8 rzeczy, które już mnie nie dziwią w Norwegii

Katarzyna Norwegia 2 Comments

1. Jeden z ulubionych posiłków Norwegów, czyli hot dog w wersji parówka owinięta bekonem; tu jeszcze zwyczajnie, ale ten dodatek, czyli sałatka z krewetek? Norma przecież.
2. Każdy płaci za siebie w restauracji i to już wydaje mi się całkiem normalne. Wyjątek stanowi zapewne julebord, czyli obiad świąteczny, na który zaprasza szef firmy. Poza tym jest przyjęte, że rachunek końcowy dzieli się między biesiadników. Znając ceny w norweskich restauracjach wcale mnie to nie dziwi.
3. Idę sobie na spacer, a tu mija mnie wielka, puchata kula, sięgająca kolan. To  udomowiony kot leśny norweski. Myślę, że dałby radę niejednemu Burkowi. Swoją drogą, wielu Norwegów ma kota, psy rzadziej są wybierane na domowych pupili.
4. Czy słońce, czy deszcz, norweskie dzieci zwykle chodzą pieszo/dojeżdżają rowerem do szkoły. W podstawówce, do której uczęszczają nasze pociechy, tylko pierwszoklasiści mieszkający w odległości większej,  niż 4 km od szkoły, dostają darmowy karnet na autobus. Oczywiście można kupić kartę, ale  dyrektor szkoły zachęca do spacerów.
5. Niezależnie od pory roku rodzice nie suszą głowy dzieciom po wyjściu z basenu. Zauważyłam, że gdy temperatura spada poniżej -5 st. C zakładają im czapki. Gdy waha się w granicach 0 st. C niektóre dzieci w asyście rodzica opuszczają budynek pływalni bez kurtek.
6. „Brzydko” ubrane dzieci. Często właśnie tak postrzegany jest ubiór typowego norweskiego dziecka w nieskandynawskim kraju. W zimniejszych okresach noszą one zazwyczaj ubrania z wełny merynosów o dość specyficznym wzornictwie. Mnie osobiście się podobają, choć nie przypominają modnych, choć niezbyt ciepłych ubrań z bawełny. Zatem jadąc do Polski z dziećmi ubranymi wygodnie i ciepło odczytuję niektóre spojrzenia osób lustrujących nasze dzieci od stóp do głowy, jako dość krytyczne.
7. Unifikacja stylu, czy w odniesieniu do wystroju wnętrz, czy wystroju osoby własnej. Nie ma tu miejsca na fi-bździ. W obiegu jest kilka zestawów stonowanych kolorów, kilka fasonów butów oraz odzieży wierzchniej. Ktoś, kto lubi się wybijać z tłumu, ale nie kipi pomysłowością, z łatwością zrealizuje się w Norwegii.
8. Nie dziwi mnie też widok kobiet w typowo męskich rolach. Panie na budowie, czy za kierownicą tira nie wzbudzają szczególnie dużego zainteresowania. Choć niektóre piękne Norweżki o kobiecych kształtach, ubrane w umorusane tu i ówdzie farbą podkoszulki i spodnie robocze podkreślające krągłość bioder, wyglądają zjawiskowo.

***

Lubisz czytać nasze teksty? Daj nam znać:

  • podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu
  • udostępnij wpis znajomym
  • a przede wszystkim polub nasz fanpage tutaj

Pozdrawienia

Trzy i my

Comments 2

  1. 2. To w Polsce tak nie ma? Nie zdarzyło mi się nic innego od ponad 10 lat, zawsze ze znajomymi płacimy każdy za siebie plus ustalamy mniej więcej napiwek, o ile nie jest doliczony z automatu.

    1. Post
      Author

      Pewnie zależy kto i gdzie. Przed moim wyjazdem 8 lat temu raczej zawsze płaciła jedna osoba, następnym razem kolejna. Inaczej norweski zwyczaj by mnie nie zdziwił.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *