Co mnie powstrzymuje przed powrotem do Polski

Katarzyna Emigracja, Norwegia 11 Comments

Gdy wyjeżdżaliśmy z kraju, byliśmy goli i weseli. Nadal nie jesteśmy smutasami, ale dorobiliśmy się trójki dzieci. Stabilizacja finansowa, którą z pewnością zapewnia praca podjęta przez obydwoje rodziców w Norwegii, eliminuje z naszego życia wiele spięć i niepotrzebnych nerwów.

W Polsce nie podjęłabym pracy na stacji benzynowej, w większym stopniu próbowałabym spełniać aspiracje zawodowe i wykorzystać wykształcenie. Tu na własne życzenie (leń i nieuk jeśli chodzi o język norweski, niestety) sama chwilowo odcięłam się od takiej możliwości. Ale finansowa stabilizacja jest na tę chwilę wystarczającą motywacją. W Polsce, jak sądzę, podobna praca wiąże się z dość niewspółmiernym do wysiłku wynagrodzeniem (praca w systemie 4 zmian na dobę jest według mnie dość upierdliwa). Doprawdy nie wiem, czy z moim przydługim CV i z wiekiem z zaawansowaną trójką z przodu znalazłabym w Polsce sensowne zajęcie (czyli takie, które dawałoby mi zarówno pieniądze jak i satysfakcję). Praca na emigracji, którą traktuję tymczasowo, nie musi spełniać wszystkich kryteriów. Wiem, że oprócz doświadczenia w nowych branżach, będąc w „bylejakiej” pracy w Norwegii, uczę się języka. I to mi odpowiada, choćby nie odpowiadała mi praca sprzedawcy.
Boję się też tego, że po powrocie do kraju okaże się, że nie jest dobrze. Z daleka perspektywa powrotu może i czasem kusi. Ale co będzie, jeśli obcecność bliskich będzie niewystarczającym argumentem „za” i zacznę tęsknić za norweskim życiem? Powrót z podwniętym ogonem do Skandynawii uznałabym za porażkę. Uczucie, które już przeżyłam i którego bardzo nie lubię łączy się z brakiem własnego kąta na ziemi. Rzeczy w pudłach pochowane w szafie u rodziny. Wszędzie niby jestem mile widziana, ale mam świadomość, że to stan chwilowy. Sama też nie czuję się u siebie, choćby w najserdeczniejszej gościnie. Człowiek bez domu z trudem odnajduje spokój. Najgorsze jest poczucie, że tu jest źle, a tam niedobrze. Co w takim razie z sobą począć?

Wiem gdzie jest moje miejsce tu i teraz. Norwegia to kraj, w którym chcę żyć. Teraz, ale nie na zawsze. Bo wiem, że jest też moja Polska, którą z pewnością idealizuję. I za którą tęsknię. Wierzę, że czeka na takich jak ja, choć myślę że nie jest gotowa na przyjęcie  wszystkich, którzy porozjeżdżali się po świecie.

I jeszcze jedno. Życie w Norwegii „rozleniwia”. Nie trzeba się dwoić i troić, by wysiłek został zauważony i doceniony. W Polsce zwykle trzeba poświęcać choćby nadprogramowy czas (który tak naprawdę należy się rodzinie), by wysiłek przynosił zysk. Tu wystarczy robić swoje – w granicach wyznaczonych ram, które nie ograniczają życia prywatnego i nie przyprawiają człowieka o bolesne odciski.
Polska normalność mówi, że musisz wypruwać sobie żyły, a i tak czasem to za mało. Albo postępować niezbyt uczciwie, czyli po prostu „kombinować” (tylko czy można mówić, że państwo polskie, z zabójczymi podatkami i składkami ZUS postępuje uczciwie wobec obywateli?). Sytuacja, jaką zastałam w Norwegii zaskoczyła mnie. Czy to możliwe,że uczciwie wykonywana praca zapewnia godziwe życie? I że człowieka stać bez specjalnych wyrzeczeń, by pojechać na fajne wakacje? Oraz że praca 7,5 godziny dziennie to norma, którą przekracza się tylko na własne życzenie (i za odpowiednie pieniądze)? Początkowo wydawało mi się to NIENORMALNE, choć wspaniałe. Obecnie myślę, że tak właśnie być powinno, a sytuacja, która panuje w Polsce jest chora (choć zanim wyjechałam, umiałam się w niej odnaleźć).

Tym, co najbardziej mnie powstrzymuje przed powrotem do kraju jest niepewność i myśl, że przyjdzie mi żyć, tak jak wielu moim znajomym. A wygląda na to, że dominują dwie opcje – pracujesz dużo i zarabiasz sporo, wyrzekając się tego, kim naprawdę jesteś i stając się trybikiem korporacji. Lub pracujesz dużo, albo trochę mniej i walczysz z wirem rachunków i finansowych zobowiązań. Żadna z tych opcji mnie nie pociąga. Po prostu nie chcę żyć w stresie.

Comments 11

    1. Post
      Author
      1. Witam 🙂 na pani bloga trafiłam przypadkiem chodź już teraz mogę powiedzieć że zmieni się on w moją lekturę. Cudowny tekst który idealnie opisuje moja sytuację, odczucia i uczucia ednak nigdy nie umiałam dobrać odpowiednich słów. Pani to zrobiła. Wielkie brawa. 🙂

        Chętnie poczytam resztę wpisów. Pozdrawiam gorąco z zachodniej Norwegii, Monika 😉

        1. Post
          Author
  1. dokladnie tak! chcialoby sie wrocic czase – w koncu zawsze to bardzije siebie
    ciezko wrocic kiedy w polsce pracuje caly miesiac a tu kilkanascie godzin a pieniedzy z tego tyle samo
    kto probowal cos wynajac w krakowie za minimalna pensje i rpzezyc za reszte ten wie i rozumie ze wracac raczej nie warto.. niestety 🙁

    1. Post
      Author

      Otóż to. Niestety. We mnie bije się myśl”patriotyczna”ze zwykłą logiką. Fajnie byłoby być tam, robić cos dobrego i pożytecznego. Ale jak w zamian za to mam dostać po tyłku, nie tylko ja, ale i dzieci,to mi się odechciewa.

    1. Post
      Author

      Tak, ale w zamian za to państwo „opiekuje się” tobą i to nie tylko w teorii. Nie będziesz biedować, nawet jeśli nie pracujesz, nawet jak ćpasz. Jeśli ciężko zachorujesz i nie możesz pracować, też możesz liczyć na godne życie. Pomagają finansowo rodzinom bez względu na dochody. Żyje się o niebo bezpieczniej

  2. W Irlandii np tez dbaja, jeszcze lepiej niz w Norwegii, a podatki nie sa az takie:) i na pewno nie ma nic takiego ze jak masz „za duzo” na koncie to Ci to tez opodatkuja:)

  3. Wychowałam w Polsce 4 dzieci (jedno w trakcie- 11 lat), niezły zawód, pół życia zawodowego na 2 etaty i marzę o emigracji do Norwegii bo wciąż żyję na styk a prognozowania emerytura wogóle nie pozwoli żyć. Opowieści o tamtej stabilizacji słucha się jak bajki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *