Malezja z dzieckiem

Katarzyna Malezja, Podróże z dziećmi 2 Comments

P1110003

Czy zdziwilibyście się mijając na ulicy orangutany? Oglądnęlibyście się za nimi? Zdaje się stanowiliśmy podobną ciekawostkę dla Malajów. Zdziwionych naszą obecnością na ich ulicach, zainteresowanych i zdystansowanych.

Po przekroczeniu granicy z Tajlandią miejsce serdecznych uśmiechów na widok naszej gromadki zajęły telefony ukradkiem pstrykające zdjęcia. Z ludzi wzbudzających sympatię przeistoczyliśmy się w istoty dziwne.

P1100754 P1100755P1100756 P1100757

 

Dzieci nauczone przez tajską straż graniczną, że przy przejściu granicznym należy się uśmiechnąć i pomachać na pożegnanie, w Malezji zderzyły się z mroźną miną celnika i absolutnym brakiem reakcji z jego strony. Zdziwiły się, choć w gruncie rzeczy są do tego przyzwyczajone. Malajowie mają w sobie namiastkę dystansu, który w dużych ilościach noszą w sobie Polacy. I trochę naszego narodowego ponuractwa.

W Malezji spotykaliśmy się również z przejawami życzliwości, np. załapaliśmy się na fajną przejażdżkę po lotnisku.

P1110592

Jednak w niektórych miejscach czuliśmy się nieswojo. Tłum, który zrobiliśmy przed straganem z jedzeniem nie podobał się właścicielce, przestraszonej, że w ciągu trzech minut spadną jej obroty. I to w Malezji poczuliśmy, że rodzina z trójką dzieci nie wszędzie jest mile widziana (w zasadzie trudno się dziwić). Po prostu w Tajlandii nas rozpieścili ogromną dawką sympatii dla maluchów. Można z łatwością dostrzec kulturowo-wyznaniową różnicę między tymi dwoma krajami. Tajowie to głównie buddyści, mieszkańcy Malezji w większości są muzułmanami. To przekłada się na sposób w jaki traktują obcych.

Dzieciakom podobało się zwiedzanie różnorodnych świątyń (może dlatego, że zachowywaliśmy umiar i nie wchodziliśmy do każdej napotkanej), co w Malezji jest bardzo ułatwione, ponieważ oprócz muzułmanów, żyje tu spora grupa Chińczyków i Hindusów. Odwiedzanie przybytków różnych wyznań to dobra lekcja tolerancji i otwartości. Sama nie najlepiej się do tej lekcji przygotowałam, bo gdy Kaja zaczęła mnie wypytywać o panteon bóstw hinduskich,szybko poległam.

P1100992      P1110563    P1110571        P1110552P1110534P1110544

 

P1100870  P1100867

Pozdróżowanie po Malezji z dziećmi jest bardzo łatwe. Jednak przemieszczanie się w mieście z maluchami stanowi pewne wyzwanie. Taksówki są dość drogie, a czekanie w upale na autobus też jakoś nas nie pociągało. Pozostawało metro, które jednak nie wszędzie jeździ.  Ze względu na komary, czy raczej na moje obawy z nimi związane, nie planowaliśmy wypadów w stronę dżungli i tym samym w Malezji  jedyną dostępną dla nas była dżungla z betonu. Zwie się Kuala Lumpur. I nie podbiła naszych serc.

– Pa! Pa! Kuala Lumpur. Już do ciebie nie przyjadę, chyba że służbowo – powiedziałam podskakując na tylnym siedzeniu autobusu w drodze na lotnisko.

-Pa! Pa! Kuala Lumpur. Już do ciebie nie przyjadę, chyba że w poniedziałek, środę, albo czwartek – zawtórowała Kaja.

Czy Malezja to dobre miejsce na podróż z dzieckiem? Pewnie tak, o ile temperatura nie zwala z nóg. W naszym rankingu nie zebrała jednak najlepszych not.

INFORAMCJE PRAKTYCZNE

O ile nie jesteśmy przeciwnikami czystości dobrze jest unikać hoteli prowadzonych przez Hindusów (trochę o tym we wpisie http://trzyimy.pl/malezyjski-chrzest/  ) . Ceny jedzenia, transportu, noclegów są niemal jednakowe, jak w Polsce, a w dodatku przelicznik waluty to 1 PLN =1 Ringgit. Dlatego łatwo wyłapać próby oszustwa.

Kwestie związane z jedzeniem dla najmłodszych, pieluchami, transportem i bezpieczeństwem są bardzo podobne jak w Tajlandii, dlatego odsyłam do wpisu http://trzyimy.pl/tajlandia-z-dzieckiem/.

My lecieliśmy tanimi liniami Airasia z Tajlandii do Malezji. Dostępne są też połączenia lądowe – pociągiem (z przesiadkami) lub autobusem – czasochłonne i niewiele tańsze od samolotu.

NOCLEGI znajdowaliśmy bez problemów i bez dodatkowych opłat za dzieci, jeśli spały w naszych łóżkach. Raz dano nam do zrozumienia, że trójka maluchów nie jest mile widziana w hostelowych progach. Ale poza tym nie robiono nam problemów.

 

Więcej na temat podróży  z dziećmi po Malezji:

http://trzyimy.pl/malezyjski-chrzest/

http://trzyimy.pl/kuala-lumpur-dla-wytrwalych/

http://trzyimy.pl/georgetown-w-pelnym-sloncu/

http://trzyimy.pl/little-india-i-inne-cuda/

 

 

Comments 2

  1. Hmmm… Mam całkiem odmienne wrażenia. 😉
    Byliśmy przez kilka dni w Kuala Lumpur z 1,5-rocznym dzieckiem. Nie zauważyłem żeby ktokolwiek robił nam zdjęcia lub wykazywał jakieś nadmierne zainteresowanie. A uśmiechy do nas (lub do naszego syna) były niemal non-stop. Po wejściu do jakiegokolwiek baru czy innej jadłodajni od razu znajdował się kto z obsługi kto próbował zabawić dziecko. W tanim hostelu w dzielnicy chińskiej panie z recepcji i sprzątające zachwycone dzieckiem. Generalnie, absolutnie nie mogę narzekać że czułem się dziwnie lub obserwowany lub traktowany z dystansem… 😉

    1. Post
      Author

      Zanim wyjechaliśmy do Malezji i Tajlandii przetrząsnęłam internet i właśnie zjawiały się dwie skrajne opinie – super serdeczni Tajowie i niesympatyczni mieszkańcy Malezji i na odwrót. I pewnie w głowach i sercach pozostaje nam taki obraz kraju, jak zapamiętamy ludzi tam spotkanych, a wiadomo, wszędzie są różni. I chyba najlepszy wniosek z tego płynie taki, żebyśmy przyjeżdżających do Polski traktowali z dużą sympatią. Serdeczności 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *