Co różni pierwsze dziecko od trzeciego?

Katarzyna Wychowanie 4 Comments

Brzuchem do przodu

Pierwsza ciąża i oczekiwanie na maleństwo – trudno zapomnieć te chwile (no, mówię tu głównie o dzieciach chcianych). Kobieta, choć czasem nie czuje się na najlepiej, czuje się jednak wyjątkowo. Nie wolno nosić powyżej kilograma? No, nie wolno. Zakupy niech nosi mąż. Lekarz zaleca dużo odpoczynku? Zatem sofa z łatwością przemienia się w dobrą przyjaciółkę. I tak aż do porodu. Pierwsza ciąża to taki czas, kiedy można znaleźć wymówki dla wszystkiego, czego robić się nie lubi (oczywiście, o ile ma się szczęście w postaci wyrozumiałego partnera u boku, oraz ochotę na bycie rozleniwioną). Przy każdej kolejnej ciąży czasu jest dużo mniej, bo o ile dorosły facet zrozumie, że czegoś nie chciało nam się zrobić, o tyle dwulatek (czy roczniak, albo trzylatka) niekoniecznie. Wytłumacz roczniakowi, że nie weźmiesz go na ręce, bo za dużo waży (zwłaszcza gdy jeszcze nie chodzi).  O ile ciąża nie jest zagrożona, trudno przestrzegać wszystkie zalecenia. Przy trzeciej ciąży (na stanie mieliśmy już dwulatka i czterolatkę) nie było łatwo znaleźć czas na odpoczynek. „Stan błogosławiony” nie był już tak poetycki.

Rozkładamy łóżeczko

To dopiero celebracja. Chyba żadnego innego mebla nie skręca się z taką radością, jak dziecinne łóżeczko. U nas pościel powleczona była na miesiąc przed terminem porodu pierwszego dziecka (choć przykryta kocykiem i tak doczekała się kolejnego prania jeszcze przed narodzeniem córeczki). Ubranka, wyprane i wyprasowane, czekały na Kaję równo poukładane w komodzie (niektóre z nich też doczekały się podwójnej serii prania-prasowania przed pierwszym użyciem). Wszystkie przygotowania sprawiały mi niezmierną radość.

Wreszcie przyszła na świat Córeczka. Mały kurczaczek, który bez opieki nie miałby szans na przetrwanie. Przebłyski geniuszu… są widoczne od początku. No bo taka mała, a jak wysoko podnosi główkę. I to mądre spojrzenie. Czasem dziwi, że wyjątkowość naszego dziecka nie jest dotrzegana przez niespokrewnione osoby. Cóż, zwyczajnie się nie znają.

Młodzi rodzice zapominają o fakcie, że niemal każdy niemowlak w oczach własnych rodziców jest NAJ (piękniejszy, mądrzejszy, rezolutniejszy…). Ale warto pamiętać, że nie tylko nasz maluch ma urocze spojrzenie, genialne miny i boski śmiech. Tak naprawdę tych najwspanialszych dzieci jest całe mnóstwo*.

A jak  było za trzecim razem? Z rozłożeniem łóżeczka zwlekaliśmy do ostatniego momentu i przyznam, że był to bardziej obowiązek, niż rozrywka. Dziecko przecież musi gdzieś spać…

Ekscytacja? Właściwie co tu się podniecać z powodu kilku drewnianych szczebelków? Nie brzmi to zbyt słodko, ale byłabym nieuczciwa pisząc inaczej. Trzecia ciąża nie jest już tak wiekopomnym wydarzeniem. Nie uwiecznialiśmy już jej na licznych zdjęciach (w zasadzie pojawiała się na nich bardziej przy okazji, niż jako motyw główny). Bycie w ciąży przestaje być sprawą najważniejszą na świecie.

Miłość razy trzy

Ale gdy urodził się nasz synek (trzecie dziecko) miłość spłynęła chyba z potrójną siłą. W żadnym razie dziecko nie jest mniej kochane, czy chciane od brata i siostry. Każde dziecko jest wyjątkowe i każde jest ogromnym darem. Jednak nabrałam już dystansu do wyjątkowych osiągnięć i nieprzeciętnej urody 😉 Wiem, że dziecko poradzi sobie w wielu sytuacjach, a czasami nawet  nie mam jak wspierać go w próbach pokonywania kolejnych przeszkód. I dzięki temu nasz trzeci synek jest najbardziej samodzielny z całego rodzeństwa. Bo choć próbowałam wychowywać maluchy w wierze we własne możliwości, zwyczajnie drżałam gdy stawiały pierwsze kroki na schodach. Niby dawałam im możliwość rozwoju, ale może przez niepotrzebnie wypowiedziane „Uważaj, bo spadniesz”, lub choćby zbyt przejętą minę, najstarsza córka mając już ponad rok schodząc z wyższego krawężnika musiała najpierw usiąść i schodziła tyłem (jakby była to wysoka kanapa). A najmłodszy ledwo nauczył się stawiać pierwsze kroki i już wspinał się na wysokie krzesła barowe, a przytrzymując się ściany pokonywał schody. Początkowo zerkałam z niepokojem, czy nie spadnie. Ale okazuje się, że obdarzony zaufaniem świetnie radzi sobie w sytuacjach, do których nie dopuszczałam starszego rodzeństwa. Mniej chucham i dmucham, bo nie mam na to czasu. I widzę, że to dużo lepsze dla rozwoju dziecka. Samuel jako półtoraroczne dziecko układał klocki lego (nie przychodziło mu do głowy wsadzanie do buzi małych elementów, przecież wie, że służą do układania, a nie do jedzenia). Oczywiście, że układa też  duplo. Ale dzięki starszemu rodzeństwu nie stroni od rzeczy, na które nie pozwalałam najstarszej córce, myśląc, że to jeszcze nie dla niej. Młodsze dziecko uczy się od starszego rodzeństwa rzeczy, do których zwykle nie mają dostępu pierwsze pociechy. Nie mówię tu o edukacyjnych zabawach proponowanych przez troskliwych rodziców, ale o życiowych umiejętnościach, podpatrzonych u rodzeństwa. Trzecie dziecko wie, że są sytuacje, w których musi sobie poradzić, bo rodzice zajmują się nie tylko nim. I co najlepsze – robi to z sukcesem. Brzmi trochę jak zaniedbywanie własnej pociechy. Ale patrząc na efekty takiego podejścia żałuję, że nie dawałam starszym dzieciom więcej wolności i zaufania.

Acha. Napewno znajdą się mamy dumne z tego, że ich pierwsze, a może i jedyne dzieci wszelkie przejawy samodzielności  od dawna mają w małym palcu. Gratuluję 🙂

*do Mam chorych dzieci. Wiem że do Waszych Maleństw nie wszystko to, co tu napisane pasuje. Bo czasem bardzo długo trzeba czekać, aż pierwszy raz uniosą główkę, uśmiechną się, a czasem nigdy tego nie zrobią.  Może trudno w nich dostrzec „przebłyski geniuszu”. Ale myślę, że ich piękno, choć może czasem ukryte i niezrozumiałe dla obcych, stawia je w pierwszym rzędzie między dziećmi „NAJ”.

Comments 4

  1. Między innymi dlatego nie lubię małych odstępów wiekowych między dziećmi. To zawsze jest walka o ogień, opieka nad młodszym kosztem potrzeb drugiego itd. Pochodna zmiany diety ludzkiej na przestrzeni wieków. Kiedy karmiliśmy się głównie upolowanym mięsem, kobiety karmiły piersią i cztery-pięć lat. Przez ten czas nie miały okresu, więc nie rodziły dzieci. Dzieci rodziły się średnio co 4-6 lat i to było w pewnym sensie lepsze. Potem przeszliśmy na dietę roślinną, która zmieniła nam poziom hormonów i teraz kp nie jest (choć nadal bywa) pewną antykoncepcją. Rodzą się więc dzieci często, jedno po drugim i ma się w domu zgraję „bliźniaków”. Nie ma szans, by wszystkie były równo ukochane. Zawsze coś się dzieje kosztem starszaka.

    1. Post
      Author

      A ja nie lubię dużych odstępów wieku między dziećmi. Bo wychowuje się kilku „jedynaków”. Za to uwielbiam każde z naszej trójeczki. I nie wiem, jak to możlwe, bo są bardzo różne, ale kocham niesamowicie każde z osobna jednakowo i mocno.

      1. 🙂 Też zmierzamy w kierunku trójki 🙂 Z trochę większym odstępem…oj jest to wyzwanie, ale jakoś się tę energię znajduje, a miłośc się mnoży, a nie dzieli! 🙂 Pozdrowienia!

        1. Post
          Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *