnie ta praca mu odpowiada. I już.
Jeszcze poważniejszym problemem jest to, że coraz więcej młodych ludzi nie podejmuje pracy i żyje na zasiłku z powodu chorób psychicznych, najczęściej stanów lękowych lub depresji. Zaburzenia i choroby psychiczne to poważny problem zdrowotny wśród dzieci w XXI wieku, również w Norwegii. W 2014 roku:
15-20 % młodzieży od 3 do 18 lat miało problemy ze zdrowiem psychicznym, takie jak lęk, depresja i problemy behawioralne.
8% dzieci i młodzieży cierpiało z powodu poważnych chorób psychicznych.
Wielu nastolatków bierze antydepresanty.
Oczywiście przyczyny takiego stanu rzeczy są różnorodne. M.in zmienia się sposób diagnozowania chorób (diagnozuje się np. zaburzenie opozycyjno-buntownicze, charakteryzujące się m.in. notoryczną odmową wykonywania poleceń, celowym postępowaniem na przekór rodzicom, kłamliwością; dawniej słusznie czy nie takie zachowanie nazywane było „niegrzecznością”). W Norwegii wiele dzieci  wychowuje się w na przemian w domach rozwiedzionych rodziców, co też nie pozostaje bez wpływu na stan ich psychiki.
Oprócz pozytywnych aspektów norweskiego podejścia do wychowania widać też  jego negatywne skutki. Czasem norweski model wychowania odbija się czkawką, a może chodzi o niewłaściwe wprowadzanie w życie zasad tego modelu? W norweskiej (skandynawskiej) rzeczywistości nieraz dochodzi do sytuacji, w której rodzice obawiają się wychowywać własne dzieci, dlatego, że klasyczne wychowanie zawiera w sobie jakiś element kary, niekoniecznie cielesnej.  A to może kojarzyć się z ograniczaniem wysoko cenionej swobody dzieci.

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać. Twoja opinia jest dla mnie bardzo cenna.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage tutaj

Dobrego dnia!

***

Comments 10

  1. Faktycznie 20% roznych schorzen psychicznych wydaje sie duzo. Teraz dla porownania nalezaloby sprawdzić ten procent w krajach o twardym podejsciu do wychowywania czyli Polska albo Rosja, zeby nie wybiegac za daleko 🙂

    1. Post
      Author

      Racja. W Polsce szacuje się, że to „minimum 9%” (takie dane znalazłam), co wydaje się mocno zaniżone, bo jest też informacja, że 30% gimnazjalistów z Krakowa może cierpieć na depresję. Dane do porównań musiałyby być z międzynarodowych badań, z taką samą metodologią i kryteriami. Statystyki WHO wskazują, że to 10-20%.

      1. Czyli okazuje się, że mimo ogromnych pieniędzy wkładanych w rozbudowany sektor socjalny w Norwegii, mimo specjalnej instytucji mającej nadzwyczajne uprawnienia do zwalczania kontrrewo… przepraszam – „patologii rodzinnej”, psychiczny dobrostan norweskiej młodzieży plasuje się na samym dole oszacowań WHO. Skąd to się bierze? Z braku prawdziwych więzi emocjonalnych między ludźmi? Z wychowywania 16letniej młodzieży w szkole nakłaniającego do ryzykownych zachowań seksualnych (częste zmiany partnerów)? Ze wzrastania dużej liczby dzieci w rozbitych rodzinach? Z wysyłania maluchów do przedszkola często przed ukończeniem 1 roku życia (udowodniony podwyższony poziom stresu)? Z niezastępowalności funkcji biologicznej rodziny w wychowaniu dzieci (także nastolatków) przez instytucje (przedszkole, szkoła, zajęcia pozalekcyjne, fosterfamilie, czy co tam jeszcze się wymyśli)?

        1. Post
          Author
    1. Post
      Author
  2. No wlasnie…zalozeniem norweskiego wychowania jest wychowanie niezaleznych i odpowiedzialnych doroslych. Uzyskuja wlasnie takich obibokow zyjacych na garnuszku panstwa.

  3. Czyli oscylujemy w granicach 20% jeśli nie wiecej. Moze wiec to jest taki „standardowy odsetek”? 🙂 nie wiem. Mnie bardzo interesuje kwestia wczesnego uspoleczniania w Skandynawii. Ja zostalam z sybem w domu w ramach teorii „pierwsze 3lata dziecko potrzebuhe kontaktu 1na1”. W Skandynawii z tego co sie orientuje dosyc szybko wrzucają dzueci na głęboką wodę. Moze o tym następny tekst? 🙂

    1. Post
      Author

      Tak, w Skandynawii to norma, że roczne dzieciaki zaczynają już karierę przedszkolaka. Ma to swoje dobre strony, ale pewnie również złe. Interesujący temat, pewnie niebawem się pojawi. Dzięki za inspirację 😉

  4. Paula. Tylko ze u nas w Polsce gdzie wychowujemy poslusznych i pracowitych tez mamy swoich obibokow na garnuszku państwa…. więc to chyba nie do końca takie proste 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *