7 rzeczy, które ominęłyby nasze dzieci, gdybyśmy nie mieszkali w Norwegii

admin Emigracja, Norwegia, Wychowanie 14 Comments

1. Nie chodziłyby na spacery w deszczu. Tu po pierwsze pada nieco częściej, po drugie każde dziecko ma odpowiedni strój (tzw. regntøy), a po trzecie da się odkryć, że deszcz to wymarzona pogoda do zabawy.

2. Myślę, że zakres „osobistej regulacji temperatury” byłby dużo mniejszy, gdybyśmy nie mieszkali w Norwegii.  A tutaj nauczyłam się, że dziecko naprawdę nie zachoruje tylko dlatego, że ja jestem w swetrze, a ono nie. Jeśli mówi, że jest gorąco, to może biegać w podkoszulku, chociaż mnie jest zimno (jestem zmarzluchem, a niektóre z naszych dzieci nie). O czapeczkach nie będę się rozwodzić, to sprawa która urasta niemal do narodowego symbolu polskiego wychowania.

3. Być może nie miałyby szans stać się dobrymi piechurami. To z pewnością zależy w dużym stopniu od rodziców, jednak przedszkole bardzo pomaga w rozwoju tej umiejętności u dzieci. Widzę to zwłaszcza po najstarszej córce, która była w grupie „zewnętrznej” (utegruppe), czyli chodziła trzy razy w tygodniu na wycieczki do lasu, pokonując sporo kilometrów. I z panienki bojącej się muszek stała się kózką skaczącą po skałach (i rozczulającą się nad gąsieniczkami trzymanymi w garści). Poza tym w koło, niemal niezależnie od tego, gdzie się mieszka w Norwegii, są przecudne tereny do „trekkingu”. U nas w okolicy mamy świetne lasy, jeden znajduje się kilkaset metrów nad naszym domem.

4. Co do tego punktu nie jestem pewna. Nie wiem, czy pozwoliłabym sześcioletniemu dziecku samemu iść do szkolnego autobusu. Wszystko pewnie zależałoby od tego, jak daleko byłoby do przystanku. W każdym razie tutaj córka chodzi sama i w zasadzie zaczęła jako ostatnia. Pozostałe dzieciaki (oprócz chłopca, który jest chory) chodziły samodzielnie najdalej w dwa tygodnie po rozpoczęciu roku szkolnego. Kai oswojenie się z tą sytuacją zajęło aż 7 miesięcy, więc w tutejszych realiach jest uznawana za niezbyt samodzielną.

5. Nie piłyby takiej ilości wody. Butelka obowiązkowo do przedszkola/szkoły. Jest to główny napój w ciągu dnia (szkoda, że nie idę ich śladem i żłopię litry kawy, zamiast wody). A zwłaszcza nie piłyby tyle kranówy.

6.Nie jadłyby tyle hot dogów. Tutaj nazywają się pølse med brød i są obowiązkowym daniem na niemal każdych dziecięcych urodzinach oraz w czasie publicznych imprez (w Polsce to chyba pizza?).

7. Ominąłby je los pijaczy tranu. Przynajmniej nie zaczęłyby tak wcześnie, bo już od niemowlęctwa. Są różne szkoły; w Norwegii zalecają podawanie tranu już w pierwszych miesiącach życia.

Pewnie są mamy wychowujące dzieci w podobny sposób w Polsce, ale to nie jest standard. W Norwegii dba się o to, by dzieci możliwie szybko stały się samodzielne. A także, by były zahartowane. To mi odpowiada. Są też założenia, które zupełnie mnie nie przekonują, a jednak nasze dzieci są FxPro wystawione na ich działanie. Ponad to jest szereg rzeczy, które je omija właśnie z tego powodu, że nie mieszkają w Polsce. Mi do głowy przychodzi przede wszystkim bliskość rodziny oraz dostęp do masy imprez kulturalnych. Ciekawe tylko, czy mieszkając w Krakowie naprawdę tak często byśmy z nich korzystali.

***

Jeśli tekst wydaje Ci się interesujący, daj mi o tym znać. Twoja opinia jest dla mnie cenna.

Możesz to zrobić:

dzieląc się swoimi przemyśleniami w komentarzu

udostępniając wpis znajomym

A jeśli lubisz czytać naszego bloga, polub nasz fanpage

Dobrego dnia!

***

Comments 14

  1. W Polsce na urodzinach pizza? Nie spotkałam się. Raczej chipsy, słodycze i cola niestety. Plus grill, o ile urodziny są na świeżym powietrzu. Pizza to przy tym zdrowe żarcie, zwłaszcza jeśli dobra, świeża i z dobrej pizzerii, która nie oszukuje na dodatkach. Co do reszty, da się tak chować dziecko w Polsce, ale jest się odmieńcem i wytykanym palcami. Jak to dziecko z temperaturą bawi się w grudniu w mokrej piaskownicy? Jak to zjeżdża z mokrymi gatkami ze zjeżdżalni, gdy temperatura otoczenia ma 10 stopni? Jak to nie dostało antybiotyku od wielu lat? Jak to jeździ przy mrozie -15 st.C w foteliku rowerowym i nie dostaje zapalenia płuc? Ot, dzień jak co dzień. 🙂 Dla odmiany u nas kuleje samodzielność, bo dziecię nie chce się dostosować i żąda obsługi. I tak dobrze, że umie obsługiwać mikrofalę, czy pomaga robić kawę zbożową. Za to ubieranie, pielucha i tak dalej, zgroza. Zapisałabym się na jakiś kurs, co zrobić, żeby dziecko samo zaczęło wkładać buty, skoro umie, tylko nie chce. 😉

    W Norwegii chyba ciężko dostać dobre, smaczne pieczywo i jest słaby wybór w nabiale, prawda? To tam pierwszy raz w życiu wypiłam takie 0%. Brrr, smakowało jak woda.

    1. Post
      Author

      Przypuszczam , że nieubranie niemowlakowi czapeczki to jak bohaterstwo, bo życzliwi znawcy chuchania na dzieci nie dadzą spokojnie przejść przez ulicę. Wierzę, że trzeba mieć wiele samozaparcia i samodyscypliny (żeby nie odwarknąć wszystkim ciociom złotym-radom), aby w ten zdrowy sposób chować dz`ieci w Polsce. Ale to z temperaturą dziecka i zabawą w mokrej piaskownicy to chyba przenośnia literacka? (Jak nasze mają gorączkę, choć zdarza się to rzadko, to ich rozpieszczamy w domu: książeczki, kołderka, bajki.
      Samodzielność to chyba taka zabawa dla dzieci. Jak zobaczą, że to jest fajne, a ktoś jeszcze sprytnie pochwali, to jest już dobrze.
      A co do pieczywa, powiem Ci że są różne rodzaje ciemnych chlebów, mnie niektóre mega pasują, choć nie znalazlam ani jednego bez E ulepszaczy (zwykle mają 2 lub 3). A nabiał odkryłam dopiero chyba po dwóch latach. Więc jest serek wiejski (też wolę ten tłusty), są fajne serki do smarowania, klasycznie jest mozarella, jakaś Philadelphia (dla mnie zbyt chemiczna) i w zasadzie można znaleźć dobre jedzenie, z tym że droższe.

      1. Dobry chleb bez ulepszaczy można dostać w ‚Meny’ lub piekarniach ‚Godt Brød’ i ‚Samson Bakeri’. Jest oczywiście droższy, ale moim zdaniem warto dopłacić te 10-15 koron więcej. A sam chleb jest naprawdę dobry 🙂

        1. Post
          Author

          U nas w okolicy tylko Meny. Rzeczywiście dobry jest i można kupić jeszcze ciepły. Dzięki za podpowiedzi 🙂

  2. Po Twoim swietnym reportarzu az mi sie chce wyruszyc i zamieszkac w Norwegii z moimi dziecmi. Ja mieszkam we Wloszech i niestety na dzieci tutaj sie chucha i dmucha. Tak goracym krajem jakim jest Italia w nocy mamy zawsze zamkniete okna i taparelle (mowia ze przed zlodziejami). Dzieci zawsze sie ubiera grubo, nie wychodzi sie jak pada deszcz a tym samym robic wyciecczki do lasu nawet z mama, co by nas nie porwali. Szczegolne uwagi dostaje od tesciowej co dba ozdrowie swoich wnukow i wciaz otrzymue napomnienia surowe ze zlapal nas deszcz po drodze i dzieci zmokly, albo ze ide do sklepu daleko prowadzac wozek z dzieckiem po ulicy. Wiadomo, ze Wlosi jezdza jak chca po ulicach i nie ma chodnikow dla pieszych, a jedzdzenie rowerem, w mojej okolicy to jest cos smiesznego. Ojej gdzie ja sie znajduje????

    1. Post
      Author

      Tak, jeśli chodzi o życie blisko natury i kulturę nieprzegrzewania dzieci, to Norwegia jest idealna. Nie chucha się i nie dmucha i dzieci na tym dobrze wychodzą. Zdaje się, że Włosi to chyba mentalnie bliżej Polaków w tych kwestiach 😉 Przypuszczam, że lekko nie masz, bo pewnie nie łatwo przeciwstawić się w takich okolicznościach. Pozdrawiam serdecznie p.s. W Norwegii też nie jest idealnie.

    1. Post
      Author
  3. Jestem nauczycielem w przedszkolu i powiem wam, że z chęcią wyszłabym w deszczową pogodę na spacer z dziećmi, ale jestem sama na 22 dzieci i zanim je ubiorę a później po przyjściu doprowadzę do ładu to zajmie mi to sporo czasu a w Norwegii na 15 dzieci przypada 4-5 nauczycielek to tak jakby miały indywidualne nauczanie 😉 ale jeszcze jedna ważna rzecz: raz wyszłam z dziećmi na dwór gdy było chłodno i lekko wiało to na drugi dzień byłam na dywaniku u dyrektora i dowiedziałam się, że ,, zrobiłam to aby przeziębić dzieci bo nie chce się nauczycielom pracować”. Były to słowa rodziców dzieci i jak tu pracować.

    1. Post
      Author

      Pod względem zabawy na świeżym powietrzu, przeciągów, praca w polskim przedszkolu jest szczególna. W Norwegii rzeczywiście chyba jest nawet nie zgodne z prawem, by 20-osobową grupą zajmował się jeden nauczyciel. Ale dzieci ubierają się same, to trzeba przyznać. Pozdrawiam 🙂

  4. Kochane. Ja mam swoje przedszkole . w grupie 17 osób i muszę was zaskoczyć – MY W DESZCZ WYCHODZIMY NA DWÓR a gumiaki potem zawieszamy na płocie co śmiesznie wygląda. Wychodzę z założenia ,że brudne ( tylko bez przesady ) dziecko to szczęśliwe dziecko. I to właśnie przez wychodzenie na dwór dzieci uczą się ubierać. Ja owszem pomagam na końcu ,ale czekamy aż wszyscy się sami ubiorą.To czy dziecko jest zdrowe i samodzielne w szczególności zależy od rodziców a ja swoim tłumacze co i jak i są na tyle mądrzy że nie maja nic przeciwko ,że się wietrzy w zimie sala, że do picia jest woda w każdej ilości, że w wakacje siedzimy nad rzeką i robimy tamy. Ot zwykłe codzienne zabawy. Zapraszam do mojego przedszkola. A w naszych przedszkolach Polskich jest rzeczywiście różnie. Nawet czasami dzieci nie wychodzą na dwór w słoneczny dzień bo były niegrzeczne, albo pani przedszkolanka oddałaby im całe serce , ale cóż rodziców trzeba by było nawet wyedukować . Ot ze skrajności w skrajność. Ale dla tych co im się chce to pogody ducha życzę i9 tak trzymać.

    1. Post
      Author

      Super. Świetne przedszkole, choć wydaje się, że wciąż nietypowe. Obija mi się o uszy, że rodzice mają pretensje o otwieranie okna (!), bo się dzieci przeziębiają, dla mnie nie pojęte. Samodzielności każdy może się nauczyć, jeśli dostanie szansę. Takie zabawy, o jakich piszesz to frajda dla dzieciaków, a przecież o to też chodzi, żeby przyjemnie spędzały czas. Możliwie blisko natury. Pozdrawiam 😉

  5. Najważniejsze to dziecka nie przegrzać. Już lepiej, żeby było chłodniej niż cieplej. I niech się bawią na deszczu jak chcą. Zahartują się. A jak jakaś ciocia się wcina i pyta dlaczego nie ma czapeczki ( a na zewnątrz temperatura ok. +10) to trzeba ją spytac: A Ty Ciociu kochana dlaczego nie masz czapeczki ? Albo się obrazi (trudno, a może i dobrze, przynajmniej nie zapyta następnym razem) albo zrozumie (lepszy wariant, ale niestety zdecydowanie rzadziej występujący).

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *