11 rzeczy, do których trudno przyzwyczaić się w Norwegii

Katarzyna Emigracja, Norwegia 7 Comments

Emigracja do Norwegii nie należy do tych najtrudniejszych. Można często odwiedzać rodzinę w Polsce i przyjmować wizyty, to nie jest daleko. Choć oczywiście i ten wyjazd łączy się z wszystkimi wyzwaniami, jakie stają przed człowiekiem opuszczającym własny kraj i są ludzie, dla których życie poza ojczyzną jest nie do przyjęcia. Ci Polacy, którzy jednak decydują się na ten krok, zetkną się z kulturą, choć nie identyczną, to w ogólnym zarysie dość podobną, bo europejską. Dla mnie największym wyzwaniem był roczny pobyt w Boliwii, kiedy znalazłam się nie tylko poza Europą, ale przede wszystkim w kręgu obcej kultury. Takiego szoku poznawczego jak tam z pewnością nie doznałam w Norwegii. Choć właśnie, gdy cudzoziemiec zostanie zanurzony w tutejszych obyczajach i sposobie życia, nie wszystko może mu się wydawać oczywiste, czy zrozumiałe. Z czasem dziwią już inne rzeczy, albo całkiem powszednieją, ale niewykluczone, że w pierwszej fazie pobytu znajdą się sprawy, do których będzie się ciężko przyzwyczaić. Na wypadek, gdyby przyszedł Wam kiedyś  pomysł przeprowadzki na północ, przepytałam znajomych i przygotowałam listę tych najpowszechniejszych spraw, do których najtrudniej było im się przyzwyczaić:

1. Uśmiechanie się zawsze i do wszystkich – co tu dużo mówić, początkowo może dziwić.
2. Zamknięte w niedziele sklepy – jedynie niektóre niewielkie spożywczaki i stacje benzynowe są otwarte. Na niedzielne zakupy w norweskim centrum handlowym się nie wybierajcie, choć od czasu do czasu pojawiają się projekty w rządzie, by umożliwić handel tego dnia.
3. Powolni kierowcy i powolna jazda. Niektórzy od razu przypłacają to utratą prawa jazdy, inni szybko się uczą. Norweskie drogi są świetnym miejscem dla osób, które mają prawo jazdy, ale z jakiegoś powodu wcześniej nie jeździły. Nikt tu na nich nie będzie trąbić.
4. Życie na wolnych obrotach dające poczucie braku energii. Z czasem większość przyjezdnych bardzo to docenia.
5. Niewyrzucanie butelek,  tylko gromadzenie ich i oddawanie w sklepie.
6. Jednak ten chłód w relacjach, powściągliwość, żadnego wyrażania emocji. W innym razie łatwo zostać uznanym za osobę  niezrównoważoną.
7. Białe noce latem i ciemności zimą
8. Zwrot: Takk for sist , dosłdzięki za ostatnie, i używane jest przy powitaniu z osobą, której dawno nie widzieliśmy, a spotkanie z nią miło wspominamy (choć jak zauważyła jedna z czytelniczek odległość w czasie ostatniego spotkania nie jest warunkiem koniecznym). Początkowo gdy się je słyszy zamiast zwykłego „cześć”, nie bardzo wiadomo co odpowiedzieć. Cóż, najlepiej powtórzyć to samo.
 9. Norweskie tempo pracy.
10. Ceny. Częste zachowanie nowoprzybyłych to ograniczanie się w sklepie do absolutnego minimum. Ja w pierwszym miesiącu  pobytu w Norwegii kupowałam zazwyczaj tylko mleko, jabłka i chleb. Z czasem lodówka zaczyna wyglądać normalnie (tak naprawdę wielu Polaków i tak wozi jedzenie z Polski).
11. Na wszystko trzeba z pokorą długo czekać – wydaje się, że prawie nic nie da się tu załatwić „od ręki”, ale w tym miejscu warto powrócić do punktu numer 9.

***

Jeśli lubisz czytać wpisy blogu proszę daj mi o tym znać:

  • podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu
  • udostępnij wpis znajomym
  • a przede wszystkim polub fanpage tutaj

Pozdrawienia

Trzy i my

Comments 7

    1. Post
      Author
    1. Post
      Author

      I o to chodzi, by być tam, gdzie czujemy się dobrze, albo lepiej: czuć się dobrze tam gdzie jesteśmy. Pozdrowienia 🙂

  1. Wszystko było by ok gdyby nie mentalność Polaków, najlepiej się nie uśmiechać , gonić za wszystkim , pokazywać swoje oburzenie, jeździć gorzej jak pirat, życie na popis …. ale po co ?! Przecież Norwegią to nie Polska !!!!!!

  2. Z tego co wiem od znajomych, to z Polski przywożą głównie alkohol i płaczą, że nie mogą się uchlać, bo nie ma alkoholu w zwykłym sklepie. Żenada, nie?

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *