Akademia koronawirusa

Katarzyna Styl życia Leave a Comment

Jest niemal jak Kardashian (czy jakoś tak), niczym aż tak szczególnym się nie wyróżnia, a jednak media o nim trąbią. Cieszy się niegasnącą popularnością, pojawia się na pierwszych stronach gazet (ciekawe, czy wiedzielibyśmy o jego istnieniu, gdyby nie media?). Stał się jednak zjawiskiem, obok którego nie sposób przejść obojętnie.

Niedawno mój syn zapytany co sprawia, że żyjemy w wyjątkowych czasach, odparł, że to z powodu akademii koronawirusa. Wzbudził powszechne rozbawienie, jednak im dłużej się nad tym zastanawiam, tym mocniej ugruntowuję się w przekonaniu, że to nie tylko pomyłka, to wnikliwa obserwacja.

Akademia ku czci składa się z kilku części. Na scenę kolejno wchodzą osoby prezentujące osiągnięcia wysławianej postaci. Tak i teraz w kolejnych odsłonach przydługiej akademii pokazywane są wciąż to rekordowe wskaźniki zarażeń, to straszn(i)e naciągnięte wskaźniki śmiertelności. Ten bohater pojawia się również bezobjawowo, a złośliwi twierdzą, że nawet w oleju silnikowym i w awokado. Jest naprawdę wyjątkowy, jaśnieje niczym gwiazda pośród innych, błahych choróbek. Co tam rak, choroby układu krążenia. Chorzy na drugoplanowe choroby mają utrudniony dostęp do leczenia, bo na scenie trwa wiekopomne przedstawienie!

Jak w każdej porządnej akademii są i wstawki artystyczne. Czy ktoś nie widział bohaterskich medyków w ochronnych fartuchach i maseczkach, oddających się układom tanecznym? Jakże cudownie jest wiedzieć, że w przerwach w walce ze śmiercionośnym wirusem znajdują chwilę, by potrenować kroki. Bravissimo!

Swoją drogą, dlaczego nikt nie tańczy i nie śpiewa na cześć nowotworu, zawału serca, malarii? Byłoby to zwyczajnie niesmaczne i może lekarze zajmujący się tymi chorymi mają po prostu co robić.

Koronawirus stał się maskotką naszych czasów. Z kolcami i ogromną siłą rażenia, zabawką w rękach niewidzialnych. To kolejna, bardzo skuteczna broń do dzielenia społeczeństwa. Nie tylko polityka, ale również maseczka, czy jej brak, staje się powodem nienawiści bliźniego. Jesteśmy wkręcani. Z telewizorni programowani.

To nie koniec akademii, chyba nie wątpicie, że będzie trwała długo. I jak każde dobre przedstawienie ma napisany scenariusz. Mam nadzieję, że ten przytoczony przez osobę podszywającą się pod prezydenta Ghany nie jest prawdziwy. Scenariusz był ponoć napisany w 2010 roku przez Fundację Rockeffelera, choć raport Fundacji dostępny w necie jest inny. Mocny finał akademii też jest tam opisany, co ciekawe ze wskazaniem na określone miesiące. Warto się zapoznać, choćby po to, by odetchnąć z ulgą, gdy przewidywania będą chybione.

Oglądnij tutaj.

p.s. według tego scenariusza całkiem niedługo czeka nas drugi lockdown, dużo dotkliwszy od poprzedniego. Czeka nas też wiele innych zdarzeń, na które trzeba przygotować się duchowo i fizycznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *