Bezpiecznie jak… w Norwegii

Katarzyna Emigracja, Norwegia 2 Comments

Choć hasło to z roku na rok traci na aktualności (przestępczość rośnie chyba na całym świecie, z tym że w różnym tempie) to i tak nie znam wielu takich krajów, w których zupełnie bez obaw zostawiłabym otwarte drzwi od samochodu, a nawet od domu. Czy słusznie? Może niezupełnie. Kiedyś, gdy w Kristiansand zostawiłam samochód, wracając zastałam uchylone drzwi i otwarty schowek. A tam sama nuda – mapy, książka serwisowa, instrukcja. Hmm. Co zrobiłby złodziej w innym kraju? Pewnie zabrałby foteliki samochodowe (było to dość dawno i foteliki były niemal zupełnie nowe; nie to, co teraz). A norweski złodziej? Nawet się nie pofatygował, by spróbować je wypiąć. A co robią Norwegowie? Często podjeżdżając na stację lub pod sklep zostawiają kluczyki  w samochodzie, albo nie gasząc silnika idą załatwiać swoje sprawy.

Skłamałabym pisząc, że w sprawach kryminalnych nic tutaj się nie dzieje. Niedawno z łódki mojego męża zniknął silnik. Zdarzają się nawet napady rabunkowe na stacje paliw. Jednak takie zdarzenia to raczej ewenement, a nie norma. Najgorzej jest oczywiście w stolicy. 600-tysięczne Oslo to miasto, w którym żyje ponad 11% norweskiej ludności (a także wysoki odsetek imigrantów). I tam da się odczuć wielkomiejski chłód – ludzie nie tracą czasu na uśmiechanie się do nieznajomych, są głęboko pogrążeni w prywatnych sprawach i bardziej nieufni. Wytwarzają wokół siebie kapsułkę bezpieczeństwa, typową dla mieszkańców większych miast. Z kolei tu, gdzie mieszkam (ok. 12-tysięczne  miasteczko na południu Norwegii), czas płynie wolniej, toteż ludzie żyją beza pośpiechu. Mają czas na to, by okazywać sobie życzliwość. I choć to nie jest najbogatsza gmina w rejonie, wielu stać na uśmiech, nawet dla obcych. Znajome twarze spotyka się co krok i to z pewnością pozytywnie wpływa na subiektywne poczucie bezpieczeństwa.

Bezpieczeństwo to słowo-klucz w norweskich firmach, nawet tych niewielkich. Obowiązkowe kursy, bez których nie można wejść na budowę, kontrole sprawdzające, czy pracownicy mają właściwą odzież (buty z blachą, okulary ochronne, kaski – oczywiście nie we wszystkich miejscach pracy). Niespełnienie warunków skutkuje upomnieniem, może nakładana jest kara pieniężna, ostatecznie zakaz wejścia na budowę. Wypadki zdarzają się mimo wszystko, jednak wielu z nich udaje się uniknąć właśnie poprzez przestrzeganie przepisów.

Również dzieci przepytywane są na okoliczność przestrzegania przez nie (przez ich rodziców) zasad bezpieczeństwa. Każdy 5-latek przed pójściem do szkoły ma wizytę w helsestasjon (centrum zdrowia), gdzie pielęgniarka pokazując obrazki może sprawdzić, czy dziecko jeżdżąc samochodem ma zapięte pasy, a na przejażdżkach rowerowych ma kask na głowie.

Przepisy drogowe dotyczące pieszych nakazują zatrzymać pojazd, gdy w okolicy pasów znajduje się przechodzień. Działa to na medal (kultura jazdy wysoka, mandaty również), choć czasem niebezpieczne sytuacje prowokują przechodnie – wchodząc na jezdnie bez choćby zerknięcia w stronę ulicy, lub przechodząc przez jezdnię w nieoznaczonych miejscach i z miną ludzi nietykalnych. Czasem wydaje mi się, że niektórym, zwłaszcza młodym piechurom przydałaby się lekcja zachowań ulicznych w Boliwii, albo Wietnamie. Choć pewnie niewielu z nich wróciłoby w całości.

Norwedzy przez wieki byli zależni od wzajemnego zaufania. Ciężkie warunki, w jakich przyszło im żyć nauczyły ich, że współpraca i otwartość na niesienie pomocy są konieczne, by przetrwać. Dlatego Norwegia wciąż jest jednym z najbepieczniejszych krajów świata*.

 

* W raporcie Global Peace Index 2014 Norwegia zajęła 10 miejsce: stosunkowo  niski poziom przestępczości, mądre inwestycje i dostęp do surowców naturalnych, silna i stabilna gospodarka. Cień na blaski wysokiego poziomu bezpieczeństwa rzucił zamach dokonany przez Andersa Breivika w lipcu 2011 roku.

więcej o życiu w Norwegii znajdziesz tu: http://trzyimy.pl/norweska-kulturka-i-polski-stres-czyli-kilka-slow-o-pracy/ i http://trzyimy.pl/dar-norwegow-dla-calego-swiata/ oraz w zakładce Emigracja.

Comments 2

  1. Wakacje w Norwegii to za krótko, by cokolwiek powiedzieć o tym kraju i ludziach, ale wrażenia miałam bardzo pozytywne (jeździliśmy rowerami 10 dni). Choć nie do końca podoba mi się polityka wzajemnego kontrolowania się na każdym kroku. Ale z drugiej strony przynosi to dobre efekty, więc może i warto. Może człowiek musi mieć nad sobą bat, żeby był dobry i dbał o bezpieczeństwo swoich bliskich? Szkoda, że sam z siebie taki nie jest.

    1. Post
      Author

      Rowery w Norwegii – super sprawa, zwłaszcza,że rowerzysta na drodze to postać święta. Z tym kontrolowaniem coś jest na rzeczy, odnoszę wrażenie, że niektorzy czują sie w obowiązku donosić. Jednak wydaje mi się, że bez kontroli człowiek potrafi i jest dobry 🙂 tak po prostu, od serca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *